Kontenerowiec „Ever Given”, który przez kilka dni blokował najkrótszą morską drogę z Europy na Ocean Indyjski, jest obecnie zacumowany na Wielkim Jeziorze Gorzkim, akwenie znajdującym się na trasie Kanału Sueskiego. Od tygodnia inspekcję na okręcie prowadzą egipscy oficjele. Ich zadaniem jest ustalić, w jaki sposób statek zboczył z kursu i zahaczył o brzeg przeprawy. Chodzi o to, żeby do podobnych wydarzeń nie doszło w przyszłości. Równie ważna jest jednak odpowiedź na pytanie: kto komu będzie winny pieniądze.
Zgodnie z przepisami obowiązującymi w kanale za wszelkie uszkodzenia infrastruktury odpowiada sprawca – o ile oczywiście nie doszło do nich w wyniku nieszczęśliwego przypadku. Takiej możliwości wykluczyć nie można, ponieważ jedna z teorii mówi, że feralnego dnia w „Ever Given” uderzył bardzo silny, boczny wiatr. Stos kontenerów na pokładzie zadziałał wtedy jak żagiel i w efekcie statek zarył dziobem o brzeg.
Taka sytuacja może nie tylko zwolnić właściciela statku od odpowiedzialności, lecz także stworzyć problem władzom kanału: ostatecznie to one decydują, czy statek może płynąć czy nie. Powinny więc doskonale orientować się w zjawiskach atmosferycznych wokół przeprawy. Jeśli niewłaściwie oceniły sytuację, może to narazić je na finansowe konsekwencje, o ile oczywiście tak zdecyduje właściciel statku, firma Shoei Kisen Kaisha.
Reklama
Do tego dochodzi koszt operacji przywrócenia statkowi sterowności. Władze kanału chwalą się, że w żadnym innym miejscu na świecie taka operacja nie zostałaby przeprowadzona tak sprawnie, niemniej Egipcjanie skorzystali z pomocy zewnętrznego podmiotu z Holandii. Odpowiedź na pytanie: kto zawinił, jest również odpowiedzią na pytanie, kto ostatecznie otrzyma rachunek za ich usługi. Na razie opłaci go prawdopodobnie japońska firma, która zapewnia ubezpieczenie casco statku ‒ MS & AD Insurance Group.
Polisę odpowiedzialności cywilnej zapewniała już inna firma: UK P&I Club. Do niej mogą wpłynąć wnioski o odszkodowanie z powodu strat poniesionych przez przestój. W kolejkach, jakie ustawiły się w wyniku uziemienia „Ever Given”, stanęło prawie 400 okrętów, które przewoziły towary o wartości prawie 10 mld dol. Część tego ładunku miała krótki termin przydatności do spożycia i po przypłynięciu do portu docelowego do niczego nie będzie się już nadawać (20 tys. kontenerów było na samym „Ever Given”).
Jeśli władze kanału będą chciały odzyskać utracone w wyniku zablokowania przeprawy zyski (dziennie kanał zarabia ok. 10‒15 mln dol.), to sprawą prawdopodobnie także będzie zajmować się UK P&I Club.
Osobną kwestią są rozliczenia między właścicielem statku a jego operatorami – spółkami, które zajmują się m.in. zatrudnianiem załogi. Czy na tej linii powstaną jakieś żądania, okaże się, kiedy władze kanału zakończą śledztwo w sprawie przyczyn zboczenia przez 400-metrowy kontenerowiec z kursu.
Krótko po wypadku agencja ratingowa Fitch szacowała, że koszt odszkodowań związanych z zablokowaniem Kanału Sueskiego może sięgnąć kilkuset milionów euro oraz że będzie stanowił poważne obciążenie dla branży ubezpieczeniowej w tym roku.