W kontekście polskich oczekiwań wobec szczytu Soloch wymienił też spodziewane „historyczne” decyzje, co do wzmocnienia wysuniętej obecności sił we wschodniej części NATO, a także „wzmożenie woli realizacji postanowień szczytu w Walii dotyczących zwiększenia wydatków na obronę państw członkowskich Sojuszu”.

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego brał udział w piątkowej sesji Wrocław Global Forum poświęconej przyszłości NATO i zbliżającemu się szczytowi w Warszawie.

Odnosząc się do kwestii „wzmocnionej, wysuniętej, permanentnej, rotacyjnej obecności wojsk” na wschodniej flance Sojuszu podkreślił, że nie jest to postulat wynikający wyłącznie ze stanowiska Polski. Przypomniał, że niepokój wobec agresywnej polityki Rosji wyrażają też państwa bałtyckie, Rumunia czy państwa Grupy Wyszehradzkiej.

Reklama

Soloch podkreślił, że kwestia wzmocnienia obecności Sojuszu u jego wschodnich granic „nie została wymyślona w NATO”, a „okoliczności spowodowane aneksją Krymu, wojną w Donbasie” spowodowały „ewolucję zapoczątkowaną szczytem w Walii” - prowadzącą do wstępnych politycznych decyzji, jakie zapadły w lutym br. na spotkaniu ministrów obrony państw NATO (10 lutego br. ministrowie zgodzili się na wzmocnienie obecności wojskowej na wschodniej flance, w tym w Polsce).

„Teraz liczymy, że szczyt NATO w Warszawie ostatecznie je (wstępne decyzje – PAP) potwierdzi i już konkretne decyzje zapadną” - wskazał szef BBN. Jak zaznaczył, w tym sensie, z polskiej perspektywy spodziewane decyzje Sojuszu w Warszawie będą miały znaczenie przełomowe – i „wszystko wskazuje, że będą miały wymiar historyczny”.

Reklama

Soloch zastrzegł, że ich podjęcie nie oznacza, że Sojusz „powróci po prostu do dawnych misji z czasów zimnej wojny”. Prócz klasycznych zagrożeń, „które ciągle pozostają aktualne, łącznie z potencjalną, miejmy nadzieję, że możliwie odległą groźbą użycia broni nuklearnej” pojawiły się bowiem zagrożenia nowe – tzw. zagrożenia hybrydowe (inaczej postrzegane wobec południowej i wschodniej flanki NATO) oraz związane z cyberbezpieczeństwem.

W tym kontekście Soloch wskazał też na „nowe zjawiska, które sprawiają, że kluczowym celem – jaki stawia sobie Polska jako państwo goszczące szczyt – jest zachowanie (jedności – PAP) wobec zagrożeń, które wymagają redefinicji polityki zarówno w obrębie państw NATO, ale szerzej, w obrębie w ogóle wspólnoty państw demokratycznych, bo mamy też do czynienia z pewnym potężnym wyzwaniem i pewnym kryzysem wewnątrz Unii Europejskiej”.

„Nadrzędnym celem i punktem wyjścia jest oczywiście zachowanie jedności” - wskazał Soloch nawiązując m.in. do koncepcji „NATO 360 stopni”. Przypomniał tu dotychczasowe, również polskie, inicjatywy w tym kierunku (m.in. zapowiedziane podczas tzw. miniszczytu NATO w Bukareszcie w listopadzie ub. roku zwiększenie współpracy wojskowej dziewięciu państw wschodniej flanki NATO).

Wobec rozwoju tej współpracy regionalnej szef BBN wskazał też na potrzebę wzmacniania partnerstwa i bliskiej współpracy w sąsiedztwie – w którym kluczowe pozostają Szwecja i Finlandia, a także współpracy z państwami stabilizującymi sytuację na południu, jak Jordania czy kraje Zatoki Arabskiej.

„Pełna zgoda co do tego, że szczyt powinien również wzmóc wolę realizacji postanowień szczytu w Walii – dotyczących zwiększenia wydatków na obronę” - wskazał ponadto Soloch (na szczycie NATO w Walii w lipcu 2014 r. państwa Sojuszu zgodziły się, że na obronę należy przeznaczać co najmniej 2 proc. PKB). Szef BBN postulował tu większy niż do tej pory wkład państw europejskich i przypomniał, że w Polsce wysiłkowi związanemu ze zwiększaniem wydatków na ten cel sprzyjają zgoda polityczna oraz silne poparcie społeczne.

Odpowiadając w innym momencie na jedno z pytań szef BBN uznał, że na „tym etapie” „trzeba szukać mechanizmów wymuszających dotrzymywanie (...) zobowiązań z Walii, a wydaje się, że wobec rozwoju sytuacji być może te zobowiązania powinny ulec zwiększeniu”.

Soloch zastrzegł we Wrocławiu, że w dyskusji o zwiększonej obecności wojskowej czy obecności infrastruktury NATO wzdłuż wschodniej granicy Sojuszu kontekstem pozostaje relacja z Rosją. Przypomniał, że ostatnie spotkanie ministrów spraw zagranicznych NATO doprowadziło do powstania dokumentu oceniającego politykę rosyjską.

„Jesteśmy zwolennikami równolegle prowadzonego (z Rosją – PAP) pragmatycznego dialogu - minimum powinno być tu skoncentrowanie się na obniżeniu napięć ryzyka eskalacji, błędnej kalkulacji, które mogłyby prowokować nieprzewidziane konflikty - w nadziei, że to będzie tylko punkt startu, który może doprowadzić do polepszenia tych relacji” - zadeklarował szef BBN.(PAP)