Cywilizacja europejska w początkach XXI stulecia weszła w stan mentalnej i fizycznej geriatrii. Pozornie silna, żyjąca w pokoju, zasobna i zjednoczona w Unię Europejską, zmuszona jest stawić czoła zjawisku, które sama do siebie przyciąga – wojującemu islamowi. Jakich skutków społecznych i gospodarczych może się spodziewać w najbliższym czasie?
Reklama
Napływ imigrantów do Europy ma charakter masowy, ale nie spontaniczny. Jest to działanie sterowane i zapewniające konkretne zyski tak niektórym państwom (jak Turcja), jak organizacjom przestępczym trudniącym się przemytem ludzi. Terroryzm destabilizuje społeczeństwa europejskie, które podlegając unijnej presji tolerancji i otwartości, zmuszone są przyjmować do siebie miliony imigrantów reprezentujących obcą cywilizację rozumiejącą integrację poprzez siłę własnej presji ludnościowej i ideologicznej. Islamski terroryzm dysponuje doskonałą bazą rekrutacyjną spośród ludności wyznania islamskiego urodzonej w drugim, a nawet trzecim pokoleniu na kontynencie europejskim. Istotnym elementem są również osoby pochodzenia europejskiego wyalienowane społecznie i znajdujące w islamie oparcie moralne. Konsekwencją jest zatem nie tylko rosnąca niechęć Europejczyków do przyjmowania imigrantów, ale i do lansowanego bezkrytycznie sztucznego modelu społeczeństw multikulti. Im bardziej spektakularne działania islamskiego terroryzmu, tym większa radykalizacja społeczeństw europejskich wraz z rewitalizacją trendów nacjonalistycznych, a być może i nazistowskich. Unia stanęła w obliczu z jednej strony podtrzymywania otwartości społeczeństw europejskich, z drugiej zaś utrzymywania równowagi kulturowej i społecznej. Każdy atak terrorystyczny jest dobrze przemyślany i obliczony na zachwianie tej równowagi, gdyż wzbudza jednoznaczne sentymenty w Europie. To z kolei obnaża unijną moc niemocy w rozwiązaniu problemów, które w znacznej mierze sama stworzyła (np. otwartość granic).

Reklama
W bliskiej przyszłości należy się spodziewać spontanicznego rozwoju paramilitarnych organizacji samoobrony, co nabiera znaczenia w kontekście proklamowanej przez prezydenta Francji François Hollande’a wojny z terroryzmem. W ślad za tym nastąpią zmiany prawne na poziomie państw członkowskich. I tak na przykład we Francji rozpatruje się stworzenie prawa pozwalającego obywatelom na posiadanie broni. Wzorem USA, gdzie po ataku na WTC wprowadzono ustawę o bezpieczeństwie wewnętrznym zezwalającym na ograniczenie praw jednostki (z dobrym jak się okazało skutkiem), europejskie państwa pójdą drogą tych samych – gdyż jedynych i w miarę efektywnych – rozwiązań. Co więcej, skuteczne zwalczanie terroryzmu zrodzi zwiększenie prerogatyw dla aparatu policyjnego i innych jednostek zajmujących się bezpieczeństwem. Francja może stać się przykładem wprowadzenia prawa zezwalającego na wydalenie własnych obywateli w przypadku uzasadnionego podejrzenia o uprawianie terroryzmu bądź sprzyjanie mu.
Swobodnie penetrujący Unię Europejską islamski terroryzm doprowadzi do destrukcji porozumienia z Schengen, konsekwencją czego będzie zamykanie się granic państwowych. Już holenderska koncepcja utworzenia tzw. małego Schengen (Austria, Niemcy i kraje Beneluksu) stwarza przesłanki do postawienia pytania nie o to, czy, ale kiedy system przestanie obowiązywać. Implikacje gospodarcze takich działań są oczywiste, a odejście od wspólnej waluty wydaje się w tym wypadku niemal automatyczne. Podobnie zresztą jak wzrost cen towarów i usług. Spoglądając nieco szerzej, należy podkreślić osłabienie migracji wewnątrz Unii. Przesunięcie szlaków turystycznych, a z tym związany jest upadek tego sektora gospodarki oraz przekierowanie znacznych zasobów finansowych na inne sektory, jak chociażby na sektor bezpieczeństwa narodowego.
Proklamacja wojny z terroryzmem (na razie we Francji) pozwoli na ożywienie sektora ubezpieczeń społecznych. Całkiem prawdopodobne, że dojdzie do tworzenia nowych pakietów ubezpieczeniowych na wypadek ataku terrorystycznego. Oznacza to okres prosperity w tej sferze działalności gospodarczej. Nie należy wykluczać również wzrostu zakupu towarów o przedłużonej trwałości, co spowodowane jest lękiem i niepewnością jutra.
Najważniejszą jednak implikacją gospodarczą jest funkcjonowanie mechanizmów finansowych i korporacyjnych współpracujących z terroryzmem. Jest to wielki paradoks Unii Europejskiej zorientowanej na konsumpcjonizm. Efektywność terroryzmu zapewnia wykorzystywanie instrumentów oferowanych przez instytucje finansowe państw wysoko rozwiniętych. Nastawione na zysk instytucje bankowe nie będą szczególnie ingerować w pochodzenie środków finansowych, które przepływają przez jego konta. Kolejny paradoks polega na względnym bezpieczeństwie szlaków przesyłowych, takich jak rurociągi, linie kolejowe czy porty morskie. Wszystko to jest wykorzystywane przez islamski terroryzm, zapewniając mu ogromne źródła dochodu pozwalające na eskalację wojny. Jednym z głównych źródeł finansowania ISIS jest ropa naftowa. Zasadnicze pytanie zatem powinno brzmieć: kto jest odbiorcą tego surowca oraz dlaczego dotychczas nie zajęto się tą sprawą?
Wreszcie w systemie tak rozległych powiązań gospodarczych nie można wykluczyć destabilizacji cen giełdowych na przykład surowców naturalnych. Uderzenie w amerykańskie WTC miało na celu sparaliżowanie gospodarki USA. Niewydolna UE ugodzona we własny system nerwowy nie będzie w stanie zareagować z taką szybkością jak USA.
Konfrontacja cywilizacji islamskiej, której narzędziem jest terroryzm z szeroko rozumianą cywilizacją zachodnią, zdaje się przechylać na stronę tej pierwszej. Sytuacja przypomina starcie cywilizacji bolszewickiej z Zachodem. Optymizm Lenina brał się z dogłębnej znajomości mentalności kapitalistycznej, która dla zysku gotowa jest finansować swojego wroga. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że wojujący islam podzieli los bolszewizmu.