Kolejne miejsca w USA wprowadzają ograniczenia dotyczące elektronicznych papierosów. W San Francisco mieszkańcy zadecydowali o zakazie już w czerwcu 2018 r. w referendum. W zeszłym tygodniu zakaz używania aromatyzowanego tytoniu zatwierdzono w Massachusetts. Decyzja władz Nowego Jorku dla wielu ma wymiar symboliczny. – Jeżeli nam się udało to zrobić, to samo stanie się w całym kraju – uważa Mark Levine, przewodniczący komisji zdrowia w radzie miasta, inicjator zmian.

To niejedyne działania mające na celu ograniczenie wapowania, czyli palenia e-papierosów. Prokuratorzy z Nowego Jorku i Kalifornii złożyli w zeszłym tygodniu pozwy przeciw firmie Juul – największemu wytwórcy tych produktów w Stanach – oskarżając ją, że wprowadzała w błąd użytkowników, nie ostrzegając w wystarczający sposób o tym, że wyroby zawierają nikotynę, a także o tym, że wprowadziła smakowe wersje e-papierosów tylko po to, by zachęcić do palenia młodych ludzi. W zeszłym tygodniu również Amerykańskie Towarzystwo Medyczne (AMA) zaapelowało o wprowadzenie całkowitego zakazu używania e-papierosów i e-liquidów, które nie spełniają standardów Agencji ds. Żywności i Leków jako produktów pomagających rzucić palenie. W Stanach mówi się o 2,2 tys. przypadków chorób związanych z wapowaniem oraz ok. 50 przypadków zgonów, do których doszło w ostatnim czasie z powodu chorób układu oddechowego. Głośno było o śmierci 17-latka z Bronksu, który był uważany za pierwszego nastolatka w Stanach Zjednoczonych zmarłego z powodu powikłań, jakie wystąpiły w związku z korzystaniem z e-liquidów. W zeszłym tygodniu z kolei Departament Zdrowia stanu Nowy Jork potwierdził zgon 30-latka z Manhattanu z powodu choroby związanej z wapowaniem.

W świecie medycznym aż huczy – pojawia się coraz więcej badań, analizujących wpływ e-papierosów na ludzki organizm. Niedawno w raporcie European Heart Network (EHN) autorzy wskazywali, że istnieją dowody na to, że rzucenie palenia tradycyjnych papierosów na rzecz e-papierosów co prawda zmniejsza krótkoterminowe niekorzystne zmiany zdrowotne oraz ryzyko narażenia na toksyny, ale… Z najnowszych analiz wynika, że zwiększa się zagrożenie zachorowaniem na choroby sercowo-naczyniowe. Eksperci również zgodnie podkreślają, że trudno jak na razie przewidzieć długoterminowe skutki zdrowotne.

EHN wezwał do dalszych badań i zaapelował do czasopism medycznych, żeby nie publikowały wyników badań naukowych finansowanych przez przemysł tytoniowy. Tylko w 40 proc. badań zleconych przez branżę pojawiały się konkluzje mówiące o potencjalnej szkodliwości palenia e-papierosów, podczas gdy wnioski takie wypływały aż z 95 proc. innych raportów.