Marian Banaś za chwilę straci kontrolę nad kolegium NIK, które odpowiada m.in. za plan pracy izby, jej budżet czy uchwala ważne dokumenty, w tym absolutorium dla rządu. Dziś rozpoczyna się ostatnie posiedzenie kolegium w sześcioosobowym składzie, który w większości uchodzi za przychylny prezesowi izby.
Od jutra kolegium będzie złożone tylko z trzech osób – szefa NIK i dwóch skonfliktowanych z nim wiceprezesów. Pozostałym wygasną trzyletnie kadencje. Marszałek Sejmu Elżbieta Witek konsekwentnie blokuje kolejne kandydatury przedkładane przez Banasia. Paraliż kolegium Najwyższej Izby Kontroli może utrudnić jej publikację raportów. W tym tych niewygodnych dla władzy.
Gremium powinno liczyć co do zasady 19 członków (poza prezesem i jego zastępcami to przedstawiciele nauk prawnych lub ekonomicznych czy radcowie prezesa NIK – powoływani przez marszałka Sejmu na wniosek szefa NIK). Dziś jest w nim zaledwie sześć osób, bo marszałek Sejmu Elżbieta Witek konsekwentnie nie daje zielonego światła kandydatom przedkładanym przez Mariana Banasia, prezesa izby. A jutro zostaną trzy. 7 września kończą się bowiem kadencje kolejnych trzech osób reprezentujących kontrolne jednostki organizacyjne NIK lub radców prezesa.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.