Kampania była ciekawsza niż zwykle, bo odbywała się w warunkach malejącego zaufania do Putina.
Od piątku do niedzieli w niektórych regionach Rosji przeprowadzono wybory lokalne. Gdy zamykaliśmy to wydanie DGP, nie było jeszcze ich wyników, jednak kremlowska Jedna Rosja gdzieniegdzie mogła przegrać.
Uznana międzynarodowo Federacja Rosyjska składa się z 83 podmiotów. Do tego Moskwa stworzyła dwa podmioty na anektowanym w 2014 r. ukraińskim Krymie. W 18 od piątku do niedzieli – po raz pierwszy w trzydniowej elekcji – wybierano gubernatorów, a w 11 – lokalne parlamenty. Poza tym w czterech okręgach jednomandatowych odbyły się wybory uzupełniające do parlamentu federalnego, a wiele miast, w tym 22 stolice regionalne, wybierało swoje zgromadzenia.
Reklama

Reklama
Z roku na rok w rosyjskich wyborach rośnie liczba nieprawidłowości, ale nie rozkładają się one równomiernie po całym kraju. W niektórych regionach wciąż jest ich na tyle mało, że jest możliwość wygranej kogoś spoza kremlowskiej Jednej Rosji. Należy do nich obwód archangielski, jedyny podmiot, w którym nawet oficjalnie większość wyborców odrzuciła niedawno projekt nowej konstytucji, pozwalający Władimirowi Putinowi na rządy aż do 2036 r. Mieszkańcy obwodu protestują przeciwko planom umieszczenia w miejscowości Szyjes wysypiska śmieci z Moskwy. Gwałtowny sprzeciw wywołała też zapowiedź likwidacji autonomii wchodzącego w skład obwodu Nienieckiego Okręgu Autonomicznego.
Władze ostatecznie zarzuciły ten ostatni pomysł, ale ludowego gniewu to nie uśmierzyło. Pełniący obowiązki gubernator Aleksandr Cybulski będzie miał poważny problem, by przedłużyć sobie okres urzędowania na stanowisku. Jego główną rywalką była Irina Czirkowa, liderka lokalnej Sprawiedliwej Rosji. Partia ta, podobnie jak komuniści i liberalni demokraci, na szczeblu centralnym jest uznawana za systemową, niesprzeciwiającą się Kremlowi w najważniejszych kwestiach. Ale na szczeblu lokalnym partie systemowe potrafią wykazywać daleko idącą opozycyjność. W obwodzie archangielskim to właśnie Sprawiedliwa Rosja aktywnie wspierała protesty przeciwko magazynowaniu odpadów w Szyjesie.
Opozycja antysystemowa, której najbardziej znanym przedstawicielem jest leczony obecnie w Berlinie po próbie otrucia Aleksiej Nawalny, najbardziej liczy na sukces w Nowosybirsku. Mieszkańcy trzeciego co do wielkości miasta Rosji wybierali radę miejską. Nowosybirscy urzędnicy wyborczy dotychczas dość uczciwie liczyli głosy, a skłóconej na szczeblu centralnym opozycji antysystemowej udało się stworzyć wspólną listę. Za zawarcie porozumienia z Nawalnym lokalna szefowa liberalnej partii Jabłko Swietłana Kawierzina została nawet wyrzucona z macierzystego stronnictwa.
Niespodzianki nie należało się spodziewać w Tatarstanie, w którym o reelekcję starał się rządzący od 10 lat prezydent Rustiem Minnichanow. Choć u progu wyborów Fundacja Walki z Korupcją Nawalnego opublikowała wyniki śledztwa dziennikarskiego pokazującego korupcję na najwyższych szczeblach tatarskiej elity, władze na tyle mocno ingerują tu zwykle w wyniki wyborów, że Minnichanowi nie groziła utrata władzy. W poprzednich wyborach w 2015 r. według oficjalnych, podważanych przez opozycję wyników miał on otrzymać 94 proc. głosów.
Wybory lokalne odbyły się w warunkach malejącego zaufania do władz oraz pogarszającej się przez epidemię COVID-19 i niskie ceny ropy naftowej sytuacji gospodarczej. Aby ratować sytuację sondażową, rząd wycofał się właśnie z planów cięć budżetowych na 2021 r. W wielu regionach Rosji coraz częściej dochodzi do wybuchów niezadowolenia społecznego. Poza Archangielskiem od dwóch miesięcy przeciwko aresztowaniu i dymisji popularnego, lecz skonfliktowanego z Jedną Rosją gubernatora Siergieja Furgała protestują mieszkańcy obwodu chabarowskiego. W tym regionie jednak wyborów nie zorganizowano – nie upłynęła kadencja miejscowych władz.