statystyki

Co trzeba wiedzieć o nowych taśmach z Kijowa [OPINIA]

autor: Michał Potocki, Radosław Korzycki25.05.2020, 07:59; Aktualizacja: 25.05.2020, 07:59
W Ameryce przyczyną zignorowania taśm zapewne jest także skupienie się na sprawach krajowych i koronawirusie. Nie zaś świadome zamiatanie sprawy pod dywan, by pomóc rywalowi Donalda Trumpa w listopadowych wyborach prezydenckich.

W Ameryce przyczyną zignorowania taśm zapewne jest także skupienie się na sprawach krajowych i koronawirusie. Nie zaś świadome zamiatanie sprawy pod dywan, by pomóc rywalowi Donalda Trumpa w listopadowych wyborach prezydenckich.źródło: ShutterStock

Ubiegłotygodniowe ujawnienie nagrań rozmów Joe Bidena z Petrem Poroszenką z czasów, gdy pełnili oni odpowiednio funkcje wiceprezydenta USA i prezydenta Ukrainy, przeszło w amerykańskich mediach właściwie bez echa.

Może dlatego, że Poroszence po przesłuchaniu taśm – przy wszystkich zastrzeżeniach co do wiarygodności ludzi, którzy je ujawnili – da się zarzucić znacznie więcej niż Bidenowi.

W Ameryce przyczyną zignorowania taśm zapewne jest także skupienie się na sprawach krajowych i koronawirusie. Nie zaś świadome zamiatanie sprawy pod dywan, by pomóc rywalowi Donalda Trumpa w listopadowych wyborach prezydenckich. Równolegle w Stanach kiełkuje też inna afera z zagranicą w tle, tyle że w obozie republikańskim. Jej też jednak media głównego nurtu nie poświęcają wiele miejsca. Chodzi o to, że w zamieszaniu wywołanym pandemią szef dyplomacji Mike Pompeo dogadał się z Arabią Saudyjską w sprawie sprzedaży broni wartej prawie 10 mld dol. Wszystko odbyło się poza Kongresem, który zgodnie z prawem powinien taką transakcję zatwierdzić.

Niewykluczone jednak, że prędzej czy później nagrania z rozmów Bidena z Poroszenką odnotują wzrost popularności. Przestrzeń komunikacji między sceną polityczną a obywatelami jest coraz bardziej sprywatyzowana. W docieraniu z treścią do wyborcy najlepszy jest Twitter. Tam nie ma niewygodnych pytań dziennikarzy; każdego interlokutora można wziąć za trolla i zablokować, co zresztą amerykańska głowa państwa robi. Poza tym już w kampanii w 2016 r. media głównego nurtu, zarówno te kojarzone z lewicą – CNN czy CNBC, jak i z prawicą, jak Fox News, zeszły na drugi plan. Nie mówiąc o prasie i jej śledztwach dziennikarskich spod znaku Boba Wood warda i Carla Bernsteina, którzy opisali aferę Watergate.


Pozostało 85% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie