Dziś partia rządząca taka pewna swoich racji już nie jest, o czym świadczy ostatnie pismo wiceministra funduszy i polityki regionalnej Waldemara Budy do samorządowców. Zwraca się on z prośbą o weryfikację treści uchwał dotyczących LGBT pod kątem tego, czy nie zawierają zapisów, które nawet wbrew intencjom organów stanowiących mogłyby potencjalnie stać się przedmiotem nadinterpretacji w tym zakresie. Wszystko przez nieprecyzyjne sformułowania. Pierwszy efekt już jest – jak donosi RMF FM, władze Małopolski planują korektę uchwały sprzed dwóch lat.
Minister Buda nie ukrywa nawet, że prośba ma związek z rozpoczynającymi się niedługo negocjacjami Umowy Partnerstwa – dokumentu, w którym Polska opisze, jak zamierza wydać 76 mld euro z polityki spójności w latach 2021–2027. I właśnie to jest najzabawniejsze w całej sytuacji. Wychodzi bowiem na to, że uchwały nie były w żadnym stopniu dyskryminujące do czasu, aż Bruksela nie zaczęła mówić o blokadzie eurofunduszy. Gdy groźba stała się realna, PiS dopuścił, że może z uchwałami jednak jest coś nie w porządku. Jak widać, każde światopoglądowe wzmożenie władzy ma swoją cenę.