Protest na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie trwa od godzin przedpołudniowych, manifestanci zajmują przestrzeń pomiędzy pomnikiem Mikołaja Kopernika, a bramą Uniwersytetu Warszawskiego.

Dochodzi do przepychanek oraz prób wejścia manifestantów do kościoła. Wejścia do kościoła pilnują młodzi mężczyźni. Wcześniej w mediach społecznościowych pojawiły się informacje, że osoby ze Straży Marszu Niepodległości. Kilka osób zostało też wyprowadzonych z kościoła.

Rozrzucane są także ulotki m.in. z symbolem Strajku Kobiet i hasłem: "W imię matki, córki i umiłowanej siostry: wara od kobiet!" oraz w formie banknotów "200 eurokaczek".

Na miejscu jest łącznie kilkudziesięciu policjantów, którzy chronią wejście do kościoła; stoi 10 radiowozów, z jednego z nich emitowany jest komunikat o stanie epidemii, zakazie zgromadzeń i nakazie noszenia maseczek.

Po 14.00 na łódzkich ulicach można było zaobserwować rozciągniętą na Piotrkowskiej grupę protestujących. Po przejściu do pasażu Schillera demonstranci poszli z powrotem w kierunku archikatedry, ale zatrzymali się przed siedzibą PiS na Piotrkowskiej. Potem znowu, już coraz mniej liczna grupa manifestujących przeszła na plac Wolności.

"Zdejmij mundur, przeproś matkę" - to okrzyki, które skandowano przed archikatedrą łódzką i wyraźnie kierowano do policjantów. Funkcjonariusze nie dali się sprowokować.

Około 30 osób spisali policjanci po tym, gdy w niedzielę doszło do zakłócenia i przerwania mszy w katedrze w Poznaniu. W trakcie eucharystii grupa osób stanęła przed ołtarzem z transparentami o treściach związanych z prawem do aborcji; msza została przerwana.

Uczestnicy wiecu wyszli przed ołtarz po zakończeniu odczytywania Ewangelii. Skandowali: "mamy dość!". Trzymali transparenty m.in. z hasłami: "katoliczki też potrzebują aborcji", "katoliczko nie jesteś sama" oraz o treściach antyklerykalnych. Rozrzucili ulotki i zaczęli klaskać.

Tłum szczelnie wypełnił w niedzielę ulicę i plac przed siedzibą Kurii Metropolitalnej w Krakowie. Budynek był ochraniany przez policję, nie doszło do większych incydentów.

Jak tłumaczyły organizatorki protestu z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, odbył się on się przed kurią na ul. Franciszkańskiej, ponieważ „to patologiczny związek PiS-u z kościołem podejmuje patologiczne decyzje”.

„Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok na polskie kobiety, to jest hańba. Te manifestacje przeradzają się w ogólnopolski protest przeciwko opresyjnej i autorytarnej władzy” - mówiła jedna z uczestniczek.

Zgromadzeni skandowali „To jest wojna”, „Patologia”, „Jędraszewski stop”, padały też okrzyki wulgarne. Na czele protestu niesiono banner z napisem „Kościół katolicki winny, NIEświęty”, były też transparenty „Zdrowia, nie zdrowaśki”, „Moje sumienie nie twoje zmartwienie”, „Macie na rękach krew kobiet”, „Piekło kobiet”, „Nie jestem inkubatorem, nie jestem ideologią, jestem człowiekiem”.

 W kilku miastach Pomorza Zachodniego odbyły się protesty związane z czwartkowym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów o dopuszczalności aborcji. Policja nie odnotowała ich zakłóceń.

Najliczniejszy protest odbył się w Kołobrzegu. Tłum manifestantów w większości młodych osób przeszedł tam ulicami miasta pod bazylikę konkatedralną.

Na czele pochodu niesiono transparent, na którym można było przeczytać "Kto uleczy nasze dzieci w tym dyktatorskim kraju gdy Kaczor przy korycie a obywatele na emocji skraju?". Manifestanci skandowali m.in. "Myślę, czuję, decyduję" i "Mamy dość", a na ich transparentach można było przeczytać "Moje ciało, moje decyzje" i "Wybór to moje prawo". Pojawiły się również wulgarne hasła adresowane do PiS.

Podobne manifestacje, ale mniej liczne odbyły się w niedzielę także w Drawsku Pomorskim, Barlinku, Szczecinku i Koszalinie.

Na rzeszowskim Rynku w niedzielę po południu odbył się protest przeciw wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Mimo niesprzyjającej pogody, zimna i padającego deszczu, według policji w stolicy Podkarpacia zgromadziło się ok. 2 tys. osób.

Zebrany na Rynku tłum trzymał transparenty m.in. „Oddajcie nam wolność”, „Rewolucja jest kobietą” i „Moje ciało mój wybór”. Co chwilę manifestanci wykrzykiwali też m.in. „Wyp.....ć”, „Jeb..ć PiS” i „Jeb..ć Godek”.

Wśród osób, które zabrały głos był m.in. poseł Lewicy Wiesław Buż, który podkreślił, że nie spodziewał się takiego tłumu i według niego to znak, że „Podkarpacie się budzi”. „Podkarpacie się budzi i walczy o wolność i demokrację. W Sejmie jest grupa parlamentarzystów, którzy myślą, tak jak wy” – zaznaczył.

Osoby, które zabierały głos na manifestacji podkreślały m.in., że rządzący sprowadzili rolę kobiet do bycia inkubatorem.

Protest w Toruniu — podobnie jak w poprzednich dniach — ogniskował się głównie w centrum miasta. Demonstrujący zebrali się pod pomnikiem Mikołaja Kopernika, skąd udali się pod kurię. Dodatkowo manifestacja przybrała — tak jak ma to miejsce od czwartku — formę "spaceru" głównymi ulicami.

"Wszystkie jesteśmy wystarczająco mądre, wystarczająco wrażliwe i wystarczająco empatyczne, by samodzielnie podjąć decyzję czy, kiedy i z kim mieć dzieci. Same w zgodzie ze sobą i swoim własnym sumieniem umiemy podjąć najlepsze, suwerenne, osobiste, najlepsze dla siebie decyzję. W tym tą, czy chcemy donosić ciążę, czy nie. To muszą być nasze decyzje, bo to my i tylko my będziemy ponosić ich konsekwencje. Nikt, ani biskup, ani Kaczyński, ani Przyłębska, ani Pawłowicz, ani obrońca księdza pedofila Piotrowicz nie mogą Wam mówić, co dla Was najlepsze. Same to wiecie najlepiej" - napisała w mediach społecznościowych Scheuring-Wielgus.

W niedzielę w ramach kolejnego dnia protestów związanych z czwartkowym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów o dopuszczalności aborcji, przed kościołami, a także w ich wnętrzach, odbywają się protesty, dochodzi do incydentów.

W ramach akcji "Słowo na Niedzielę", o której informowano na portalach społecznościowych, środowiska zaangażowane w protest zdecydowały, że przyniosą do kościołów plakaty z hasłami związanymi z tematyką protestu lub będą wrzucać na tacę takie ulotki.