Mimo że oddaliśmy ponad 21,5 mln głosów, to czasem o uzyskaniu mandatu decydowało ich kilkadziesiąt. Olbrzymi wpływ ma z kolei 350 tys. głosów, które „przepadły”.

Michał Kołodziejczak zdobył 44 tys. głosów / Facebook / fot. Facebook
Do parlamentu nie weszła Iwona Śledzińska -Katarasińska / Materiały prasowe / fot. Materiały prasowe
Daria Gosek-Popiołek wywalczyła mandat dla Lewicy w Krakowie / Materiały prasowe / fot. Fotopracownia.com/materiały prasowe

Przykładów na to, że dosłownie każdy głos ma znaczenie, jest wiele. I tak np. posłem został Bronisław Foltyn z Konfederacji, który startował z Bielsko-Białej. Na listę Konfederacji w tym okręgu zagłosowało 34 909 wyborców, a na listę Lewicy 34 601 i to dlatego z mandatem pożegnał się przedstawiciel tej drugiej – Adam Koperski. Różnica wyniosła 308 głosów. 311 głosów przesądziło o tym, że w tzw. obwarzanku warszawskim Koalicja Obywatelska wzięła 4, a nie 5 mandatów i z Sejmem żegna się Andrzej Rozenek.

Jeszcze bardziej spektakularne bywają pojedynki na tej samej liście, które potwierdzają polityczne porzekadło, że „największym wrogiem jest twój kolega z listy”.

I tak np. w okręgu wokół Bydgoszczy Bartosz Kownacki, który startował z czwartego miejsca listy PiS, uzyskał 17 135 głosów, a startująca z szóstego miejsca Ewa Kozanecka 17 086 głosów. Różnica to 49 głosów. Kownacki posłem zostanie, Kozanecka nie. Z kolei w Gdańsku 100 głosów zdecydowało o tym, że do Sejmu wejdzie Jarosław Sellin, a nie Tadeusz Cymański.

Jedynki z kiepskimi wynikami

Klęskę w okręgu 20 poniósł Janusz Korwin-Mikke. Jeden z liderów Konfederacji nie wejdzie do Sejmu, ponad dwa razy więcej głosów uzyskała tam bowiem Karina Bosak i to ona dostanie jedyny mandat przypadający tam partii. Co ciekawe, prawniczka i analityczka Ordo Iuris, a prywatnie żona Krzysztofa Bosaka, ze względu na zaawansowaną ciążę nie prowadziła nawet kampanii.

W Krakowie jeden mandat zdobyła Nowa Lewica. Nie przypadnie on jednak obsadzonemu na jedynce Maciejowi Gduli, ale Darii Gosek-Popiołek, którą poparło prawie 40 000 osób. O upokorzeniu wyborczym może mówić Włodzimierz Czarzasty, który ledwie załapał się na mandat z Sosnowca. Choć był jedynką, zagłosowało na niego 20 000 wyborców. Ponad dwa razy więcej wybrało jednak wyborczego debiutanta Łukasza Litewkę (40 000 głosów). Nie został on nawet zaproszony na wieczór wyborczy. Tymczasem bez jego kampanii nie byłoby mowy o drugim pośle NL z tego okręgu.

Turystyka wyborcza

Tragedią dla PiS okazało się przeniesienie Jarosława Kaczyńskiego na listę w Kielcach. Zamiast zwiększyć poparcie dla swojego ugrupowania, przyczynił się do tego, że PiS stracił w woj. świętokrzyskim dwa mandaty. To efekt m.in. piwotu z obsadzeniem Romana Giertycha na liście Koalicji Obywatelskiej. Giertych, nie stawiając stopy w Polsce (obecnie przebywa we Włoszech, w kraju grozi mu zatrzymanie i doprowadzenie na przesłuchanie w sprawie domniemanego wyprowadzenia 92 mln zł ze spółki Polnord), zachęcił do głosowania ponad 20 tys. osób, co dało mu drugie miejsce wśród polityków KO i pewny mandat w Sejmie. Do woj. świętokrzyskiego przyjechało głosować na podstawie zaświadczenia o udziale w wyborach ponad 12 tys. osób. Łącznie w całym kraju było 428 109 „turystów wyborczych”. PKW nie podaje, ile zaświadczeń wydano cztery lata wcześniej, na razie nie wiadomo też, ilu wyborców przepisało się do innego okręgu na stałe.

Kampania w terenie

Tegoroczne wybory pokazały, jaką rolę może odgrywać dobrze poprowadzona kampania w regionie. Łukasz Litewka to niejedyny przykład. Listę PiS w Elblągu pociągnął obsadzony na pozycji nr 7 Andrzej Śliwka. Jedynka – Leonard Krasulski, miał prawie dwa razy mniej głosów. Podobnie z siódmego miejsca w okręgu 38 startował Marcin Porzucek. Zdobył 28 000 głosów, był to drugi najlepszy wynik PiS w okręgu.

W Warszawie z ostatniego miejsca zdobył natomiast mandat kandydat Trzeciej Drogi Ryszard Petru. W ostatnich tygodniach przypomniał o sobie sukcesywnie rozmontowując mit ekonomicznej biegłości Sławomira Men- tzena, lidera Konfederacji.

Fenomenalny wynik dla Koalicji Obywatelskiej wywalczył w okręgu 37 Michał Kołodziejczak. KO zdobyła 100 580 głosów w porównaniu z 72 295 w 2019 r., lider Agrounii odpowiada za 44 000 krzyżyków.

Polska jest jedna

Dokładnie 351 099 Polek i Polaków zagłosowało na Komitet Wyborczy Polska Jest Jedna, co przełożyło się na 1,63 proc. poparcia. W jego programie było m.in. to, by ogrody działkowe można było pozyskać z 99-proc. bonifikatą, rok 1989 jest określany jako „czas gdy rozpoczął się czwarty gospodarczy rozbiór Polski”, a Polska staje się kolonią, bo została zalana kapitałem zachodnim. Bóg, rodzina, ojczyzna. To partia zrzeszająca wielu sceptyków covidowych, dla których np. Konfederacja jest zbyt łagodna. Choć PJJ była mało widoczna w kampanii ogólnopolskiej, to jej wpływ na ostateczny wynik był olbrzymi. – Szacuję, że nam odebrali ponad 1 pkt proc. poparcia, część moich współpracowników tam odpłynęła – mówi jeden z posłów PiS, który swój mandat obronił zaledwie o kilkadziesiąt głosów. Przy tym wyniku 1 proc. to nawet 10 mandatów, czyli wówczas PiS miałoby ich ponad 200, co sytuację w Sejmie mogłoby radykalnie zmienić. Podobnie oceniają to konfederaci. – W Nowym Sączu mieliśmy dużą szansę na drugi mandat, jednak PJJ uzyskała tam aż 5 proc. i skończyło się na jednym. W kilku innych okręgach zabrakło nam po kilkaset albo niewiele ponad tysiąc głosów, by wziąć mandat. Te głosy przeszły do PJJ – mówi nam osoba ze sztabu Konfederacji. Można wręcz zaryzykować tezę, że gdyby nie ten komitet, to istniałaby szansa, że PiS wspólnie z Konfederacją mieliby ok. 230 głosów.

Wielcy nieobecni

W nowym Sejmie zabraknie wielu znanych nazwisk. Z prawej strony, oprócz wspominanych wyżej Janusza Korwin-Mikkego czy Tadeusza Cymańskiego nie zobaczymy także Anny Siarkowskiej czy Jadwigi Emilewicz. Na Pomorzu porażkę poniósł Artur Dziambor, który przeniósł się z Konfederacji do Trzeciej Drogi. Z kolei z list KO nie dostali się m.in. jedna z posłanek z najdłuższym stażem Iwona Śledzińska-Katarasińska czy Paweł Poncyljusz. Z posłów o lewicowych sympatiach oprócz Andrzeja Rozenka i Macieja Gduli, zabraknie także Hanny Gill-Piątek. ©℗