"My, działacze Nowoczesnej, zawsze stawialiśmy sobie za fundamentalny cel naszej działalności budowę i umacnianie demokracji oraz państwa prawa. Podzielamy europejskie i ogólnoludzkie wartości, takie jak: prawa człowieka, wolność słowa i zgromadzeń, a także prawo do wyboru swoich przedstawicieli w uczciwych i demokratycznych wyborach" - czytamy w liście Nowoczesnej.

Wobec ostatnich represji na Białorusi, a także mając na uwadze bilans ponad dwudziestu lat rządów prezydenta Alaksandra Łukaszenki, działacze Nowoczesnej skierowali do ambasadora Białorusi Aleksandra Awerjanowa "stanowczy protest". "Nie akceptujemy stosowania przemocy wobec uczestników pokojowych demonstracji. Takie działania cechują dyktaturę, a nie demokratyczne państwo prawa, za jakie chce być uznawana Republika Białorusi" - napisali w swoim liście.

Zaapelowali o "uwolnienie osób zatrzymanych podczas manifestacji 25 marca br. oraz w dniach wcześniejszych, a także zaprzestanie dalszych represji".

"Przekazujemy wyrazy solidarności i wsparcia dla Białorusinów w ich wysiłkach na rzecz budowy demokratycznego i w pełni suwerennego państwa. Mamy nadzieję, że kiedyś dane nam będzie wspólnie z Białorusią budować zjednoczoną i demokratyczną Europę" - podkreślili działacze Nowoczesnej.

Poseł Zbigniew Gryglas na konferencji zorganizowanej przed białoruską ambasadą wyraził głębokie zaniepokojenie wydarzeniami, które miały miejsce w ostatnim czasie na Białorusi. W jego opinii są tego rodzaju zdarzenie, które "pamiętamy my, Polacy, z własnej historii, te obrazki mamy w pamięci lat 70. i 80.".

"To niedopuszczalne, żeby władza występowała przeciwko własnemu narodowi. Prawo do demonstrowania swoich poglądów, do występowania z tymi poglądami jest niezbywalnym prawem każdego narodu i naród białoruski te prawa również musi posiadać" - mówił poseł Nowoczesnej.

Gryglas zapowiedział, że oprócz złożenia na ręce ambasadora listu otwartego do władz Białorusi, Nowoczesna wystąpi także do polskiego rządu o podjęcie zdecydowanych działań w tym zakresie.

Członek zarządu krajowego Nowoczesnej Paweł Rabiej podkreślił potrzebę budowania sieci wsparcia poprzez stowarzyszenia i organizacje pozarządowe. "To jest także bardzo ważne, żebyśmy na poziomie kontaktów kulturalnych, gospodarczych i ludzkich byli bardzo blisko siebie, jako społeczeństwa, które historycznie są ze sobą związane" - zaznaczył.

"W tych trudnych dla społeczeństwa białoruskiego chwilach jesteśmy z obywatelami Białorusi, zwłaszcza z tymi, którzy są represjonowani. Solidaryzujemy się z wami, cenimy wasza walkę o swobody obywatelskie, o praworządność. Po ludzku, jesteśmy w tych trudnych chwilach z wami. Jesteśmy umysłem i jesteśmy sercem" - mówił Rabiej.

Od połowy lutego w różnych miastach Białorusi dochodziło do protestów przeciwko tzw. podatkowi od pasożytnictwa, który muszą płacić osoby nie pracujące dłużej niż pół roku. Początkowo protesty, nawet nieuzgadniane z władzami, były tolerowane, jednak wraz z ich nasileniem, rozpoczęły się zatrzymania i kary dla organizatorów i uczestników akcji.

W czasie protestu w Mińsku z okazji Dnia Wolności 25 marca zatrzymano ok. 700 osób. Większość zatrzymanych zwolniono bez podejmowania kroków prawnych, ale ponad 100 osób zostało skazanych na areszt i ukaranych grzywnami.

Jak poinformowały w czwartek niezależne organizacje, od początku marca na Białorusi zatrzymano w związku z protestami społecznymi 921 osób, 228 z nich sądy wymierzyły kary aresztu, 150 - grzywny; na areszt skazano ośmiu dziennikarzy, wobec 121 władze naruszyły prawo.

Białoruskie sądy wymierzyły kary uczestnikom protestów społecznych i akcji obywatelskich, głównie protestów przeciwko tzw. dekretowi o pasożytnictwie i akcji w obronie Kuropat. Na przełomie lutego i marca trwał protest przeciwko budowie centrum biurowego naprzeciwko uroczyska w Kuropatach, gdzie spoczywają ofiary masowych represji mińskiego NKWD z lat 30. i 40. XX wieku.

Bilans opublikowany w czwartek na stronie internetowej niezależnego Centrum Praw Człowieka Wiasna obejmuje okres 3-29 marca. Średni okres kary aresztu administracyjnego wymierzanego przez sądy to 10 dni, a średnia kara grzywny wyniosła 511 rubli (ok. 1200 zł). (PAP)