Janusz W. został oskarżony w jednym z wątków tzw. afery podkarpackiej. Był to kolejny akt oskarżenia w ramach dużego śledztwa, toczącego się w katowickim wydziale Prokuratury Krajowej.

Jak poinformował w czwartek PAP rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Tarnowie sędzia Tomasz Kozioł, wyrok zapadł w trakcie pierwszej rozprawy wyznaczonej na środę.

"Po odczytaniu przez prokuratora aktu oskarżenia doprowadzony z aresztu śledczego oskarżony oświadczył, że przyznaje się do popełnienia wszystkich zarzucanych mu czynów. Jego obrońca złożył wniosek o wydanie wyroku bez przeprowadzania rozprawy" – powiedział sędzia Tomasz Kozioł. Wniosek dotyczył kary łącznej półtora roku pozbawienia wolności.

Reklama

Oskarżony powiedział przed sądem, że potwierdza przebieg zdarzeń, a jego wyjaśnienia w śledztwie stanowiły jedynie przyjętą wówczas linię obrony; wyraził też ubolewanie i skruchę.

Reklama

Prokurator nie sprzeciwił się wnioskowi; po naradzie i skorygowaniu wymiaru kary łącznej sąd ogłosił wyrok skazujący Janusza W. na jeden rok i osiem miesięcy pozbawienia wolności. Sąd orzekł także przepadek korzyści majątkowych w kwocie 295 tys. zł.

Wyrok jest nieprawomocny. Oskarżony, który został zatrzymany 14 marca 2017 r. i od tego czasu był aresztowany, został w środę zwolniony z aresztu i opuścił tarnowski sąd jako człowiek wolny.

Według prokuratury, Janusz W., powołując się na wpływy w różnych instytucjach przyjął korzyści majątkowe w łącznej kwocie nie mniejszej niż 195 tys. zł oraz obietnice przyjęcia łapówek w łącznej wysokości 100 tys. zł. W zamian za te pieniądze miał podejmować się pośrednictwa w załatwieniu spraw dla różnych osób.

Jak podała PK, Janusz W. w latach 1973-1990 pracował w Wydziale II Kontrwywiadu SB w Wojewódzkim Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Rzeszowie. Od 1990 r. pracował w delegaturze UOP w Rzeszowie. Pełnił tam funkcje naczelnika kontrwywiadu i zastępcy szefa ds. operacyjnych. W ostatnim roku służby został szefem delegatury UOP w Rzeszowie. Ze służby odszedł w styczniu 1997 roku, po przejściu na emeryturę założył działalność gospodarczą.

Prokurator zarzucił oskarżonemu, że co najmniej od 15 listopada 2005 r. do 14 lipca 2014 r. powoływał się na wpływy w prokuraturach, sądach, policji, urzędach skarbowych, urzędach kontroli skarbowej, urzędach i zarządach miast, w ZUS, u syndyków oraz u jednego z posłów i za łapówki podejmował się pośrednictwa w załatwianiu różnych spraw.

"Utwierdzając podkarpackiego biznesmena z branży paliwowej Mariana D. (poddał się dobrowolnie karze - PAP) w przekonaniu o istnieniu takich wpływów, przyjął od niego korzyści majątkowe w łącznej wysokości co najmniej 50 tys. zł. W zamian za te pieniądze Janusz W. podejmował się pośrednictwa w załatwieniu różnych spraw Mariana D." - podawała PK.

Janusz W. został także oskarżony o płatną protekcję w związku ze sprawą jednej ze spółek z branży paliwowej. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie utrzymał w mocy zaskarżoną przez tę spółkę decyzję dyrektora Izby Skarbowej w Rzeszowie z 1 czerwca 2006 roku. Chodziło o pisemną interpretację co do zakresu i sposobu zastosowania prawa podatkowego odnośnie zwolnienia spółki z obowiązku zapłaty podatku od czynności cywilnoprawnych w związku z wniesieniem aportów do innych spółek.

Według prokuratury W., powołując się na wpływy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, miał podjąć się pośrednictwa w załatwieniu korzystnego dla spółki orzeczenia NSA. 24 października 2008 r. NSA rozpoznawał skargę kasacyjną złożoną przez spółkę. W zamian W. miał przyjąć od Mariana D. 50 tys. zł.

Prokurator oskarżył także Janusza W. o pranie brudnych pieniędzy w łącznej kwocie ponad 150 tys. zł oraz o nakłanianie świadka do składania fałszywych zeznań. Chodzi o postępowanie toczące się przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu.

Akt oskarżenia przeciwko Januszowi W. trafił najpierw do Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Jednak sąd ten zwrócił się do rzeszowskiego sądu apelacyjnego o przekazanie sprawy do innego równorzędnego sądu. Argumentował, że ze względu na osobistą lub zawodową znajomość z oskarżonym mogłyby pojawić się wątpliwości co do bezstronności sędziów. Decyzją rzeszowskiego Sądu Apelacyjnego sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Tarnowie.

Katowickie śledztwo toczy się od listopada 2013 r. po zawiadomieniu złożonym przez CBA. Początkowo wszczęto je pod kątem nadużycia uprawnień przez członków zarządu Elektrowni Kozienice i funkcjonariuszy publicznych w związku z postępowaniem przetargowym. Postępowanie ma jednak znacznie szerszy zakres. Do Katowic trafiły też niektóre wątki z postępowania toczącego się wcześniej w Warszawie.

Zarzuty w tym śledztwie usłyszało już ponad 20 osób. Są wśród nich m.in. b. poseł i b. szef klubu parlamentarnego PSL Jan Bury, b. szefowie rzeszowskich prokuratur oraz podkarpacki biznesmen z branży paliwowej Marian D. Pod koniec września ub.r. CBA poinformowało o zatrzymaniu pod zarzutem korupcji b. prezesa i b. wiceprezesa Rafinerii Jasło oraz byłego kierownika działu w rafinerii.

Część wątków zakończyło się już skierowanymi do sądu aktami oskarżenia. Wiosną ub. r. prokuratura oskarżyła b. prokurator apelacyjną z Rzeszowa Annę H. Kobiecie zarzucono popełnienie sześciu przestępstw, m.in. korupcję i przekroczenie uprawnień. W innym wątku we wrześniu ub.r. PK oskarżyła prezesa Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofa Kwiatkowskiego, Burego oraz kontrolera w rzeszowskiej delegaturze NIK o przestępstwa nadużycia władzy przy obsadzaniu stanowisk w Izbie. Żaden z nich nie przyznał się do zarzucanych czynów.

Jak wcześniej podawała prokuratura, podstawą formułowanych wobec podejrzanych zarzutów są m.in. zeznania świadków, wyjaśnienia innych podejrzanych, a także treść zarejestrowanych rozmów telefonicznych.