statystyki

CDU i SPD przykładem, że można działać mimo sporów. Pierwszy rok koalicji

autor: Łukasz Grajewski13.03.2019, 22:13; Aktualizacja: 14.03.2019, 07:25
CDU i SPD mogą sobie pogratulować, że udało im się przetrwać pierwszy rok po wyborach. Gabinet Angeli Merkel pracuje mimo kłótni

CDU i SPD mogą sobie pogratulować, że udało im się przetrwać pierwszy rok po wyborach. Gabinet Angeli Merkel pracuje mimo kłótniźródło: ShutterStock

CDU i SPD mogą sobie pogratulować, że udało im się przetrwać pierwszy rok po wyborach. Gabinet Angeli Merkel pracuje mimo kłótni.

Rywalizacja dwóch największych ugrupowań w Niemczech nie różni się wiele od sporów partyjnych obserwowanych w innych demokracjach. Gdy Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD) prezentuje plany podniesienia emerytur, spotyka się z krytyką liberalno-konserwatywnych polityków Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). Gdy chadecy, naciskani przez przemysł zbrojeniowy, sugerują wznowienie eksportu broni do Arabii Saudyjskiej, krzykiem reagują socjaliści, którzy nie chcą o tym słyszeć ze względu na wojnę, którą Saudyjczycy prowadzą w Jemenie. A gdy CDU, mająca tradycyjnie bliższy kontakt z wiejskim elektoratem, akceptuje użycie kontrowersyjnych nawozów, SPD zaskarża tę propozycję jako niezgodną z niemieckim prawem, wskazując na zagrożenie, jakie środki stanowią dla zwierząt żyjących wokół pól uprawnych.

Wyjątkowość tradycyjnych sporów między lewicą a prawicą polega na tym, że CDU i SPD tworzą wspólny rząd koalicyjny. A główne role w przywołanych powyżej sporach odgrywają ministrowie jednego rządu. 14 marca 2018 r. Angela Merkel po raz czwarty została wybrana na kanclerza Niemiec. Po upływie 365 dni obie partie nie mają wielu powodów do świętowania. Problemy sięgają czasów sprzed zawarcia umowy koalicyjnej. W wyborach w 2017 r. socjaldemokraci uzyskali 20,5 proc. głosów. Martin Schulz, ówczesny szef SPD, kategorycznie wykluczał utworzenie koalicji z CDU, która uzyskała najlepszy wynik (33 proc.).

Mieszkańcy Niemiec zaczęli oswajać się z perspektywą powstania ”Jamajki„, czyli rządu złożonego z ugrupowań, których tradycyjne barwy nawiązują do flagi karaibskiej wyspy: CDU, Zielonych i Wolnej Partii Demokratycznej (FDP). Rokowania zerwał szef liberałów Christian Lindner, licząc na przedterminowe wybory i poprawienie 10-proc. wyniku, który FDP uzyskała w wyborach. Polityk nie przewidział, że SPD zdecyduje się na woltę, w wyniku której po półrocznym impasie i żmudnych negocjacjach działalność rozpocznie wielka koalicja. W Niemczech do sojuszu największych obozów politycznych dochodziło w ostatnich dwóch dekadach już dwukrotnie. Ale trzecie podejście może być zarazem ostatnim.


Pozostało jeszcze 60% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie