W rejestrze znajdą się wszyscy Polacy, ale także obywatele innych krajów uprawnieni do głosowania w różnych typach wyborów w Polsce.
– To przede wszystkim realizacja zgłaszanych od lat postulatów PKW, by rejestry wyborców nie były rozproszone. Chodzi o to, by w ramach przygotowań do wyborów nie obciążać urzędników procesem przepisywania czy dopisywania wyborców do spisów wyborczych – tłumaczy Janusz Cieszyński, sekretarz stanu w KPRM i pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa.
Reklama
Centralny Rejestr Wyborców (CRW) wpłynie też na frekwencję. Z projektu ustawy wynika, że po zmianach łatwiej będzie dopisać się do spisu wyborców poza miejscem zamieszkania. Dziś gminy muszą przyjąć wniosek i przekazywać zawiadomienia między sobą. Przy CRW przeniesienie wyborcy pomiędzy spisami będzie automatyczne. – Z punktu widzenia obywatela zmieni się np. to, że nie będzie ryzyka, że po złożeniu wniosku o dopisanie do spisu, z powodu przeciążenia lokalnego urzędu, na końcu okaże się, że wniosek nie został na czas rozpatrzony i ostatecznie wyborca dopisany nie został – dodaje Janusz Cieszyński.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że projekt może być zgłoszony jako rządowy. Na razie jest na etapie prekonsultacji z samorządowcami z Komisji Wspólnej.

Reklama
Plan jest taki, by CRW uruchomić na przyszłoroczne wybory. To spore przyspieszenie, bo jeszcze niedawno z rządu wychodziły deklaracje, że rejestr powstanie, ale dopiero na wybory prezydenckie w 2025 r.

Co będzie w spisie

W CRW mają być dane wszystkich osób uprawnionych do głosowania w różnych typach wyborów, jakie odbywają się na terenie Polski. Będzie się składał z dwóch zbiorów: A i B. W pierwszym będą dane obywateli polskich: imię i nazwisko, numer PESEL oraz adres zamieszkania i zameldowania. Znajdą się w nim także informacje o właściwym okręgu i obwodzie wyborczym w poszczególnych typach wyborów. Podstawowe informacje zostaną pobrane z rejestru PESEL, ale np. wójt będzie wprowadzał do niego informację o osobach, które nie są zameldowane na obszarze danej gminy, ale złożyły wniosek, by tam oddać głos. Podobnie z informacją o pozbawieniu prawa wybierania na podstawie orzeczenia sądu. Zostaje możliwość oddania głosu na wyjeździe – w tym celu trzeba będzie na dwa dni przed wyborami złożyć wniosek w urzędzie gminy, w której wyborca zamierza zagłosować.
Część B ma zawierać dane obywateli UE, którzy nie mają polskiego obywatelstwa, oraz obywateli Wielkiej Brytanii, którzy mają prawa wyborcze w Polsce.
Kluczową rolę w tworzeniu rejestru ma odegrać minister ds. cyfryzacji. Zgodnie z projektem ustawy to on, w porozumieniu z PKW, określi sposób i wzór prowadzenia CRW czy to, jak będzie wyglądało zaświadczenie do głosowania poza miejscem zamieszkania w aplikacji mobilnej. Ale swoją rolę odegrają też szefowie MSWiA, MSZ czy nawet gospodarki morskiej w kontekście głosowania na statkach. Gdy rejestr już powstanie, główną funkcję w jego utrzymaniu i rozwoju będzie pełnił minister właściwy ds. informatyzacji przy wsparciu szefa MSWIA, który ma zapewnić funkcjonowanie wydzielonej sieci, która umożliwi dostęp do rejestru. Otrzymają go wójtowie, PKW i komisarze wyborczy oraz minister ds. spraw informatyzacji i szef MSZ oraz konsulowie.

Zmiany dla głosujących

Wprowadzenie zmian, jak zapewniają autorzy, odciąży samorządy i ułatwi życie wyborcom. „Brak konieczności wzajemnego zawiadamiania się gmin o dopisaniu wyborcy do obwodu według miejsca zamieszkania eliminuje ryzyko podwójnego figurowania wyborcy w dwóch miejscach i obniża koszty obsługi wyborów”. Jednocześnie nastąpi odmiejscowienie wydawania i elektronizacja zaświadczeń o prawie do głosowania poza miejscem zamieszkania. Autorzy projektu przypominają, że w wyborach prezydenckich z 2020 r. z możliwości dopisania do spisu wyborców w miejscu czasowego pobytu skorzystało 600 tys. osób. Zrodziło to zresztą spore problemy po stronie lokalnych urzędów związane z rozpatrywaniem tych wniosków na czas. W dodatku wyborcy, będący wtedy często na wakacjach, na pierwszą turę dopisywali się do spisów np. w gminach nadmorskich, nie wiedząc, że w drugiej turze również musieliby tam głosować.
Projekt zakłada, że w wyborach na prezydenta RP możliwe będzie dopisanie się do spisów także przed drugą turą. – Tyle że to będzie oznaczać konieczność ponownego wydrukowania spisów przez gminy w krótkim odstępie czasu pomiędzy obu turami – zauważa osoba zaangażowana w organizację wyborów w Polsce.

Rejestr a polityka

Autorzy projektu zapewniają, że to zmiana mająca głównie charakter techniczny. „Niniejszy projekt nie wprowadza zmian w zakresie zasad prawa wyborczego. Zmiany dotyczą jedynie niezbędnego zakresu przepisów w celu umożliwienia przetwarzania danych w CRW i obsługi wyborców z wykorzystaniem tego rejestru” – można wyczytać w uzasadnieniu.
Mimo to opozycja jest pełna podejrzeń. – Za każdym razem, jak PiS zabiera się do czegoś, co ma dotyczyć prawa wyborczego, to zapala mi się czerwona lampka. Rozwiązania aktualizujące spisy są potrzebne, ale wiem, że PiS może używać różnych sztuczek, by wykluczyć kogoś z wyborów czy zmienić granice okręgów. Ostatecznie będzie można ocenić ten projekt, jak go zobaczymy w Sejmie – mówi Krzysztof Gawkowski z Lewicy.
U źródła prac nad rejestrem są nie tylko postulaty PKW, lecz także doświadczenia PiS z próby przeprowadzenia wyborów kopertowych. Wówczas część samorządów odmówiła Poczcie Polskiej dostępu do spisów wyborczych.
PiS o pomyśle utworzenia CRW mówił już od kilku lat. Ale zdaniem niektórych projekt ustawy nieprzypadkowo pojawia się w momencie, gdy pojawiły się doniesienia o możliwej nominacji Jacka Kurskiego na szefa reaktywowanego resortu cyfryzacji (dziś jest to departament w KPRM). Może to być próba umocnienia swojej pozycji przez Janusza Cieszyńskiego, który dziś odpowiada za te kwestie.
Niektórzy politycy mówią o zawoalowanej próbie utrącenia ewentualnej nominacji Jacka Kurskiego poprzez pokazanie, że powierzanie ważnego rejestru tak kontrowersyjnemu politykowi jest błędem. Ale część naszych rządowych rozmówców odrzuca taki scenariusz. Jak twierdzi jeden z nich, pierwotnie CRW miał być podłączony do projektu ustawy przesuwającego wybory samorządowe z 2023 na 2024 r., ale uznano, że lepiej obie sprawy rozdzielić i dać sobie więcej czasu na skonsultowanie CRW, zwłaszcza z samorządami. – Wydaje się, że doniesienia o Jacku Kurskim to jakieś rozgrywki będące elementem licytowania i negocjacji. W obszarze cyfryzacji nie ma jakichś wielkich pieniędzy, a Kurski nie jest uznawany za eksperta w tej materii – słyszymy od rozmówcy z rządu. ©℗