Ustawa o podatku od towarów i usług opisuje warunki utrzymania wyższych stawek.

Jakie warunki dla wyższego VAT-u

Reklama

Dotyczą one m.in. sposobu wyliczania długu publicznego w relacji do PKB czy skumulowanego deficytu w budżecie państwa. Według Sławomira Dudka, głównego ekonomisty fundacji FOR i byłego dyrektora departamentu polityki makroekonomicznej w resorcie finansów, wszystkie wskaźniki właśnie zostały spełnione. To oznacza, że bez zmiany przepisów w przyszłym roku podstawowe stawki VAT z automatu powinny spaść do poziomu sprzed podwyżki z 2011 r.

Stawki VAT 2023. Będą niższe?

Reklama

Absolutnie nie. Rząd już pracuje nad zmianą prawa. Pozostawienie obecnych stawek – 23 proc. i 8 proc. – zapisano w projekcie ustawy przedłużającej m.in. działanie tarczy antyinflacyjnej do końca 2022 r. W tym tygodniu został on przyjęty przez Radę Ministrów. Projekt ten zmienia również zapisy ustawy o VAT. Jako uzasadnienie dla utrzymania dotychczasowych stawek w 2023 r. wskazano „konflikt zbrojny w Ukrainie i konieczność ponoszenia przez budżet państwa zwiększonych wydatków”. Takie samo wyjaśnienie słyszymy w resorcie finansów.

Jeszcze wczoraj nasi rozmówcy z rządu nie przesądzali o sposobie, który pozwoli utrzymać obecne stawki. Według nich najbardziej prawdopodobne jest dodanie kolejnego ustawowego warunku. – Stawki na VAT byłyby utrzymane tak długo, jak będziemy utrzymywać ponadprzeciętne wydatki na obronność – mówi rozmówca DGP. W tym roku na ten cel planujemy wydać 2,4 proc. PKB. Ustawa o obronie ojczyzny przewiduje, że od 2023 r. będzie to nie mniej niż 3 proc. Związanie stawek VAT z wydatkami na armię może oznaczać, że podwyższone stawki zostaną z nami na kolejne lata.

Wydatki na armię = wyższy VAT

Sławomir Dudek krytykuje takie podejście. – Równie dobrze można wpisać warunek, że utrzymujemy obecne stawki VAT, dopóki polscy astronauci nie wylądują na Marsie – mówi DGP.

Słów krytyki nie szczędzi też opozycja. – PiS tak manipuluje finansami publicznymi, że wpadł we własne sidła. Wyprowadzanie wydatków poza budżet spowodowało, że poziom zadłużenia, liczony metodą krajową, zmniejszył się na tyle, że wymusza to obniżkę stawek VAT. Ale jestem pewna, że PiS znów oszuka ludzi – mówi Izabela Leszczyna z KO.

Jeśli dług publiczny (liczony według metodologii krajowej, po skorygowaniu o różnice kursowe i środki pieniężne na rachunku budżetu państwa) w relacji do PKB będzie nie większy niż 43 proc. w danym roku, to podwyższone stawki VAT można utrzymać nie dłużej niż do końca następnego roku. Między innymi na ten warunek determinujący zmianę stawek wskazuje ekonomista Sławomir Dudek. W 2021 r. ten wskaźnik wyniósł 40,5 proc., co oznacza, że stawki VAT 23 proc. czy 8 proc. (wprowadzone jeszcze przez rząd Donalda Tuska w 2011 r.), począwszy od roku 2023, powinny z automatu spaść odpowiednio do 22 i 7 proc.

Sławomir Dudek zwraca uwagę, że spełniony jest też kolejny warunek zawarty w ustawie, a dotyczący tzw. skumulowanego odchylenia deficytu. – Choć zsumowane coroczne odchylenia od celu budżetowego, wynoszącego 1 proc., są ujemne, to nie wynoszą aż −6 proc., jak stoi w ustawie – mówi ekonomista. Nasz rozmówca nie ma wątpliwości, że wszystkie warunki i wskaźniki są spełnione, dlatego – według aktualnego stanu prawnego – podstawowe stawki VAT od 2023 r. po prostu automatycznie wrócą do poprzedniego stanu.

Rząd jednak planuje utrzymać podwyższone stawki. Bazowy wariant zakłada, że do zawartych w ustawie warunków zostanie dodany nowy, wiążący stawki VAT z „ponadprzeciętnymi” wydatkami na obronność. – Może być wprowadzony trzeci warunek, że dopóki wydajemy jakąś kwotę na obronność, dopóty stawki zostają na obecnym poziomie – tłumaczy nam osoba z rządu.

Wyższy VAT nie tylko przy wydatkach na obronność

Inny rozmówca DGP jeszcze wczoraj nie wykluczył prostszych metod. – Rzeczywiście był pomysł dotyczący powiązania tego z obronnością, ale można też przedłużyć obowiązywanie obecnych stawek VAT poprzez zmianę okresu, w którym ustawowo obowiązują, albo zmienić wskaźniki, które taką obniżkę mogą wymuszać – twierdzi nasz informator. Zaznacza, że nie pierwszy raz tak się dzieje. – To byłoby tak naprawdę kolejne przedłużenie. Powinno to być już ujęte w szykowanych założeniach budżetowych na 2023 r. – dodaje.

Takich działań nie pochwala Sławomir Dudek. Jego zdaniem jeśli rząd mówi, że sytuacja budżetowa jest świetna, dług spada, a deficyt jest pod kontrolą, to zgodnie z ideą ustawy o VAT stawki tego podatku powinny wrócić do poprzednich poziomów. – Albo sytuacja świetna nie jest, albo rząd świadomie łamie tę zasadę. Trzeba też uczciwie powiedzieć, że jakkolwiek rząd zdecyduje o utrzymaniu tych stawek, będzie to oznaczało po prostu podwyżkę VAT w 2023 r., gdy z automatu powinny obowiązywać stawki 22 i 7 proc. – ocenia Dudek. – Być może powinniśmy przestać udawać i darować sobie już te ustawowe warunki i parametry utrzymywania obecnych stawek, a zamiast tego szczerze i wprost zapisać stawki 23 i 8 proc. i być może za jakiś czas znowu tę ustawę zmienić, bez żadnych sztucznych warunków – dodaje.

Z kolei Izabela Leszczyna z Koalicji Obywatelskiej zastanawia się, jak rozumieć rozważane w PiS kryterium „ponadprzeciętnych wydatków na obronność”. – Zakładam, że skoro kryterium NATO mówi o wydatkach minimum 2 proc. PKB, to wszystko powyżej tej wartości będzie uznawane za ponadprzeciętne. A to oznacza zamrożenie obecnych stawek być może na lata – ocenia.

Stawki VAT mogą zostać powiązane z „ponadprzeciętnymi” wydatkami na obronność

Rządzący tłumaczą się nadzwyczajnymi okolicznościami gospodarczymi (inflacja) i geopolitycznymi (wojna, pandemia), które mają przełożenie na państwowy budżet. „Wybuch wojny na Ukrainie i związane z tym zagrożenia postawiły nowe wyzwania przed polityką fiskalną państwa. Wiąże się to wprost z obowiązkiem zwiększenia finansowania na rzecz bezpieczeństwa i obronności. Istotne jest, przy zachowaniu stabilności finansów publicznych, podejmowanie przez państwo szybkich i adekwatnych działań, mających na celu zminimalizowanie zagrożeń związanych z obecną sytuacją geopolityczną, jak również skutków inflacji, rosnącej głównie wobec destabilizacji cen surowców” – wyjaśnia Ministerstwo Finansów.

Tarcza antyinflacyjna a VAT 23 proc.

Nasi rozmówcy z rządu jako powód do utrzymania podwyższonych podstawowych stawek VAT wskazują też na konieczność utrzymania tarczy antyinflacyjnej. W tym tygodniu rząd zdecydował o przedłużeniu jej działania do końca roku (wcześniej miała obowiązywać do końca października). Przypomnijmy, że rozwiązanie to „wyzerowało” VAT na żywność objętą wcześniej 5-proc. podatkiem, podobnie na nawozy, środki ochrony roślin i inne środki wspomagające produkcję rolniczą (zamiast 8 proc.) i gaz ziemny (wcześniej 23 proc.). W przypadku energii elektrycznej i cieplnej stawka spadła z 23 do 5 proc., a na paliwa silnikowe z 23 do 8 proc. Koszty tarczy są ogromne – samo jej przedłużenie w tym roku o dwa miesiące to niemal 5 mld zł, a w całym 2022 r. to, według szacunków NBP, nawet 39 mld zł.

Co więcej, nasi rozmówcy z PiS przekonują, że nikt do czasu wyborów, a więc do jesieni 2023 r., raczej nie odważy się wycofać z tarczy, by nie rozdrażnić wyborców. Gdyby tarcza miała obowiązywać przez cały przyszły rok, kosztowałoby to budżet 33,4 mld zł.