Reklama
Jedyne co jest obecnie pewne na szczytach polityki u naszych zachodnich sąsiadów, to że kanclerz Angela Merkel po 16 latach w fotelu kanclerza schodzi ze sceny i po wrześniowych wyborach „Mutti” już nie będzie przewodzić Niemcom. Ale tego, kto będzie kolejnym szefem rządu, nie wie nikt. W sondażach opinii po ostatnich aferach maseczkowych związanych z pobieraniem olbrzymich prowizji przez posłów chadecji przy kontraktach na zakup środków ochronnych koalicja chadecka CDU/CSU straciła 10 pkt. proc. W opublikowanym w niedzielę sondażu Kantara chadecy mieli 27 proc., a na drugim miejscu byli Zieloni z poparciem 22 proc. Także prognozy innych agencji badawczych z ostatnich tygodni pokazują podobne wartości. O ile nie dojdzie więc do jakiegoś politycznego trzęsienia ziemi (jeszcze większego niż ostatni spadek poparcia dla chadeków), to kanclerza będą wystawiać chadecy albo Zieloni.
Wśród chadeków walczyli wybrany kilka tygodni temu na przewodniczącego CDU Armin Laschet i szef CSU, czyli siostrzanej partii z Bawarii, Markus Soeder. Jeszcze w weekend ten drugi mówił gazecie „Tagesspiegel” tak: „Jeśli CDU byłaby gotowa, by mnie poprzeć, to ja jestem gotów kandydować. Jeśli partia tego nie chce, to bez urazy pracujemy dalej”. Wczoraj w południe prezydium CDU jednogłośnie poparło jednak Lascheta. Dwie godziny później zrobił to także zarząd tej partii. To duży krok do przodu dla polityka z Nadrenii Północnej-Westfalii, zwiększa szanse na jego zostanie kanclerzem, ale jeszcze nie potwierdza ich na 100 proc. Tym bardziej że np. za kandydaturą Soedera opowiedziała się wcześniej CDU w Berlinie, tak więc może dojść do pewnego rozdźwięku w tej partii. Teraz CDU musi się dogadać z CSU, której zarząd o kwestii kandydata na kanclerza miał rozmawiać wczoraj późnym popołudniem. Także wczoraj miała się odbyć rozmowa pomiędzy Laschetem a Soederem. – Wszyscy chcą szybkiego rozstrzygnięcia tej kwestii, wszelkie informacje są już na stole. Powinniśmy zajmować się problemami Niemiec, a nie tymi partyjnymi – mówił Armin Laschet na wczorajszej konferencji prasowej.
– Trudno sobie wyobrazić sytuację, by ktoś mógł obecnie odebrać Laschetowi kandydowanie na kanclerza. Teraz politycy chadecji raczej będą dogrywać, jak to wspólnie z Soederem ogłosić, by wzmocnić Lascheta i całą partię – komentuje Kamil Frymark z Ośrodka Studiów Wschodnich. – Ale jeśli w najbliższych miesiącach sytuacja w sondażach by się nie poprawiła albo wręcz Zieloni będą mieli większe szanse na zwycięstwo, to wtedy kandydatura Soedera może nagle wrócić do gry. To scenariusz mało prawdopodobny, ale nie niemożliwy – dodaje ekspert.
Ogłoszenia decyzji w tej sprawie można się spodziewać jeszcze w tym tygodniu, już dzisiaj ma dojść do spotkania posłów frakcji chadeków, choć nie jest przesądzone, że będą się zajmować kwestią kandydatury na przyszłego kanclerza.
Co kandydatura Lascheta oznacza dla Polski? W kwestii kluczowej w stosunkach polsko-niemieckich, czyli budowie gazociągu Nord Stream 2, zmian nie będzie. – Kwestia relacji energetycznych między Rosją a Unią Europejską jest znacznie szersza niż tylko Nord Stream 2. Należy unikać pochopnych decyzji i zastanowić się, które kroki byłyby najbardziej efektywne. Zgadzam się z kanclerz – mówił Laschet w wywiadzie dla Politico pytany o kwestię budowy gazociągu. Ten polityk pochodzi z graniczącej z Francją Nadrenii i nie ma dużego doświadczenia ani znajomości w Europie Środkowej.
Przyspieszenie, które można zaobserwować w wyborze kandydata chadeków, związane jest z zapowiedzią, że w najbliższy poniedziałek Zieloni ogłoszą swojego faworyta na kanclerza. Dla tej partii taka sytuacja to nowość – są na mocnym drugim miejscu w sondażach i mają bardzo duże szanse na współrządzenie. Tutaj w grę wchodzi ktoś z dwójki tzw. Spitzenduo, czyli Annalena Baerbock albo Robert Habeck. 40-letnia Baerbock jest od ośmiu lat posłanką do Bundestagu, ale do tej pory nie sprawowała żadnych funkcji rządowych. O 11 lat starszy Habeck ma większe doświadczenie w administracji – w latach 2012–2018 był wicepremierem w Szlezwiku-Holsztynie. Jeśliby to faktycznie Zieloni delegowali kanclerza, to z polskiego punktu widzenia nie jest to zła wiadomość, przynajmniej jeśli chodzi o Nord Stream 2. – Ten rurociąg jest sprzeczny z geostrategicznymi interesami Europejczyków, jest skierowany przeciwko Ukrainie, jest graniem przeciw europejskim celom klimatycznym, przeciwdziała również wszystkim sankcjom UE wobec Rosji, a zatem jest projektem absolutnie fatalnym – mówiła Baerbock w styczniu telewizji ARD. I choć kilka tygodni temu Manuel Sarrazin, poseł Zielonych, na łamach DGP mówił, że nawet po dojściu do władzy tej partii wstrzymanie ukończenia tej inwestycji jest mało prawdopodobne, to jednak przynajmniej powinno dojść do wycofania poparcia niemieckiego rządu.
Kandydatem socjaldemokratów z SPD na kanclerza jest obecny wice kanclerz i minister finansów Olaf Scholz, jednak szanse na to, że to właśnie ta partia wydeleguje kanclerza, wydają się bardzo małe. Wybory do Bundestagu zaplanowane są na 26 września.