To jedne z ważniejszych nowości, które wprowadzi ustawa z 17 września 2021 r. o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii i niektórych innych ustaw (Dz.U. 1873). Warto się z nimi zapoznać, ponieważ mogą wpłynąć na prowadzenie energetycznych biznesów – zarówno na plus, jak i na minus. A zainteresowanie stosunkowo niewielkimi instalacjami odnawialnych źródeł energii, zwłaszcza fotowoltaiką, jest obecnie bardzo duże. Urząd Regulacji Energetyki mówi o tysiącach zgłoszeń.
Mały już nie tak mały
Już niedługo tym wszystkim inwestującym w produkcję prądu ma być łatwiej. Ustawodawca zdecydował bowiem w nowelizacji o rozszerzeniu zwolnień z koncesji na wytwarzanie energii elektrycznej na instalacje OZE o zainstalowanej mocy elektrycznej do 1 MW. To ruch w dobrym kierunku, ponieważ w przypadku koncesji wydawanych przez prezesa URE procedura jest dłuższa i wymaga więcej formalności. Do tej pory z obowiązku uzyskiwania koncesji zwolnione były tylko małe instalacje do 500 kW. By mogły działać, wystarczyło złożyć wniosek i uzyskać wpis do rejestru wytwórców energii w małych instalacjach OZE (MIOZE). Po zmianach z prostej ścieżki skorzystają także te o mocy do 1 MW. – To dobre rozwiązanie – mówi Katarzyna Szwed -Lipińska, dyrektor departamentu źródeł odnawialnych w URE. – Przedsiębiorcom będzie łatwiej, a przy okazji podział instalacji na małe i duże będzie spójny z podziałem koszyków aukcyjnych, bo one dzielone są również do 1 MW i powyżej 1 MW – dodaje urzędniczka (wyjaśnijmy: system aukcyjny jest sposobem wsparcia inwestycji w OZE).
Wpis do rejestru działalności regulowanej, czyli do rejestru MIOZE, jest, jak mówi dyr. Szwed-Lipińska, procedurą szybką i prostą, polegającą na złożeniu przez przedsiębiorcę oświadczenia i wypełnieniu stosownego wniosku. – To bardzo ważne, również dla setek podmiotów, które w latach 2018‒2021 uczestniczyły w aukcjach i teraz uzyskiwałyby koncesje, zanim wyprodukują energię i zaczną prowadzić jej sprzedaż – twierdzi dyr. Szwed-Lipińska. Jak tłumaczy, były obawy, że przy takim wysypie wniosków jak ostatnio URE po prostu nie nadąży z wydawaniem koncesji i firmy nie zdążą na czas rozpocząć sprzedaży z tych nowych instalacji, zgodnie z terminami zadeklarowanymi w aukcjach. Wyjaśnia przy tym, że koncesja (lub wpis do rejestru) nie jest warunkiem uczestnictwa w aukcjach. Potrzebna jest dopiero przy sprzedaży energii elektrycznej z instalacji. Szwed-Lipińska jest zdania, że możliwość działania na podstawie wpisu to dodatkowy atut dla firm – nie muszą bowiem obawiać się opóźnień, czyli znika ryzyko biznesowe, że nie rozpoczną pracy w terminie (a za sprzedaż zbyt małej ilości energii w określonym czasie ustawodawca przewiduje w systemie aukcyjnym kary finansowe). Uzyskiwanie koncesji może trwać niekiedy wiele miesięcy, a wpis powinien nastąpić w ciągu 21 dni od wpłynięcia kompletnego wniosku.
A co z podmiotami, które już miały koncesje, a ich moc nie przekracza 1 MW? – Te zostaną przepisane automatycznie (z urzędu) do rejestru działalności regulowanej i staną się małymi, a nie średnimi instalacjami, a ich właściciele nie będą musieli składać żadnych wniosków czy formularzy – mówi Aleksandra Zielonka, prawnik specjalizujący się w prawie energetycznym. Z kolei te podmioty, które mają obecnie postępowania koncesyjne w toku, muszą wiedzieć, że zostaną one umorzone, a przedsiębiorca będzie musiał wystąpić o wpis do rejestru MIOZE.
Mniej korzystnie
Nowelizacja z 17 września 2021 r. modyfikuje też zasady wsparcia dla instalacji OZE o mocy zainstalowanej elektrycznej ponad 500 kW. Rozliczenie dodatniego salda będzie się bowiem odbywało na zakończenie każdego trzyletniego okresu rozliczeniowego. [ramka]
Prawo do dopłaty albo konieczność zwrotu
Ujemne saldo występuje wówczas (w uproszczeniu), gdy cena energii na Towarowej Giełdzie Energii określona wskaźnikiem TGeBase jest niższa niż cena zadeklarowana w ofercie tego wytwórcy, która wygrała aukcję. Jeśli saldo jest ujemne, to wytwórca otrzymuje odpowiednie wyrównanie. Jeśli np. cena, jaką zaoferował na aukcji, wynosiła 200 zł/MWh, a cena TGeBase kształtuje się na poziomie 180 zł/MWh, to różnica w przeliczeniu na wyprodukowaną energię zostanie mu wyrównana w ramach dopłaty. Ujemne saldo (podobnie jak nadwyżkę) rozlicza się ze spółką Zarządca Rozliczeń SA.
Z kolei gdy wytwórca sprzedaje energię po cenie wyższej niż zadeklarowana w aukcji, występuje saldo dodatnie. Inaczej mówiąc, taka sytacja występuje wówczas, gdy rynkowe ceny energii są wysokie. W pierwszej kolejności dodatnie saldo pomniejsza kwotę ujemnego salda należnego danemu wytwórcy w kolejnych miesiącach. Ostatecznie dodatnie saldo rozliczane ma być na koniec okresu wsparcia aukcyjnego (wytwórca energii wpłaca ewentualną nadwyżkę do spółki Zarządca Rozliczeń). ©℗
To duża zmiana. Dotychczas dodatnie saldo podlegało rozliczeniu jednokrotnie, na koniec 15-letniego okresu wsparcia aukcyjnego, a dokładniej w ciągu sześciu miesięcy od zakończenia tego okresu. To dla niektórych przedsiębiorców istotna różnica. – Oznacza, że jeżeli po trzech pełnych latach kalendarzowych sprzedaży energii wytworzonej w danej instalacji OZE saldo będzie dodatnie, to podlega ono zwrotowi do operatora rozliczeń, czyli spółki Zarządca Rozliczeń SA – mówi Dominik Sołtysiak, adwokat, partner w kancelarii BSJP, ekspert w zakresie prawa energetycznego i ochrony środowiska.
Jednak, jak dodaje dyr. Szwed-Lipińska, nie stanie się tak od razu. Ustawodawca przewidział swoisty okres przejściowy dla instalacji, które zostały zrealizowane przed wejściem w życie nowelizacji ustawy o OZE. Za obecnie będący w toku trzyletni okres rozliczeniowy przedsiębiorcy będą mogli rozliczyć się dopiero po 15 latach (i dopiero wtedy wpłacą ewentualną nadwyżkę). Analogiczne warunki przewidziano dla pierwszego trzyletniego okresu rozliczeniowego w przypadku instalacji, które wygrały aukcję przed dniem wejścia w życie nowych zasad, ale nie przystąpiły do systemu wsparcia przed tym dniem. Ponadto przepis ten wchodzi w życie z rocznym vacatio legis.
Zmiana systemu rozliczeń może być niemiłym zaskoczeniem dla firm. Problem w tym, że kiedy system aukcyjny startował w 2016 r., podmioty wygrywające aukcje liczyły przede wszystkim na dopłaty z tytułu ujemnego salda (czyli sprzedaży energii poniżej cen aukcyjnych), rynkowe ceny były bowiem zdecydowanie niższe niż minimalne ceny, po których opłacało się realizować inwestycje w OZE. Udział w aukcji stanowił więc rodzaj zabezpieczenia pozwalającego na to, by inwestycja była opłacalna i m.in. pozwalała na skredytowanie jej przez bank. Możliwość wystąpienia dodatniego salda była wręcz niewyobrażalna. Jednak obecnie – z uwagi na wysokie ceny energii – taka sytuacja, że nadwyżka będzie podlegać zwrotowi, jest bardzo prawdopodobna. Według dyr. Szwed-Lipińskiej nie oznacza to jednak, że taki poziom cen utrzyma się przez 15 lat.
Ceny aukcyjne vs ceny na giełdzie
W 2021 r. ceny aukcyjne wahają się w większości w granicach od niespełna 200 do 250 zł za megawatogodzinę, przy czym były nieco wyższe dla małych instalacji, wśród których przeważały fotowoltaiczne. W lipcowym podsumowaniu aukcji OZE za 2021 r., dokonanym przez Instytut Energetyki Odnawialnej, podano, że uczestniczyło w nich 432 wytwórców, którzy złożyli ponad 1200 ofert. W porównaniu z cenami z aukcji o rok wcześniejszymi odnotowano spadek cen o ok. 10 proc., co instytut tłumaczy konkurencyjnością i popularnością technologii fotowoltaicznej oraz taniejącymi do niedawna komponentami.
Odniesieniem dla rozliczeń, jak wyjaśnia dyr. Szwed-Lipińska, jest z kolei wskaźnik TGeBase notowany na Towarowej Giełdzie Energii i stanowiący średnią arytmetyczną ze średnich ważonych cen godzinowych danej doby dostawy (od 00.00 do 24.00), kalkulowanych na podstawie wszystkich kontraktów godzinowych, blokowych i weekendowych. W ostatnim czasie wskaźnik TGeBase przekracza 500 zł, a bywa, że nawet 600 zł za megawatogodzinę. Różnica na plus dla przedsiębiorców (saldo dodatnie) jest więc obecnie bardzo duża. Gdyby takie stawki utrzymywały się przez wiele lat, jako saldo dodatnie kumulowałyby się na kontach firm kwoty idące nawet w miliony złotych.
Startujący w aukcjach przedsiębiorcy musieli się wprawdzie liczyć się z tym, że jeśli ceny będą wyższe, to nadwyżkę ponad cenę zaoferowaną na aukcji będą mieli obowiązek zwrócić. Sęk w tym, że gdy okres rozliczeniowy się skróci, zwrotów trzeba będzie dokonywać szybciej, niż sądzili.
Zmiana może pokrzyżować plany wielu inwestorom. – Gotówka nie będzie się więc kumulowała w takiej skali, jak przy dotychczas obowiązujących regulacjach systemu aukcyjnego – mówi Dominik Sołtysiak. I dodaje, że gdy obowiązywał długi okres rozliczeń, wytwórcy OZE kalkulowali, że skumulowaną na ich kontach nadwyżkę mogą w okresie przed upływem 15-letniego okresu rozliczenia przeznaczyć np. na wcześniejszą spłatę kredytów, na sfinansowanie kolejnych inwestycji. A więc w efekcie w ramach tej strategii niejednokrotnie pozwalali sobie na oferowanie w aukcjach bardziej konkurencyjnych (czyli niższych) cen. – Ci, którzy startują w tegorocznych aukcjach, muszą zatem przekalkulować swoje strategie – dodaje ekspert. ©℗
Współpraca Joanna Pieńczykowska