W Brukseli trwa szczyt unijny, na którym przywódcy państw strefy euro mają opowiedzieć się za zacieśnianiem eurolandu i koordynacją polityk gospodarczych.

"Jeśli chodzi o przyszłość Europy w dobie kryzysu finansowego to ja się bardziej obawiam postępującej dezintegracji strefy euro niż postępującej integracji. Dzisiaj będzie poważna rozmowa o tym, na ile państwa strefy euro mogą zacząć mocniej współdziałać (...) Ale nie ukrywajmy: tak naprawdę to jest konflikt np. między Niemcami a Grecją, bo to jest kwestia w obrębie strefy euro, kto za kogo płaci, kto ma większą dyscyplinę, kto jest bardziej odpowiedzialny" - powiedział Tusk dziennikarzom tuż przed rozpoczęciem szczytu.

Tłumaczył, że dezintegracja strefy euro byłaby niekorzystna dla Polski bo oznaczałaby podział na bankrutów i kraje, które nie są zainteresowane solidarnością z innymi.

"Ale jest ważne, żeby to nie oznaczało powrotu do Europy dwóch prędkości" - podkreślił.

Na wniosek Niemiec na szczycie przywódcy państw strefy euro przyjmą deklarację o zacieśnianiu eurolandu i koordynacji polityk gospodarczych i społecznych w gronie 17 państw eurolandu. Uzyskany przez PAP projekt wniosków końcowych ze szczytu mówi jednak, że "zainteresowane kraje spoza euro będą w pełni zaangażowane w tej proces".

Źródła dyplomatyczne powiedziały PAP, że ten zapis jest gestem Niemiec w stronę przede wszystkim Polski i innych krajów spoza euro, które boją się, że zacieśnianie strefy euro oznacza pogłębianie Europy dwóch prędkości.

Tusk wyraził radość z zapisu o zaproszeniu państw spoza euro. "My w tych dyskusjach na temat wzmocnienia mechanizmu stabilizacyjnego czy o mocniejszym zarządzaniu gospodarczym i finansowym, czy kiedy mówimy o tym, co strefa euro dla siebie szykuje (...) - w tych wszystkich sprawach Polska zainteresowana jest nie tylko uczestnictwem w dyskusjach, ale i zwiększeniem integracji ramach UE" - powiedział.

"Jeśli mówimy o konkretnych mechanizmach, takich jak euroobligacje, to z naszego punktu widzenia każdy, nawet twardy mechanizm, który dotyczy całej UE, jest do przyjęcia (...). Ale każdy mechanizm, który będzie ekskluzywnie dedykowany tylko dla grupy państw, jest czymś negatywnym z punktu widzenia całej UE i Polski" - wskazał premier.

Piątkowy szczyt UE, oficjalnie poświęcony unijnej polityce energetycznej i innowacyjności, po raz kolejny zdominują sprawy gospodarcze: forsowane przez Francję i Niemcy zarządzanie gospodarcze w strefie euro i zwiększenie antykryzysowego funduszu dla jej członków. Kraje zgodziły się już, że do marca mają zostać przyjęte "konkretne propozycje w celu wzmocnienia zdolności finansowych europejskiego funduszu ratunkowego dla strefy euro", czyli de facto ma zostać zwiększona pula dostępnych środków. Obecnie środki te to 440 mld euro.