Trybunał Sprawiedliwości UE wysłuchał w środę na rozprawie w Luksemburgu stron w sporze dotyczącym obowiązkowej relokacji uchodźców w państwach Unii Europejskiej. Opinia rzecznika generalnego w tej sprawie ma zostać wydana w ciągu kilku tygodni.
Reklama

Polska, która przyłączyła się do skargi Węgier i Słowacji, występowała na rozprawie w charakterze tzw. interwenienta. Podczas posiedzenia Trybunału przedstawiane były argumenty i wyjaśnienia stron. Pisemna faza postępowania została już zakończona.

Według przedstawiciela węgierskiego ministerstwa sprawiedliwości, którego cytuje Reuters, jednym z głównym argumentem przeciw decyzji o relokacji jest niewłaściwa podstawa prawna. "To kwestia równowagi instytucjonalnej, jaką rolę odgrywają instytucje w podejmowaniu decyzji" - przekonywał reprezentujący węgierski rząd Krisztian Kecsmar.

Podobnej argumentacji używała Słowacja. "Zaskarżona decyzja jest w oczywisty sposób sprzeczna z zasadą proporcjonalności, gdyż nie jest ona ani odpowiednia, ani konieczna do osiągnięcia zamierzonego celu" - napisał w skardze rząd naszego południowego sąsiada.

Reklama

Reprezentujący nasz kraj wicedyrektor departamentu prawa Unii Europejskiej w MSZ Bogusław Majczyna wskazywał z kolei na aspekt bezpieczeństwa. "Podkreślałem na rozprawie, że zaskarżona decyzja nie zawiera mechanizmów, które by gwarantowały to, że cały ten proces relokacji uchodźców do poszczególnych państw będzie przebiegał zgodnie z wymaganiami bezpieczeństwa publicznego" - powiedział PAP Majczyna.

Jak zaznaczył, wynika to z tego, że nie jest zapewniona możliwość weryfikacji tych osób, które miałyby być poddane relokacji.

Postanowienie o relokacji 120 tys. uchodźców zostało przyjęte we wrześniu 2015 roku przez Radę UE, w której uczestniczyli unijni ministrowie spraw wewnętrznych. W przypadku tej decyzji zastosowano głosowanie większością głosów. Przeciwko kwotowemu rozmieszczeniu uchodźców były Czechy, Słowacja, Rumunia oraz Węgry, natomiast Finlandia wstrzymała się od głosu.

Władze Słowacji oświadczyły bezpośrednio po posiedzeniu Rady UE, że ich kraj nie podporządkuje się decyzji o relokacji i zaskarży ją przed unijnym trybunałem. Później na podobny krok zdecydowały się Węgry. Polska, która poparła decyzje o relokacji (w czasie rządów PO) nie wniosła skargi, ale obecny rząd zdecydował się wspierać Bratysławę i Budapeszt przed Trybunałem.

Przeciwko Słowacji i Węgrom popieranym przez Polskę wystąpiły przed Trybunałem Niemcy, Francja, Szwecja, Luksemburg, Belgia, Włochy, Grecja, a także Komisja Europejska.

Jak poinformowały PAP służby prawne unijnego trybunału, po środowym posiedzeniu w przeciągu kilku tygodni wydana zostanie opinia rzecznika generalnego. Nie jest ona wprawdzie wiążąca dla składu orzekającego, ale najczęściej Trybunał wydaje wyroki zgodne z sugestią rzecznika.

Po zapadnięciu ostatecznego rozstrzygnięcia, którego można się spodziewać w ciągu najbliższych miesięcy, kraje UE zostaną albo uwolnione, albo ostatecznie zobligowane do wykonania decyzji o relokacji.

Na początku marca KE zagroziła, że rozpocznie postępowania o naruszenie unijnego prawa wobec krajów, które do września nie zwiększą liczby przyjmowanych uchodźców w ramach unijnego programu relokacji.

Procedury o naruszenie unijnego prawa mogą w ostateczności skończyć się złożeniem przez KE skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE, który może nałożyć kary na państwo niewdrażające prawa czy decyzji UE.

Według KE, Polska, Austria i Węgry nie przyjęły dotąd ani jednej osoby w ramach programu relokacji, z kolei Czechy, Bułgaria, Chorwacja i Słowacja przyjęły bardzo niewielką liczbę uchodźców. Spośród pozostałych państw UE jedynie Malta i Finlandia wywiązują się ze swoich zobowiązań.

Podjęte w 2015 roku decyzje w sprawie relokacji uchodźców zakładały realizację tego programu w ciągu dwóch lat, co oznacza, że we wrześniu dobiegnie on końca. Jednak KE uważa, że po wrześniu nie wygasną automatycznie niezrealizowane zobowiązania państw unijnych do przyjęcia określonej liczby uchodźców.