W dalszym ciągu jesteśmy otwarte na rozmowy, ale muszą one uwzględniać realną, aktualną sytuację Instytutu - deklaruje dyrektor CZD Małgorzata Syczewska. W szpitalu kolejny dzień trwa strajk pielęgniarek, które domagają się podwyżek i poprawy warunków pracy

We wtorek rano pielęgniarki ze stołecznego Instytutu "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" odeszły od łóżek pacjentów. W czwartek nad ranem przerwano całonocne negocjacje przedstawicielek protestujących i dyrekcji szpitala. Pielęgniarki uznały, że propozycje dyrekcji są nie do przyjęcia, w związku z czym strajk będzie kontynuowany.

"26 maja przedstawiliśmy rozwiązania i porozumienie, które mogliśmy tego dnia zawrzeć i zakończyć strajk" - poinformowała w piątek rano dyrektorka szpitala Małgorzata Syczewska. Jak wyjaśniła, przewidywało ono m.in. podwyżki, zwłaszcza dla najmniej zarabiających pielęgniarek.

W zaproponowanym porozumieniu zapisano, że kwota, która może zostać przeznaczona na podwyżki dla pielęgniarek i położnych w IPCZD to "iloczyn 90 zł brutto i liczby etatów przeliczeniowych pielęgniarek i położnych zatrudnionych w Instytucie na umowę o pracę". Ostateczny podział tej kwoty miałby nastąpić w uzgodnieniu ze związkiem zawodowym. Kwoty te miałyby automatycznie wchodzić do podstawy wynagrodzenia. Związek miałby wyrazić zgodę na zmianę okresu rozliczeniowego z jedno- na dwumiesięczny. Zmiany mogłyby wejść w życie najwcześniej od 1 lipca br.

Reklama

Wyjaśniła, że zaproponowana podwyżka wynagrodzeń jest możliwa dzięki spodziewanym oszczędnościom w innych wydatkach IPCZD. "Wobec braku możliwości uzyskania dodatkowych środków zewnętrznych jakakolwiek większa podwyżka oznaczałaby destabilizację i tak trudnej już sytuacji finansowej Instytutu, a w perspektywie – mogłaby doprowadzić do wstrzymania działalności całego szpitala" - dodała.

W porozumieniu dyrekcja zobowiązała się do wypłacenia w pełnej wysokości wynagrodzeń wszystkich pielęgniarek za okres strajku. Zaproponowano też rozpoczęcie we wtorek 31 maja rozmów w sprawach pracowniczych uzgodnionych ze związkiem.

Reklama

Syczewska podkreśliła, że warunkiem porozumienia było m.in. zakończenie strajku w piątek o godz. 7. rano, co nie nastąpiło.

"Propozycje, jakie składała pani dyrektor przed kamerami, nie były propozycjami, które słyszeliśmy w sali konferencyjnej" - powiedziała dziennikarzom w piątek przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy CZD Magdalena Nasiłowska. "Te propozycje były zupełnie inne; dużo gorsze i dużo mniej korzystne dla pielęgniarek pracujących w CZD" - oceniła.

Podkreślała, że problem niedoboru pielęgniarek narasta w szpitalu już od dłuższego czasu i - jak zaznaczyła - "dalej w tych rozmowach nie jest słyszany". "Mamy grafiki, które mówią same za siebie, że my tak, jak pracujemy w strajku, na niektórych oddziałach pracujemy normalnie, bez strajku" - przekonywała Nasiłowska.

"Jeżeli pani dyrektor zaproponuje nam rozwiązanie, żeby pielęgniarki do CZD chciały przychodzić, pracować i chciały zostać, rozważymy każdą propozycję pani dyrektor" - zadeklarowała.

Jednocześnie powiedziała, że "pieniądze naprawdę nie mają największego znaczenia". "My tutaj najbardziej walczymy o to, żeby ktoś zauważył problem, (...) że w CZD brakuje pielęgniarek. Próbuje się je zastąpić opiekunkami. Niestety proszę państwa, z wielkim szacunkiem do tego zawodu, bardzo nam te koleżanki pomagają, ale nie są w stanie zapewnić takiej samej pomocy jak druga pielęgniarka" - przekonywała Nasiłowska.

W piątek pielęgniarki miały przedstawić dyrekcji własne propozycje. "Chcemy żeby dyrekcja zobowiązała się do tego, że w ciągu najkrótszego czasu jak to jest możliwe, do CZD przyjmie ok. 70 pielęgniarek. Nawet jakby przyjęła 100, to byłoby za mało. I to są mniej więcej takie żądania, które poprawiłyby sytuację w CZD" - mówiła Nasiłowska.

Dyrektor zadeklarowała, że w dalszym ciągu jest otwarta na rozmowy, ale muszą one uwzględniać realną, aktualną sytuację Instytutu.

"My również jesteśmy gotowe do rozmów, ale takich konstruktywnych, które coś wniosą. Nie tylko obietnic" - powiedziała Nasiłowska.

Dyrekcja zaznaczyła, że obecną formę strajku uważa za środek niewspółmierny do oczekiwań strajkujących. Zwróciła uwagę, że z powodu strajku wielu pacjentów zostało odesłanych z CZD. "W trzech oddziałach, gdzie powinni być leczeni ciężcy pacjenci: kardiologii, kardiochirurgii, endokrynologii i diabetologii nie ma aktualnie ani jednego pacjenta. Wszyscy oni zostali albo przekazani do innych placówek, albo wypisani do domu. Strajkuje oddział onkologii" - mówiła.

Zaznaczyła, że nigdy w historii Instytutu, gdzie zdarzały się rożnego rodzaju protesty pracowników i strajki, zdrowie i życie pacjentów nie zostało narażone. "Dlatego że mimo tych protestów i niezadowolenia pracowników leczenie pacjentów odbywało się w sposób normalny" - podkreśliła.

W oświadczeniu zamieszczonym na stronie szpitala dyrekcja oceniła, że przebieg akcji strajkowej budzi wątpliwości w świetle ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Zgodnie z jej przepisami niedopuszczalne jest zaprzestanie pracy w wyniku akcji strajkowych na stanowiskach pracy, na których zaniechanie pracy zagraża życiu i zdrowiu ludzkiemu. W ocenie dyrekcji przebieg akcji strajkowej w CZD sprawił, że doszło do zagrożenia zdrowia i życia pacjentów.

Nasiłowska, pytana o komentarz do tego stanowiska, podkreśliła, że dotychczasowe działania pielęgniarek, które pracowały w systemie po jednej pielęgniarce na oddziale i opiekunka, narażały jeszcze bardziej życie i zdrowie pacjentów, niż narażają podczas strajku. "Mamy świadomość tego, że zdrowie i życie małego pacjenta jest najważniejsze. Nasze koleżanki są odpowiedzialne, ale dłużej nie możemy pozwolić na to, żeby pracować w takiej obsadzie jak do tej pory" - zaznaczyła.

Zapewniła jednocześnie, że wszystkie badania, które były zaplanowane do realizacji, "w większym stopniu zostały zrobione". "Każdy oddział, który ma natychmiastowe operacje zagrażające życiu i zdrowi dziecka, normalnie je wykonuje" - dodała Nasiłowska.

W oświadczaniu dyrekcji znalazły się informacje dotyczące zarobków pielęgniarek: 6 proc. z nich zarabia poniżej 3 tys. zł brutto, 20 proc. - w przedziale 3 tys.- 4 tys. brutto, 32 proc. w przedziale 4 tys. - 5 tys. brutto , 25 proc. w przedziale 5 tys. - 6 tys. brutto a 17 proc. powyżej 6 tys. zł brutto.

Syczewska w oświadczeniu prostuje - jak wskazuje - pojawiające się w mediach informacje, jakoby IPCZD wprowadził jedynie częściową podwyżkę w kwocie 200 zł w miejsce obiecanych 400 zł.

Wyjaśnia, że IPCZD wprowadził podwyżkę wynikającą z ministerialnego programu w pełnej wysokości 400 zł. Ta kwota - jak wskazuje dyrekcja - przekłada się na wzrost wynagrodzenia zasadniczego o ok. 233 zł. "Z uwzględnieniem tej podwyżki obecne średnie wynagrodzenie pielęgniarek w IPCZD wynosi 4940 zł w tym 150 zł za nadgodziny, przy czym wynagrodzenia wyższe, czyli przekraczające 5000 zł otrzymuje powyżej 40 proc. pielęgniarek. Kolejna z trzech dalszych określonych rozporządzeniem Ministra Zdrowia transza na podwyżki zwiększy wynagrodzenia pielęgniarek o dodatkowe 400 zł brutto już od września br." - dodaje.