Wybory prezydenckie 2025. Teraz wszystkie oczy na Sąd Najwyższy

Stwierdzenie ważności wyborów to zadanie SN
Stwierdzenie ważności wyborów to zadanie SNMateriały prasowe / fot. Wojtek Górski
2 czerwca 2025

Wraz z wyborem nowego prezydenta rozpoczyna się proces formowania jego nowej kancelarii. Kluczową rolę do odegrania ma także Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego.

Przez najbliższe dwa miesiące to Andrzej Duda będzie wciąż pełnił wszystkie prezydenckie obowiązki. Jego kadencja formalnie zakończy się 6 sierpnia 2025 r. To tego dnia przed Zgromadzeniem Narodowym prezydent elekt złoży ślubowanie. I to właśnie wtedy – zgodnie z art. 130 Konstytucji RP – nowa głowa państwa oficjalnie obejmie swój urząd.

Co zrobi prezydent elekt

W polskiej ustawie zasadniczej nie ma definicji legalnej prezydenta elekta ani szczegółowych przepisów regulujących jego status. Zwyczajowo przyjęło się natomiast, że przez kilka tygodni udostępniane są mu tymczasowe pomieszczenia w jednym z budynków należących do państwa. Do tej pory biura prezydentów elektów – Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Kaczyńskiego i Andrzeja Dudy – znajdowały się w pałacu Przeździeckich przy ul. Foksal 6 w Warszawie. Jak będzie teraz? Nie wiadomo. Niemal dekadę temu budynek zmienił właściciela – dziś znajduje się w rękach miliardera Romana Karkosika.

Nowy prezydent przez dwa miesiące kompletować będzie swoją nową kancelarię. O trwających przymiarkach informowaliśmy w ubiegłym tygodniu („Kto będzie pracował dla nowego prezydenta”, DGP nr 101 z 27 maja). Wśród potencjalnych współpracowników Rafała Trzaskowskiego wymieniani są m.in. Wioletta Paprocka-Ślusarska (szefowa kancelarii), Barbara Nowacka (szefowa kancelarii), Sławomir Nitras (szef gabinetu), Cezary Tomczyk (szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego), Adam Szłapka (szef Biura Polityki Międzynarodowej), Jacek Siewiera (doradca), a także Michał Marcinkiewicz i Łukasz Pawłowski. Z kolei w otoczeniu Karola Nawrockiego słychać m.in. o Pawle Szefernakerze (szef kancelarii lub gabinetu), Sławomirze Cenckiewiczu (minister, ewentualnie szef BBN), Tomaszu Szatkowskim (szef BBN), Jacku Saryuszu-Wolskim (szef Biura Polityki Międzynarodowej) i Andrzeju Derze (minister).

Wybory prezydenckie 2025. Oczy skupione na SN

Kluczową rolę w całej procedurze wyboru odgrywa także Sąd Najwyższy, a właściwie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. To ona – zgodnie z ustawą o SN – jest właściwa do rozstrzygania wszelkich spraw związanych z wyborami.

Po ogłoszeniu przez Państwową Komisję Wyborczą wyniku głosowania rozpoczyna się 14-dniowy termin na wniesienie ewentualnych protestów. SN rozpatruje je w trzyosobowym składzie. Część z protestów rozpatrywanych jest łącznie, np. gdy ich treść jest tożsama.

Po rozpoznaniu protestów SN przystępuje do stwierdzenia ważności wyborów. Ma na to 30 dni od podania wyników przez PKW. Uchwałę w tej sprawie podejmuje cała IKNiSP. Następnie publikowana jest w Dzienniku Ustaw. W przypadku stwierdzenia nieważności wyboru prezydenta – rozpisywane są nowe wybory.

Tyle w teorii. Jak informowaliśmy bowiem na łamach DGP, praktyka może okazać się nieco bardziej skomplikowana. Od wielu miesięcy legalność Izby Kontroli Nadzwyczajnej budzi spore zastrzeżenia. Sama PKW kilkukrotnie podejmowała sprzeczne decyzje – raz uznając zapadłe tam orzeczenia, raz podając je w wątpliwość.

W marcu – po zawetowaniu przez Andrzeja Dudę tzw. ustawy incydentalnej – poseł KO Marcin Witczak, szef sejmowej komisji ds. nowelizacji prawa wyborczego, przedstawił nową koncepcję stwierdzenia ważności wyboru prezydenta. Wraz z prof. Markiem Chmajem i adw. Przemysławem Rosatim przekonywali, że w związku z „ułomnością ustawy”, co „znajduje potwierdzenie w orzecznictwie Sądu Najwyższego oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka”, mamy do czynienia z „brakiem właściwego, niezależnego, bezstronnego i niezawisłego sądu”, który mógłby rozstrzygnąć o ważności wyboru prezydenta.

Ich zdaniem po zaprzysiężeniu nowego prezydenta przed Zgromadzeniem Narodowym powinno dojść do uchwalenia nowej ustawy, na mocy której powstanie organ, który oceni ważność wyboru urzędującej głowy państwa. – Jeśli niezależny sąd stwierdzi wówczas nieważność wyboru prezydenta, będzie trzeba zorganizować nowe wybory – podkreślał w marcu prof. Chmaj.

Koncepcja mocno podzieliła jednak zarówno środowisko prawnicze, jak i nawet samą koalicję. – Mam wątpliwości, na jakiej podstawie mielibyśmy ignorować działalność Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych i przyjmować, że nie ma organu właściwego do orzekania w przedmiocie ważności wyborów. Jeśli stan prawny się nie zmieni, to właśnie ta izba będzie mieć tę kompetencję – mówił DGP dr Marcin Szwed, konstytucjonalista, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Czy alternatywny scenariusz będzie wykorzystany? W kuluarowych rozmowach w Sejmie słychać jedno słowo: „zobaczymy”. – Poczekajmy na wyniki, obwieszczenie PKW i decyzję izby – mówi nam jeden z parlamentarzystów. ©

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.