statystyki

Nad Tamizą cisza. Przed nadciągającą burzą

autor: Jakub Kapiszewski18.08.2016, 07:29; Aktualizacja: 18.08.2016, 08:03
Techniczną stroną przedsięwzięcia mają się zająć dwa nowe resorty: Ministerstwo ds. Wyjścia z Unii Europejskiej oraz Ministerstwo Handlu Międzynarodowego

Techniczną stroną przedsięwzięcia mają się zająć dwa nowe resorty: Ministerstwo ds. Wyjścia z Unii Europejskiej oraz Ministerstwo Handlu Międzynarodowegoźródło: ShutterStock

Gospodarka Wielkiej Brytanii na razie trzyma się mocno. Politycy nie robią jednak zbyt wiele, żeby rozwiać wątpliwości związane z Brexitem. Brytyjczycy otrzymali pierwszy po referendum jasny sygnał świadczący o tym, że ich gospodarka jest w dobrej kondycji.

Tamtejszy urząd statystyczny poinformował wczoraj, że stopa bezrobocia w II kw. spadła na Wyspach do 4,9 proc., czyli najniższego poziomu od września 2005 r. Natomiast wskaźnik zatrudnienia, czyli odsetek pracujących osób między 16. a 64. rokiem życia, osiągnął 74,5 proc. To najwięcej od 1971 r. Wartość ta zawsze oscylowała wokół 70 proc.

W reakcji na wyniki referendum już kilka tygodni temu Bank Anglii obniżył stopy procentowe (po raz pierwszy od 7 lat) oraz rozpoczął wart 70 mld funtów program skupu obligacji. Gorzej z misją opuszczenia UE radzą sobie politycy.

Techniczną stroną przedsięwzięcia mają się zająć dwa nowe resorty: Ministerstwo ds. Wyjścia z Unii Europejskiej oraz Ministerstwo Handlu Międzynarodowego. Urzędy jednak na razie nie realizują postawionego przed nimi zadania, ponieważ znajdują się w fazie organizacji. Nowym ministrom, Davidowi Davisowi i Liamowi Foksowi, nie udało się jeszcze nawet zapełnić wszystkich przewidzianych dla ich resortów etatów. W pierwszym urzędzie zatrudniono na razie mniej niż połowę z przewidzianych 250 osób; w drugim nie udało się na razie zapełnić nawet jednej piątej z ponad 500 etatów.

To jeden z powodów, dla których podawana przez premier Theresę May data rozpoczęcia negocjacji zgodnie z procedurą przewidzianą w art. 50 Traktatu o Unii Europejskiej (czyli początek 2017 r.) wydaje się nierealna. Według „The Sunday Times” wielu członków rządu przyznaje, że bardziej prawdopodobną datą jest nie początek, ale koniec przyszłego roku. To oznaczałoby, że Brexit formalnie nastąpiłby dopiero pod koniec 2019 r. Takie zagranie miałoby również taktyczny sens, bowiem Londyn przeczekałby wybory parlamentarne w Holandii i Niemczech (marzec i wrzesień 2017 r.), a także prezydenckie we Francji (kwiecień/maj 2017 r.). Brytyjscy politycy wiedzieliby więc, z kim będą negocjować.


Pozostało 41% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie