Gościnią Marcina Cichońskiego w podcaście "DGPtalk: Po stronie kultury" jest Lanberry, piosenkarka, autorka tekstów i kompozytorka.

Czy potrafisz na zamówienie napisać hit?

Gdybym potrafiła, to myślę, że hitów byłaby cała masa. Ja zawsze podkreślam, że to jest proces. Spotykamy się w studiu, nie jestem tam sama, jestem w teamie wspaniałych ludzi. Akurat mam to szczęście, że pracuję z ludźmi, którzy czasami są moimi przyjaciółmi. Siłą rzeczy, jeśli są moimi przyjaciółmi to mamy ten sam przelot. Przede wszystkim muzyczny, ale też życiowy. Nasze doświadczenia nas bardzo łączą. Po pierwsze jesteśmy zakochani w muzyce po uszy. Nasza droga pod tytułem, musieliśmy swoje przejść, była kręta, wyboista, ale wylądowaliśmy w miejscu, w którym czujemy się bardzo szczęśliwi. Po prostu żyjemy z muzyki. To wszystko zamknięte w jednym pokoju, kiedy się spotykamy, tworzy pewną magię – mówi Lanberry.

Nic nie trzeba, nic nie musimy. Po prostu jest to jakiś nasz świadomy wybór. Jeśli będę miała ochotę na dziesięciominutowy numer, to prawdopodobnie bez przeszkód też taki wydam. Wolność jest wspaniała. Zobacz, jaki renesans przeżywają piosenki z lat osiemdziesiątych za sprawą różnych platform typu TIK TOK. W tamtym roku mieliśmy Running Up That Hill, Kate Bush na pewno liczy banknoty – dodaje Lanberry.