Funkcjonariusze katalońskiej policji, Mossos d'Esquadra, pomagali w organizacji referendum w Katalonii - wynika ze śledztwa, do którego szczegółów dotarły hiszpańskie media. Policjanci mieli m.in. pomagać w transporcie urn do lokali wyborczych.

Jak ujawniły w środę hiszpańskie media, hiszpański aparat ścigania ma materiały filmowe, na których widać m.in. funkcjonariuszy katalońskiej policji transportujących urny dla organizatorów nieuznawanego przez Madryt referendum niepodległościowego. Nagrania przekazały sądowi władze Gwardii Cywilnej, które 1 października wspólnie z hiszpańską policją próbowały zablokować organizację plebiscytu.

Według telewizji TVE24 Gwardia Cywilna przekazała sądowi około 30 nagrań, mających wskazywać na zaniedbywanie obowiązków przez Mossos d'Esquadra podczas referendum niepodległościowego.

Reklama

"Zaobserwowaliśmy, że w dniu nielegalnego referendum funkcjonariusze katalońskiej policji nie tylko nie utrudniali jego organizacji, ale używając pojazdów służbowych przewozili też urny” - ujawniła doniesienie Gwardii Cywilnej TVE24.

Według hiszpańskich mediów większość materiałów wideo ukazujących Mossos d'Esquadra przedstawia przypadki pasywnej postawy katalońskich funkcjonariuszy wewnątrz lokali wyborczych.

Reklama

W środę Sąd Najwyższy w Madrycie ujawnił, że szef Mossos d'Esquadra, Josep Lluis Trapero ma stawić się przed stołecznym sądem 16 października. Wezwana została również zastępczyni Trapero, Teresa Laplana, która wcześniej złożyła zeznania za pośrednictwem łącza wideo z Barcelony.

W piątek Trapero został przesłuchany przez madrycki sąd wraz z przywódcą organizacji obywatelskiej Omnium Cultural Jordim Cuixartem oraz liderem głównej organizacji niepodległościowej ANC Jordim Sanchezem. Również oni mają stawić się przed sądem 16 października.

Dotychczasowe przesłuchania dotyczyły wydarzeń z 21 i 22 września, kiedy to podczas protestów przeciwko rewizjom w budynkach rządu Katalonii i aresztowaniu 14 osób, w tym kilku wysokich rangą urzędników, doszło do zamieszek na ulicach Barcelony. Kolejne przesłuchanie ma zostać rozszerzone o incydenty, do których doszło podczas referendum niepodległościowego 1 października.

Nazajutrz po plebiscycie ruszyły dochodzenia związane postawą miejscowej policji podczas referendum. Funkcjonariuszom zarzucane jest m.in. pośrednie wspieranie nielegalnego plebiscytu. Jak ujawnił Sąd Najwyższy Katalonii (TSJC), dochodzenia zostały wszczęte zarówno z urzędu, jak i przez osoby prywatne.

Na dwa dni przed referendum szef katalońskiej policji zapowiedział, że podlegli mu funkcjonariusze bez użycia siły zamkną w niedzielę rano obiekty, w których zaplanowano punkty wyborcze. Trapero zastrzegł, że Mossos d'Esquadra nie będą stosować siły w sytuacji biernego nieposłuszeństwa obywateli.

Według szacunków Gwardii Cywilnej katalońscy funkcjonariusze zamknęli jedynie 90 lokali wyborczych z łącznej liczby 2300 przygotowanych przez organizatorów plebiscytu.

Pięć dni po referendum władze Mossos d'Esquadra ujawniły, że otrzymały łącznie 533 zgłoszenia w sprawie brutalnych interwencji hiszpańskiej policji i Gwardii Cywilnej podczas referendum. Z kolei służby medyczne Katalonii oszacowały liczbę wszystkich rannych na blisko 900.