Twitter i Facebook, czyli dwa najbardziej opiniotwórcze portale społecznościowe, zablokowały konta prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi. Wielu komentatorów, i to nie tylko z prawej strony, uznało to za naruszanie wolności słowa. A ja, mimo coraz większych wątpliwości, się z nimi zgadzam.
Zanim powrócę do wolności słowa, pozwolę sobie postawić tezę, że zamieszek na Kapitolu pewnie by nie było, gdyby nie internet, a zwłaszcza media społecznościowe. I nie chodzi mi o skrzykiwanie się na wiec, tylko o rozpowszechniane w sieci, a następnie powielane na masową skalę fałszywe informacje, które zbudowały tę wspólnotę. To, że wybory prezydenckie w USA zostały sfałszowane, jest dla niej oczywistą oczywistością. Różne są pomysły, jak do tego doszło (bo i wśród wyznawców teorii spiskowych jest wiele odłamów), ale ostatnio największą popularność zdobyła chyba wersja, którą roboczo nazwę „Leonardo”. Zgodnie z nią wyniki wyborów mieli sfałszować Włosi, a konkretnie włoski koncern kosmiczno-zbrojeniowy Leonardo.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)