Reklama

W głosowaniu kandydaturę dr. Nawrockiego poparło 248 posłów; 198 było przeciw, czterech wstrzymało się od głosu.

Dr. Karola Nawrockiego - 38-letniego historyka po Uniwersytecie Gdańskim, także działacza społecznego, specjalisty ds. zarządzania zasobami ludzkimi, a od kwietnia 2017 r. dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku - jednomyślnie zarekomendowało parlamentowi Kolegium IPN. To złożony głównie z historyków organ opiniodawczo-doradczy działający przy prezesie IPN. Kolegium IPN kieruje prof. Wojciech Polak, który w piątek przedstawił posłom sylwetkę Karola Nawrockiego.

KO i Lewica przeciw

Przed głosowaniem głos zabrał poseł KO Michał Szczerba, który zarzucił, że Nawrocki jest "nominatem obecnej władzy użytym już raz przez PiS do przejęcia jednej instytucji" - Muzeum II Wojny Światowej. Jak mówił Szczerba, Nawrocki doprowadził do zmiany wystawy głównej w tym muzeum wbrew woli jej twórców.

"Klub KO nie będzie popierał tej upolitycznionej kandydatury" - oświadczył.

Przeciwko powołaniu Nawrockiego opowiedział się również klub Lewicy. Poseł Krzysztof Śmiszek uzasadnił, że "po pierwsze z powodu osoby kandydata, która jest niezwykle kontrowersyjna", a po drugie dlatego, że Lewica uważa, iż IPN należy zlikwidować.

Również poseł Lewicy stwierdził, że Nawrocki jest odpowiedzialny za zmianę wystawy głównej w Muzeum II Wojny Światowej "pod dyktando PiS".

Poseł PSL Krzysztof Paszyk przyznał, że choć w życiorysie i dorobku zawodowym Nawrockiego można znaleźć "wiele akcentów, które były niezwykle kontrowersyjne", to jeśli przyjrzeć mu się bliżej, można znaleźć "też inicjatywy, którym trudno odmówić słuszności i wartości". W głosowaniu 18 posłów klubu KP-PSL było przeciw kandydaturze Nawrockiego, 3 za, a jeden wstrzymał się od głosu

Poseł Konfederacji Michał Urbaniak ocenił, że Nawrocki może być dobrym kandydatem na prezesa IPN. "Biorąc pod uwagę to, co zrobił z Muzeum II Wojny Światowej to ja jestem dobrej myśli" - powiedział Urbaniak. Koło Konfederacji poparło Nawrockiego w głosowaniu.

Prezesa IPN powołuje i odwołuje Sejm za zgodą Senatu, na wniosek Kolegium Instytutu Pamięci, które zgłasza kandydata spoza swego grona. Kadencja prezesa IPN trwa 5 lat. Po upływie kadencji pełni on obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

Zgodnie z art. 10 ustawy o IPN prezesa Instytutu powołuje Sejm za zgodą Senatu. Jeżeli Senat nie zaakceptuje decyzji Sejmu w sprawie powołania nowego prezesa Instytutu, Kolegium IPN będzie musiało przeprowadzić kolejny konkurs w tej sprawie. Kadencja obecnego szefa IPN Jarosława Szarka kończy się w lipcu; jeżeli do tego czasu parlament nie powoła nowego prezesa IPN, to Jarosław Szarek będzie pełnił funkcję p.o. prezesa IPN.

Nawrocki: liczę na zdynamizowanie IPN

"Na razie wracam do Gdańska budować Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 roku" - zaznaczył Nawrocki w rozmowie z dziennikarzami, zaznaczając że w sprawie powołania go na prezesa IPN musi się jeszcze wypowiedzieć Senat.

"Jestem otwarty na rozmowy ze wszystkimi senatorami, jestem gotowy do prezentowania mojego programu działania, mojej wrażliwości i moich dokonań i doświadczenia na polu pielęgnowania polskiej historii" - powiedział Nawrocki.

Dodał, że bardzo dziękuję za wszystkie głosy, które na niego padły, w tym za głosy kilku posłów PSL.

Przyznał, że wystąpienie przedstawiciela PSL w debacie było bardzo merytoryczne, a postać Wincentego Witosa "z całą pewnością mieści się w katalogu polskich bohaterów". Dodał, że należy dbać o to, by "bohaterowie, zarówno antykomunistyczni socjaliści, ludowcy, państwowcy i narodowcy znaleźli się w polskiej świadomości historycznej". "O to będę dbał" - zaznaczył.

Podkreślał, że jeśli będzie prezesem, liczy na "zdynamizowanie" IPN. "Wiążę się to z moim przekonaniem, że instytucja zatrudniająca 2,5 tysiąca ludzi, wielu wspaniałych profesjonalistów i specjalistów może dla Polski zrobić jeszcze więcej i działać sprawniej, choćby w zakresie komunikowania sukcesów IPN w Polsce i na świecie" - podkreślał Nawrocki.

Dodał, że ma w planie "utrzymanie dynamiki" obecnego IPN i "tego dobrego, co Instytut ze sobą niesie". "Z drugiej strony skupienie się na relacjach międzynarodowych i stworzenie możliwości opowiadania polskiej historii na całym świecie" - mówił.

Ważne jest dla niego też wyjście do młodych Polaków, urodzonych w latach 90 i później.

Nawrocki był także pytany, czy będzie realizował linię PiS, co mu zarzuca opozycja.

"Nie brałbym poważnie tego co mówił m.in. poseł (KO) Michał Szczerba, który wykazywał się brakiem zrozumienia dla działania instytucji kultury, jakim jest Muzeum II Wojny Światowej" - komentował Nawrocki.

Dopytywany o zarzuty dotyczące zmiany treści wystawy w Muzeum II Wojny Światowej Nawrocki zaznaczył, że nie wie, o co konkretnie chodzi. "Jeżeli ktoś będzie żądał usunięcia biało-czerwonej flagi, będzie żądał usunięcia św. Maksymiliana Kolbe czy zminimalizowania udziału rotmistrza Witolda Pileckiego w II Wojnie Światowej w polskiej świadomości historycznej, to może się spotkać z moim wyraźnym sprzeciwem" - podkreślił.

Pytany o ocenę dorobku dotychczasowego prezesa IPN Jarosława Szarka zwrócił uwagę, że może on pochwalić się wieloma osiągnięciami "szczególnie na polu działalności wydawniczej". "Z uznaniem odnoszę się do działalności i pracy wszystkich prezesów IPN, pod którymi też miałem przyjemność pracować" - powiedział.

"Oczywiście śp. prezes Janusz Kurtyka jest poza skalą, to wielki mąż stanu, który nadał rozpędu Instytutowi pamięci Narodowej i przywrócił polskich bohaterów do świadomości powszechnej, ale każdy z prezesów, także Jarosław Szarek zrobił dużo dla Polski i dużo dla Instytutu" - dodał Nawrocki.

Podkreślił zarazem, że "IPN to nasze wielkie narodowe dzieło, które świadczy o niezależności i suwerenności państwa polskiego w kontekście narracji historycznej".

Przyznał, że ciekawi go, dlaczego akurat teraz zapada decyzja o kontroli NIK w IPN, choć, jak dodał, takiej kontroli się nie obawia. (PAP)