Reklama
Relacje Polski z innymi państwami są coraz chłodniejsze - zdaniem Polaków zarówno z Czechami, Niemcami, USA, jak i z Komisją Europejską nasze stosunki w ostatnim roku znacząco się pogorszyły. To wyniki sondażu United Surveys wykonanego na zlecenie DGP i RMF FM. Najbardziej dostrzegamy problemy w relacjach z KE. Aż 74,5 proc. respondentów uznało, że w ostatnim roku relacje z tą najważniejszą europejską instytucją uległy pogorszeniu. W przypadku Czech takie zdanie podziela 67 proc., Stanów Zjednoczonych - 61 proc., Niemiec - 55 proc.
Najrzadziej, ale wcale nierzadko, pogorszenie dostrzegają wyborcy obecnego obozu rządzącego. Podczas gdy 100 proc. elektoratu Lewicy i 98 proc. Koalicji Obywatelskiej uważa, że relacje z Brukselą w ostatnim roku ochłodziły się, wśród wyborców PiS takie zdanie podziela 74 proc. Jeszcze większa rozbieżność występuje, jeśli chodzi o kontakty ze Stanami Zjednoczonymi. Problemy z naszym sojusznikiem zza oceanu dostrzega 91 proc. głosujących na KO i 97 proc. wyborców Lewicy, natomiast w przypadku elektoratu Prawa i Sprawiedliwości odsetek ten wynosi 40 proc. Co czwarty wyborca PiS (24 proc.) nie zauważył też pogorszenia relacji z Czechami mimo sporu o zamknięcie kopalni w Turowie. Czesi zarzucają nam, że zanieczyszczamy im środowisko oraz wpływamy na ubytek wód oraz że kopalnia działa bezprawnie. Sprawą zajął się na wniosek Czech TSUE.
Najbardziej sceptyczne są osoby między 50. a 70. rokiem życia. W grupie powyżej 60. roku życia nawet 90 proc. uważa, że stosunki z Komisją Europejską się pogorszyły. W tej kwestii równie krytyczni są najmłodsi.
Zdaniem Wojciecha Przybylskiego z Visegrad Insight wyniki sondażu nie tyle wskazują na nasze relacje z innymi państwami, ile na ocenę sposobu prowadzenia polityki zagranicznej przez rząd i jej skuteczności. Jak dodaje, z prowadzonych od lat badań Instytutu Spraw Publicznych w Bratysławie wynika, że relacje państw naszego regionu są coraz lepsze, a dynamika się poprawia. - Więc jest to raczej wrażenie chwili - dodaje Przybylski. Zwraca uwagę, że narracja, która przebija się do opinii publicznej, akcentuje, że Polska stała się oblężoną twierdzą.
I faktycznie: w ostatnim roku przeważały doniesienia o napięciach i konfliktach na linii Bruksela - Warszawa. To zapewne ugruntowało poczucie, że relacje się pogorszyły. Polski rząd wraz z węgierskim groził zawetowaniem europejskiego budżetu i Funduszu Odbudowy, co spotkało się z twardą odpowiedzią KE, która była gotowa ustanowić wielomiliardowy program naprawczy z pominięciem dwóch krajów. Warszawa pozostaje też na kolizyjnym kursie, jeśli chodzi o praworządność; ostatnią odsłoną tlącego się od ponad pięciu lat konfliktu jest spór o relację prawa UE do krajowego.
Na ocenę stosunków zarówno z Niemcami, jak i z USA ma z kolei wpływ Nord Stream 2. Waszyngton zaczął odpuszczać sankcje, Berlin przekonał Amerykanów do porozumienia w tej sprawie. W ostatnim roku sprzyjającego polskiemu rządowi Donalda Trumpa na stanowisku prezydenta USA zastąpił Joe Biden, który nie szczędził krytycznych słów pod adresem Warszawy. W niezbyt przyjaznych relacjach obecna ekipa pożegnała także ustępującą kanclerz Niemiec Angelę Merkel, z którą podczas ostatniej wizyty nie spotkał się prezydent Andrzej Duda. ©℗
JAK WYGLĄDAŁY W OSTATNIM ROKU RELACJE POLSKI Z: / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe

opinie

Jesteśmy atakowani przez Brukselę

Radosław Fogiel (PiS)sejmowa komisja spraw zagranicznych / Materiały prasowe

Polska ma rząd, który nie podoba się europejskim biurokratom. Jest nieustannie atakowana przez Komisję Europejską. Stosuje się wobec naszego kraju różnego rodzaju procedury, które nie znajdują odzwierciedlenia w traktatach europejskich. Nic więc dziwnego, że jest to odbierane jako pogorszenie stosunków zewnętrznych. To oczywiste, że w sytuacji, kiedy ktoś kogoś atakuje, te relacje nie są najlepsze. Z drugiej strony my robimy wszystko, co jest w zakresie naszych możliwości, by w duchu kompromisu i dialogu rozwiązywać problemy. Niemniej Polacy doskonale widzą próby instrumentalnego traktowania funduszy europejskich przez KE. Z kolei sojusz transatlantycki jest mocny i stabilny. Sondaż być może odzwierciedla popularność administracji amerykańskiej wśród Polaków. ©℗

Wyborcy widzą, że nie mamy z kim rozmawiać

Radosław Fogiel (PiS)sejmowa komisja spraw zagranicznych / Materiały prasowe

Wyborcy przytomnie oceniają sytuację. Widzą, że dzisiaj trudno jest już wskazać jakiekolwiek państwo, o którym moglibyśmy powiedzieć, że jest nam przyjazne. Nawet Węgry, które uchodzą za najbliższego sojusznika, w polityce wschodniej prowadzą działania kompletnie przeciwne naszym interesom. Nie sądzę, by polityka zagraniczna Polski w ogóle dotyczyła polskich interesów. Skupia się na emocjach i władzy. Jeśli rząd chce osiągnąć jakiś cel w polityce wewnętrznej, to używa do tego polityki zagranicznej. Doprowadził ten mechanizm do perfekcji. Do tego stopnia, że nie mamy już z kim i o czym rozmawiać. Tymczasem polityka zagraniczna powinna się wiązać z jakąś powagą i konsekwencją. Ludzie czują, że ta polityka jest fałszywa i nie opiera się na żadnej strategii. ©℗

Not. KW