W czasie czwartkowych przeszukań w domach rodziny Olewników zabezpieczono ok. 300 przedmiotów - poinformował PAP rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Krzysztof Trynka. Dodał, że część przedmiotów może mieć znaczenie dla sprawy.
Publikacja: 18 listopada 2011, 12:11 Aktualizacja: 18 listopada 2011, 16:22
źródło: newspix.pl
autor: MICHAL FLUDRASiostra porwanego Krzysztofa, Danuta Olewnik i jego ojciec Włodzimierz Olewnik fot. Newspix.pl
Prokuratorzy zdecydowali się na przeszukania, bo mieli podejrzenie, że rodzina Olewników nie przekazała wszystkich dowodów, które mogły być istotne dla sprawy.
Jak poinformował w specjalnym oświadczeniu wiceszef gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej Zbigniew Niemczyk, wątpliwości w zakresie zgromadzonego materiału dowodowego oraz nowe dowody "każą podać w wątpliwość dotychczas ustaloną wersję przebiegu zdarzeń, zarówno w czasie zaginięcia K. Olewnika tj. 26-27 października 2001 r., jak i w późniejszym okresie".
Prokuratura dysponuje nagraniem które może potwierdzić, że Krzysztof Olewnik sam się uprowadził
W czwartek prokuratura ujawniła także, że dysponuje nagraniem, które może potwierdzić wersję mówiącą o tym, że Krzysztof Olewnik sam się uprowadził. Mogłaby wskazywać na to ekspertyza nagrania rozmowy między rodziną Olewników a przedstawicielem porywaczy przeprowadzonej w styczniu 2002 roku, a więc kilka miesięcy po porwaniu, w czasie gdy Krzysztof Olewnik miał być więziony na działce w okolicach Kałuszyna. Rozmowa, dotycząca okupu, została zarejestrowana z podsłuchu założonego na telefonie sprawców. Osoba znajdująca się w pobliżu telefonu, jeszcze przed rozpoczęciem połączenia, instruuje mężczyznę, który rozmawia potem z członkiem rodziny Olewników; jak wykazały badania, osobą tą był Krzysztof Olewnik, a rozmowa przeprowadzona została w centrum Warszawy.
W przesłanym w piątek PAP krótkim oświadczeniu mecenas Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, obrońca Remigiusza M. oraz Macieja L. - policjantów, którzy tuż po uprowadzeniu zajmowali się sprawą Krzysztofa Olewnika, napisała, że nagranie, o którym poinformowała prokuratura było znane wcześniej organom ścigania i w czasie pierwotnego śledztwa było odtwarzane przez policjantów Włodzimierzowi Olewnikowi oraz jego zięciowi.
Turczynowicz-Kieryłło dodała, że obaj członkowie rodziny Olewnika stwierdzili przed laty, że nie poznają głosu, który według Instytutu Ekspertyz Sądowych jest głosem Krzysztofa Olewnika. "Policjanci (Remigiusz M. i Maciej L. - PAP) uważają, że w ten i na inne sposoby, które mają nadzieję zostaną wkrótce potwierdzone, śledztwo w kierunku samouprowadzenia było świadomie utrudniane przez niektórych członków rodziny Olewnika" - napisała mecenas.
Jak poinformował Trynka, wśród zabezpieczonych w czwartek rzeczy znalazły się m.in. dokumenty, nagrania audio oraz nagrania z monitoringu, a także urządzenie do nagrywania. Rzecznik nie chciał zdradzać szczegółów dotyczących zabezpieczonych przedmiotów, dodał tylko, że wstępna analiza wskazuje na to, że mogą to być dowody ważne dla gdańskich śledczych powtórnie badających sprawę uprowadzenie i zabójstwa Krzysztofa Olewnika.
Niektóre z zabezpieczonych dowodów mogły nie być wcześniej znane
Według Trynki, niektóre z zabezpieczonych dowodów mogły nie być wcześniej znane śledczym. "Rzecz wymaga jednak dokładnej analizy, która z pewnością potrwa" - zastrzegł rzecznik.
W czwartek gdańscy śledczy przeszukali zarówno dom rodziców Krzysztofa Olewnika, jak i domy obu jego sióstr - Anny i Danuty. Jak poinformowali śledczy, czynności te miały na celu "ujawnienie i zabezpieczenie m.in. oryginałów wszelkich nośników mogących zawierać nagrania dźwiękowe dotyczące kontaktów członków rodziny Krzysztofa Olewnika z osobami podającymi się za porywaczy, urządzeń służących do rejestracji tych nagrań, zapisów z monitoringu posesji Krzysztofa Olewnika dokonanych w październiku 2001 r. oraz nieprzekazanych do tej pory do prowadzonego postępowania karnego oryginałów listów skierowanych przez Krzysztofa Olewnika do osób najbliższych po jego uprowadzeniu".
Prokuratorzy zdecydowali się na przeszukania, bo mieli podejrzenie, że rodzina Olewników nie przekazała wszystkich dowodów, które mogły być istotne dla sprawy. Jak poinformował w specjalnym oświadczeniu wiceszef gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej Zbigniew Niemczyk, wskazywał na to m.in. fakt, iż w treści dwóch nagrań, którymi dysponowała prokuratura, a na których utrwalono głos Krzysztofa Olewnika, pojawiają się odpowiedzi na pytania, które nie występują na żadnym z dostarczonych śledczym nagrań.
Podejrzenia śledczych wzbudził też fakt, że - w znanych już prokuratorom nagraniach - pojawiają się wypowiedzi, w których zarówno rodzina Olewnika, jak i porywacze, wymieniają kwoty okupu, które nie pokrywają się z sumami padającymi w innych nagraniach. Zdaniem prokuratorów może to być dowód, iż rodzina Olewników prowadziła z porywaczami negocjacje, o których nigdy nie poinformowała organów ścigania.
Wątpliwości prokuratorów wzbudziło też porównanie czasu trwania części przekazanych do postępowania nagrań z czasem trwania połączeń telefonicznych, w trakcie których nagrania miały być rejestrowane. Śledczy powzięli podejrzenie, że przekazano im niepełne nagrania takich z rozmów przeprowadzanych pomiędzy członkami rodziny Krzysztofa Olewnika a porywaczami.
Kolejne wątpliwości prokuratorów wzbudziły też wyniki nieprzeprowadzanych wcześniej, zleconych dopiero przez gdańskich śledczych, szczegółowych ekspertyz fonoskopijnych nagrań dostarczonych przez rodzinę Olewników. Badania te, przeprowadzone przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych, wykazały jednoznacznie, że część nośników przekazanych przez rodzinę nie zawiera oryginalnych zapisów, a jedynie kopie akustyczne (wykonane podczas akustycznego odtwarzania nagranie na innym sprzęcie).
Zdaniem śledczych takie kopie uniemożliwiają przeprowadzenie szczegółowych badań fonoskopijnych, który pozwalałby np. ocenić, czy w nagraniu nie dokonywano jakichkolwiek zmian. Z kolei jakość wielu innych nagrań dostarczonych przez rodzinę nie pozwala, zdaniem biegłych, na definitywne ustalenie, czy dostarczony zapis jest oryginalny czy nie.
Jak napisał w swoim oświadczeniu Niemczyk, prokuratorzy oprócz wątpliwości dotyczących nagrań, mieli też zastrzeżenia co do tego, czy rodzina Olewników dostarczyła im wszystkie listy, jakie otrzymała od sprawców porwania.
Śledczy mają także podejrzenia, że na terenie posesji oraz w domu Krzysztofa Olewnika w 2001 r. mógł - wbrew zapewnieniom rodziny - działać monitoring
Zdaniem prokuratorów wskazuje na to wiele przesłanek. Na nagraniu wideo z oględzin w domu Olewnika przeprowadzonych tuż po ujawnieniu jego zaginięcia (tj. 27 października 2001 r.) na słupie linii energetycznej widoczna jest choćby kamera z przewodami prowadzącymi w stronę domu.
W trakcie rozmowy utrwalonej na tym samym nagraniu wideo pojawiają się też wypowiedzi osób związanych z Krzysztofem Olewnikiem, z których - zdaniem śledczych - można wyciągnąć wniosek, że obraz ze wspomnianej kamery mógł być rejestrowany. Fakt ten potwierdzili też świadkowie, których zeznaniami dysponuje prokuratura.
1: Przymuszony groźbami z IP: 89.206.33.* (2011-11-18 13:05)
z lufą pistoletu wetkniętą w usta niejeden z tych prokuratorów sprzedałby własną matkę żonę a nawet dziecko by dorzucił
Ledwo słyszalny głos w tle po żmudnej identyfikacji
To żadna sensacja.
W każdym razie nie na tyle żeby można było mówić o zdecydowanym zwrocie w śledztwie po skandalach z ginącymi aktami i samobójstwami.
Błędy Policji i prokuratury są tak rażące że ocierają się w przekonaniu zwykłych obywateli o posądzenie osób wysoko postawionych.
W domyśle szerokiej opinii publicznej to oni są prawdopodobnie odpowiedzialni za korkowanie niedrożnych śledztw.
Takiej policyjno prokuratorskiej żenady ciągnącej się przez 10 lat nie zna chyba żaden kraj w Europie.
Olewnik porwał siebie samego następnie zabił zakopał a więzieni domniemani sprawcy z żalu po nim i w trosce o własne rodziny popełniali jeden po drugim samobuja.
Trudno w to uwierzyć i nie spotkać się z biegłymi od psychiatrii.
MiRy
2: gosc z IP: 83.25.22.* (2011-11-18 13:17)
a to ci dopiero,,,ciekawe
3: zniesmaczony z IP: 89.229.218.* (2011-11-18 13:36)
Wystarczy mieć mnóstwo kasy aby ośmieszyć Państwo,którego organy są zawsze na usługi milionerów-można powołać nawet Komisję Śledczą.
4: TVN24 dotarł z IP: 212.244.6.* (2011-11-18 14:53)
TVN to bandycka tuba medialna z debilami ze "Szkła dla debila" na czele.
5: przechodzien z IP: 83.27.49.* (2011-11-18 15:15)
ad.Zniesmaczony.Pominales bardzo wazny faktor calej sprawy tzn.mass media.To one z ispiracji zainteresowanych robily "pospolstwu"wode z mozgu.A nawiasem, jezeli to okaze sie prawda,to czy wimmi calej sprawy poniosa koszty finansowe,z pewnoscia idace w miliony PLN.
6: FAKT z IP: 79.162.218.* (2011-11-18 18:48)
Morderstwo gen. M .Papały i K. Olewnika wykracza daleko poza polskie możliwości wykrywalności .
7: Polka z IP: 89.230.8.* (2011-11-19 22:20)
Państwo Olewnikowie nie mają szans przed polskim sądem ktoś wysoko postawiony za tym stoi i ma macki jak sycylijska ośmiornica kto cokolwiek wiedział o porwaniu ginął w nie wyjaśnionych okolicznościach .Nieudany zamach na samochód Pani Danuty świadczy że komuś bardo zależy żeby mordercy pozostali bezkarni.Teraz znów próbuję się wmówić o samo porwaniu przecież to totalny idiotyzm przecież panu Krzysztofowi nie brakowało pieniędzy sam się porwał sam się zakopał a pózniej zastrzelił taki debilizm potrafią wymyślić polscy prokuratorzy i policjanci którzy próbują zatuszować swoje błędy.
8: jaaaaaa z IP: 77.237.0.* (2011-12-18 11:55)
rozwiazac polska prokurature

Ponad 3 tys. osób przeszło w sobotę ulicami stolicy w Marszu Wyzwolenia Konopi - manifestacji środowisk, które opowiadają się za legalizacją marihuany w Polsce. Policja zatrzymała 29 osób - głównie za posiadanie narkotyków.