O poparcie przez posłanki Polski 2050 projektu ustawy o ratyfikacji zwiększenia zasobów własnych UE Hołownia był pytany w rozmowie z portalem Gazeta.pl.

Zaznaczył, że Polska musi doprowadzić do tego, "aby w ogóle znalazła się przy europejskim stole, koszyku". "Jeśli nie będziemy mieli takiej decyzji, to nie dość, że +wywalimy+ sobie sami perspektywę na uzyskanie ponad 250 mld zł, ale też postawimy pod znakiem zapytania cały mechanizm unijny, do czego dopuścić nie możemy" - dodał.

Hołownia stwierdził, że to, jak unijne środki będą wydatkowane w ramach Krajowego Planu Odbudowy powinno być przedmiotem ostrej dyskusji w parlamencie i patrzenia władzy na ręce.

Reklama

Ocenił, że dobrze by było, gdyby zostało zwołane dodatkowe posiedzenie Sejmu w tej sprawie, o co apelowali we wtorek liderzy PO i PSL, ale - jak zaznaczył - Polskę 2050 tworzą pragmatycy. "Wiemy jak PiS będzie kluczył w związku z tym postulatem, ale my musimy ratyfikować to, by później się o te pieniądze kłócić" - stwierdził Hołownia.

W grudniu ub.r. przywódcy państw UE porozumieli się ws. wieloletniego budżetu Unii na lata 2021-2027 oraz Funduszu Odbudowy gospodarek państw członkowskich po epidemii COVID-19. W ramach unijnego Funduszu Odbudowy Polska będzie miała do dyspozycji ponad 57 mld euro. Podstawą do sięgnięcia po te środki będzie Krajowy Plan Odbudowy (KPO), który musi przygotować każde państwo członkowskie i przedstawić Komisji Europejskiej do końca kwietnia.

Obecnie ratyfikacji przez parlamenty narodowe wymaga decyzja o zwiększeniu zasobów własnych UE, by możliwe było uruchomienie Funduszu Odbudowy.

We wtorek liderzy PO i PSL Borys Budka i Władysław Kosiniak-Kamysz zażądali zwołania posiedzenia Sejmu, na którym rząd przedstawiłby, wiążący się z uzyskaniem środków z unijnego Funduszu Odbudowy, Krajowy Plan Odbudowy, a jako warunek poparcia przedstawili oczekiwanie transparentnego rozdzielenia środków przy udziale samorządów.