Rynek spodziewa się, że Europejski Bank Centralny znów złagodzi politykę pieniężną. Będzie to miało konsekwencje także dla nas, choć Narodowy Bank Polski raczej nie pójdzie w ślady EBC.
Reklama
Posiedzenia głównych organów decyzyjnych banków centralnych będą w tym tygodniu najważniejszymi wydarzeniami gospodarczymi. Kluczowy będzie czwartkowy wynik posiedzenia rady prezesów Europejskiego Banku Centralnego. Na to, co zrobi bank z siedzibą we Frankfurcie, z uwagą czekają zarówno międzynarodowi inwestorzy, jak i nasi analitycy.
Dla tych ostatnich decyzje EBC są nawet ważniejsze od tego, co zdarzy się dzień wcześniej u nas. Tego dnia kończy się dwudniowe posiedzenie naszej Rady Polityki Pieniężnej. Co zrobi EBC? Duża część analityków jest przekonana, że zdecyduje się na cięcie stóp procentowych. Główna stopa EBC (dotycząca depozytów składanych we frankfurckiej instytucji przez banki komercyjne) jest już ujemna. Rynek zastanawia się, czy dojdzie do tego ogłoszenie kolejnej rundy dodruku pieniądza.
„Oczekujemy, że EBC obniży stopę depozytową o 10 punktów bazowych (setnych części procent – red.) do minus 0,5 proc. i jednocześnie wprowadzi rozwiązanie polegające na zróżnicowaniu poziomu oprocentowania, jakim obciążane są banki komercyjne przy lokowaniu środków w banku centralnym. Ponadto EBC zadecyduje o uruchomieniu kolejnej rundy programu luzowania ilościowego o miesięcznej skali skupu równej 50 mld euro. Naszym zdaniem program ten zostanie uruchomiony z początkiem 2020 r. i potrwa 18 miesięcy. Dopuszczamy również scenariusz, że EBC podejmie decyzję o złagodzeniu warunków programu TLTRO polegającym na obniżeniu oprocentowania pożyczek” – napisali w poniedziałkowym komentarzu ekonomiści Crédit Agricole Bank Polska.
Rynek spodziewa się nieco większej obniżki stóp. Ujemne stopy mają zniechęcać banki komercyjne do lokowania nadwyżek gotówki w EBC. Te pieniądze miałyby trafiać na rynek – być przeznaczane na kredyty dla firm czy gospodarstw domowych. Jeśli oprocentowanie pójdzie jeszcze w dół, zachęta do szukania innych pomysłów na inwestycje niż rachunki w EBC stanie się jeszcze silniejsza. Luzowanie ilościowe – popularnie określane jako dodruk pieniądza – miałoby służyć dalszemu powiększeniu ilości pieniądza w europejskiej gospodarce. W minionych latach dodruk polegał na kupowaniu przez EBC najpierw obligacji skarbowych państw eurolandu, a później także papierów dłużnych firm. Wreszcie TLTRO to tanie pożyczki zaciągane przez banki komercyjne w EBC, które miałyby być przeznaczone na zdynamizowanie akcji kredytowej.
Po co to wszystko? Żeby bronić strefy euro przed recesją. Niecałe dwa lata temu koniunktura w zachodnioeuropejskiej gospodarce była najlepsza od początku dekady. Teraz jednak z kolejnych krajów płyną dane o spadku PKB. Gdyby sytuacja się nie poprawiła, mielibyśmy do czynienia z recesją. W piątek Eurostat, unijne biuro statystyczne, podał, że PKB strefy euro w II kwartale był o 0,2 proc. wyższy niż w poprzednich trzech miesiącach, co przekłada się na roczny wzrost rzędu 1,2 proc.
W Polsce w tym czasie PKB urósł o 0,8 proc. kwartalnie i 4,2 proc. w skali roku (to dane oczyszczone z wahań sezonowych). Ze względu na to, że euroland – Niemcy na pierwszym miejscu – jest głównym odbiorcą naszego eksportu, problemy za naszą zachodnią granicą prędzej czy później znajdą odbicie w wynikach naszej gospodarki. Analitycy Crédit Agricole obniżyli wczoraj prognozę wzrostu PKB na 2020 r. z 3,8 do 3,5 proc.
Jeśli EBC uda się rozruszać zachodnioeuropejską gospodarkę, skorzystamy i my. Dlatego czwartkowa decyzja banku we Frankfurcie będzie dla nas bardziej istotna niż to, co zrobi nasza Rada Polityki Pieniężnej. Po niej bowiem ekonomiści spodziewają się jedynie podtrzymania trwającej już 4,5 roku serii posiedzeń bez zmiany głównej stopy procentowej. Od marca 2015 r. wynosi ona 1,5 proc. Równocześnie jednak prezes NBP Adam Glapiński i członkowie RPP będą mieli okazję do skomentowania perspektyw inflacji (od kilku miesięcy utrzymuje się ona powyżej celu NBP wynoszącego 2,5 proc., mieści się jednak w przedziale dopuszczalnych odchyleń od celu).
Być może najbardziej istotne będą wypowiedzi przedstawicieli banku centralnego dotyczące ewentualnych konsekwencji niekorzystnego dla banków orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczącego kredytów frankowych. Część ekspertów jest zdania, że jeśli TSUE de facto unieważni tego typu umowy, to bank centralny powinien zaangażować się w pomoc dla banków komercyjnych.
Analitycy nie spodziewają się żadnych zmian stóp przez RPP być może nawet do końca przyszłego roku. Na świecie jednak trwa fala obniżek. To w dużej mierze zasługa amerykańskiej Rezerwy Federalnej, która w lipcu dokonała pierwszego od ponad dekady cięcia stóp. Od tego czasu na łagodzenie polityki pieniężnej zdecydowało się już kilkanaście banków na całym świecie.
W tym tygodniu okazję do cięcia będzie miał bank centralny Turcji. Nowy szef tamtejszego banku centralnego – nominat prezydenta Recepa Erdoğana – już przy pierwszej okazji, w lipcu, przeforsował cięcie stóp o 4,75 pkt proc., do 19,75 proc. Ta obniżka była znacznie większa od oczekiwań rynkowych. W zeszłym tygodniu w banku pojawiło się dwóch nowych zastępców prezesa. I mówi się o cięciu stóp o kolejne przynajmniej 2,5 pkt proc.