Dla Bidena był to przede wszystkim czas zmagań z pandemią, ale też stopniowego przedstawiania swojej wizji Ameryki. Pierwszy był pakiet ratunkowy dla gospodarki o wartości 2 bln dol., w ramach którego do wielu gospodarstw domowych powędrowały bezzwrotne czeki o wartości nawet 1400 dol. Kolejny był pakiet infrastrukturalny, który ma sprzyjać redukcji emisji gazów cieplarnianych przez USA o połowę do 2030 r.
Wczoraj z kolei prezydent przedstawił ostatni element układanki, plan dla amerykańskich rodzin. Obejmuje on zwiększenie nakładów na edukację przedszkolną i opiekę nad seniorami, darmową edukację w publicznych koledżach, a także stworzenie federalnego programu płatnych urlopów macierzyńskich. Wszystkie pomysły, z których część ma być sfinansowana z podwyżek podatków dla firm i najlepiej zarabiających Amerykanów, tworzą lewicowy program, którego Waszyngton nie widział od czasów Wielkiego Społeczeństwa Lyndona Johnsona w latach 60.