Sześć filarów, na których była oparta strategia GPW oraz ich ocena po latach to najważniejszy temat dyskusji w kolejnym odcinku podcastu z cyklu „Giełda Papierów Wartościowych oczyma Prezesa Pawła Tamborskiego” w ramach "DGPTalk Obiektywnie o biznesie". Na wstępnie Szymon Glonek pyta o ukraiński rynek kapitałowy i rolę giełdy warszawskiej w jego rozwoju.

Powrót do WIG20

To była kwestia analizy rynkowej wynikającej z tego, że WIG30 był robiony na wyrost. Rynek potrzebuje takiego indeksu, który faktycznie „trakuje” największe spółki. Porównując Warszawę z innymi rynkami regionalnymi, można powiedzieć, że Polska wówczas miała 5, 6, 7 spółek na tyle dużych, na tyle płynnych, że one mieściły się w tej kategorii spółek płynnych według norm europejskich. W związku z tym od tych 5 7 spółek do 30 jest potężny dystans. W oparciu o analizy, które wówczas prowadziliśmy, uznaliśmy, że rynek oczekuje jednak takiego indeksu, który w większym stopniu będzie „trakował” te największe, te najbardziej płynne spółki. Okazało się, że bardziej efektywnym jest w tym przypadku WIG20 niż WIG30. Utrzymaliśmy WIG30, do dzisiaj jest liczony. Do dzisiaj na podstawie WIGu30 są emitowane instrumenty pochodne. Także mam nadzieję, że za czas jakiś WIG30 wypełni swoje zadanie – mówi Paweł Tamborski.

Strategia rozwoju

Płynność, płynność, płynność. Siła rynku bierze się z tego, jak duży kapitał jest zainteresowany funkcjonowaniem na danym rynku. W związku z tym zależało nam na tym i angażowaliśmy się w inicjatywy polegające na przyciąganiu funduszy międzynarodowych. Żeby zainteresowane był inwestowaniem w polskie aktywa czy aktywa notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, bo mówimy o spółkach ukraińskich również – dodaje Tamborski.
Giełda Papierów Wartościowych w coraz mniejszym stopniu zarabia na handlu. Jest duża presja na obniżanie opłat. Giełda Papierów Wartościowych w naturalny sposób generuje i zbiera olbrzymie wolumeny informacji. W odpowiedni sposób przetworzone i oferowane profesjonalnym uczestnikom rynku, zaczynając od agencji informacyjnych, od dziennikarzy, od rynku informacyjnego, po inwestorów, którzy szukają zagregowanych informacji, na temat tego, co się dzieje na rynku, to jest olbrzymi obszar, na którym instytucje infrastrukturalne zarabiają – wyjaśnia Tamborski.