Czy odpowiedzialni za atak 7 października członkowie Hamasu mogą mieć proces karny?

Od ataku Hamasu na terytorium Izraela minęły ponad cztery miesiące, ale w kraju wciąż toczą się dyskusje, w jaki sposób powinno się sądzić bojowników odpowiedzialnych za jego przeprowadzenie. Niektórzy przedstawiciele izraelskiej prawicy twierdzą, że podejrzani powinni stanąć przed sądem wojskowym, z dala od opinii publicznej. Inni wzywają kraj do poszanowania prawa więźniów do uczciwego procesu. W ataku 7 października zginęło ponad 1,2 tys. osób. Około 250 trafiło do Strefy Gazy jako zakładnicy. Część została uwolniona m.in. w ramach wynegocjowanego w listopadzie porozumienia o tygodniowej przerwie w walkach. Szacuje się, że na terytorium palestyńskiej enklawy wciąż przebywa jednak ok. 130 Izraelczyków.

Na wzór Eichmanna

Niewiele wiadomo na temat zatrzymanej przez izraelskie służby grupy palestyńskich bojowników. Ich liczba nie została ujawniona. Z informacji izraelskich mediów wynika, że wielu jest obecnie przetrzymywanych w celach bez okien w więzieniu Ktzi’ot na pustyni Negew.

O tym, w jaki sposób schwytani bojownicy Hamasu staną przed wymiarem sprawiedliwości, ostatecznie zadecydują rząd i prokurator generalny.

Prokuraturze zależy na publicznych procesach. Tak by mógł je śledzić cały świat. Chodzi o coś na wzór historycznego procesu Adolfa Eichmanna.

Wysoki rangą nazistowski oficer SS był głównym organizatorem masowego mordu Żydów. Pod koniec II wojny światowej został schwytany przez siły amerykańskie, ale uciekł do Argentyny. W 1960 r. został tam znaleziony przez agentów Mosadu i przetransportowany do Izraela.

Do reprezentowania Eichmanna zatrudniono zagranicznego prawnika. Żaden Izraelczyk nie był skłonny go bronić. Teraz państwo żydowskie stoi przed podobnym wyzwaniem: prawnicy z izraelskiego biura obrońcy publicznego, którzy w przeszłości reprezentowali już członków Hamasu, zasugerowali, że nie są gotowi do podjęcia się takiego zadania.

Między innymi dlatego Izrael bierze pod uwagę rezygnację z procesów karnych przeciwko bojownikom Hamasu na rzecz przyspieszonej procedury.

Specjalny trybunał

Propozycja, która została opracowana przez byłego szefa Departamentu Spraw Międzynarodowych w Prokuraturze Krajowej Yuvala Kaplinsky’ego i przedłożona władzom kraju, wzywa do zmiany ustawy o zatrzymywaniu nielegalnych bojowników, aby umożliwić ustanowienie specjalnego trybunału – cywilnego lub wojskowego – który będzie sądził oskarżonych przede wszystkim na podstawie dokumentacji zebranej przez izraelską policję i służbę bezpieczeństwa Shin Bet. Dzięki takiemu rozwiązaniu przesłuchania w sądzie nie byłyby konieczne, jak w procesach karnych.

Trybunał miałby wzywać świadków do składania zeznań według własnego uznania, a oskarżeni mieliby prawo do jednorazowego stawienia się przed sądem przed rozstrzygnięciem ich sprawy.

Według oceny Kaplinsky’ego taka procedura mogłaby zostać zakończona w ciągu kilku miesięcy, w przeciwieństwie do procesu karnego, który może trwać latami. W swojej propozycji Kaplinsky pisze, że jedną z zalet specjalnego trybunału jest fakt, że zwykłe procesy karne wymagają szczegółowych aktów oskarżenia, które podlegałyby izraelskiej i międzynarodowej kontroli. Co więcej, brak wystarczającej dokumentacji napaści seksualnych, które miały miejsce 7 października, może stwarzać trudności dowodowe w zwykłym procesie karnym.

Premier obiecuje, że wojsko „dokończy robotę” w Strefie Gazy

Simcha Rothman, który jest przewodniczącym podkomisji Knesetu badającej tę kwestię, powiedział, że zgodnie z prawem wojennym tacy bojownicy nie zasługują na należyty proces. – Proces sądowy może zająć lata i odciągnąć naszą uwagę od zastanowienia się, jak radzić sobie z terrorystami, zanim zrobią coś takiego ponownie – powiedział. Rothman opracował projekt ustawy, która ma uniemożliwić urzędowi obrońcy publicznego udział w takim procesie. – Dlaczego mamy płacić za ich obronę? – pytał.

Krytyka z zagranicy

Tylko że propozycja Kaplinsky’ego naraża państwo żydowskie na ryzyko krytyki na arenie międzynarodowej w związku z zatrzymywaniem osób podejrzanych przez Izrael bez odpowiedniego procesu prawnego.

„Propozycja ta nie jest zgodna z interesem Izraela jako demokratycznego państwa prawa, w którym każdemu oskarżonemu gwarantuje się należyty proces” – pisze na łamach centrolewicowego „Ha-Arec” komentator Chen Maanit. Podkreśla, że wdrożenie takiego planu może mieć również wpływ na wniesioną przez RPA przeciwko Izraelowi sprawę przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości w Hadze. Państwo żydowskie już od dłuższego czasu stoi w obliczu kryzysu wizerunkowego. Prezydent USA Joe Biden, jeden z najbliższych sojuszników Izraela, stwierdził ostatnio, że reakcja na atak Hamasu była „przesadzona”. Władze w Tel Awiwie znalazły się w ogniu krytyki przede wszystkim ze względu na planowaną inwazję na położone na granicy z Egiptem Rafah. Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii David Cameron ostrzegł, że Izrael powinien „zatrzymać się i poważnie zastanowić” przed podjęciem dalszych działań wojskowych.

Podobne apele wystosowali również inni przywódcy Zachodu. Premier Izraela Binjamin Netanjahu międzynarodowe apele odrzuca i obiecuje, że wojsko „dokończy robotę” w Strefie Gazy.

Beni Ganc, który wszedł w skład utworzonego po 7 października rządu jedności narodowej, powiedział, że Izrael rozpocznie ofensywę lądową w Rafah, jeśli Hamas nie uwolni pozostałych izraelskich zakładników przed rozpoczęciem świętego muzułmańskiego miesiąca ramadan, którego początek przypada na 10 marca. W Rafah przebywa obecnie ok. 1,4 mln Palestyńczyków, którzy uciekli z północy Strefy Gazy po wybuchu wojny. ©℗