Reklama

"W sierpniu doszło do 3500 nielegalnych prób przekroczenia polskiej granicy. Podobne wydarzenia można zaobserwować na granicy państw bałtyckich z Białorusią. Ta bezprecedensowa sytuacja jest wynikiem systematycznych działań władz białoruskich, które przemieszczają obywateli państw trzecich z Bliskiego Wschodu i Afryki oraz sprowadzają ich na granice z Polską i innymi państwami, co może stanowić jednocześnie zagrożenie w zakresie praw człowieka dla tych osób" - napisał Mularczyk, od 2021 będący wiceprzewodniczącym ZPRE.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości zwraca w swoim liście do szefa ZPRE uwagę na fakt, że presja migracyjna jest "inspirowana politycznie przez władze białoruskie, dążące do destabilizacji sytuacji w Polsce i innych krajach aktywnie zaangażowanych w pomoc i wspieranie społeczeństwa białoruskiego".

"Wydaje się również, że jest to odwet za sankcje nałożone przez Unię Europejską na reżim w Mińsku" oraz "kolejny etap dramatycznie pogarszającej się od zeszłorocznych sfałszowanych wyborów prezydenckich sytuacji praw człowieka na Białorusi" - podkreślił.

Polski parlamentarzysta zaznaczył, że chociaż Białoruś nie jest członkiem Rady Europy, to ostatnie wydarzenia są wyraźnie powiązane z kwestiami omawianymi przez ZPRE i stąd potrzeba debaty.

W czwartek w pasie przygranicznym z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego, zaczął obowiązywać stan wyjątkowy. Obejmuje on 183 miejscowości. Zgodnie z rozporządzeniem prezydenta stan wyjątkowy został wprowadzony na 30 dni, tak jak chciała tego Rada Ministrów.

Uzasadniając konieczność wprowadzenie stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym, politycy PiS wymieniali: sytuację na granicy z Białorusią, gdzie reżim Łukaszenki prowadzi "wojnę hybrydową", używając do tego migrantów, a także zbliżające się manewry wojskowe Zapad. Podkreślali, że Polska musi zapewnić bezpieczeństwo swojej wschodniej granicy, która jest jednocześnie granicą UE.