Z najnowszym pomysłem wystąpił amerykański ekonomista z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley Barry Eichengreen. W tekście (napisanym do spółki z Peterem Allenem i Garym Evansem) Amerykanin proponuje ciekawe wyjście z greckiego pata. Który – przypomnijmy – polega z grubsza na tym, że Grecja nie jest w stanie wyjść z zadłużeniowej spirali bez porzucenia wspólnej waluty euro. Tego jednak – z różnych przyczyn – nie chcą ani Grecy, ani reszta Europy.
Konieczna jest więc pomoc finansowa dla Aten. Ale jej potencjalni dawcy (głównie Niemcy) domagają się, by rozmowa o poluzowaniu warunków spłaty długu (albo jego redukcji) była poprzedzona reformami. Na co Grecy odpowiadają, że reformy to owszem, ale najpierw muszą dostać jasny sygnał, że jest się o co bić. I że nie będzie tak jak w latach 2009–2014, gdy mimo wielkich społecznych wyrzeczeń i faktycznych osiągnięć na polu austerity Greków spotykała ze strony Brukseli i Berlina tylko nagana, że to ciągle za mało.