Europa. Muszkieterowie bez szpady w obliczu rosyjskiego zagrożenia

Radosław Sikorski i Donald Tusk w Paryżu
Radosław Sikorski i Donald Tusk w ParyżuPAP / fot. Marcin Obara/PAP
13 lutego 2024

Jednodniową wizytą w Paryżu i Berlinie Donald Tusk próbował upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Reset w relacjach z Francją i Niemcami, powrót do współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego, wojna w Ukrainie, reakcja na protesty rolników, bezpieczeństwo energetyczne – tematów do rozmów z Emmanuelem Macronem i Olafem Scholzem było aż nadto, ale wizyta nabrała też znacznie szerszego wymiaru po ostatnich wypowiedziach Tuska skierowanych do amerykańskich republikanów. 

Blokada pakietu pomocowego dla Ukrainy w Kongresie to jedno, ale długoterminowo Europa nie ma zbyt wielu argumentów w rozmowach z USA po tym, jak większość państw UE „zapomniała” co najmniej od aneksji Krymu, a właściwie od wojny w Osetii Południowej w 2008 r., uwzględniać bezpieczeństwa – rozumianego dość konwencjonalnie – w swoich budżetach. Wszystkie czołowe gospodarki – z wyjątkiem Polski – znalazły się poniżej 2 proc. PKB w wydatkach na wojsko. To się zmienia na korzyść, ale dopiero po inwazji Rosji na Ukrainę. Wcześniej były wspomniana Gruzja i Krym. Niemcy dobijają do 2 proc., podobnie jak Francja, ale Włochom i Hiszpanom nie udało się nawet przekroczyć 1,5 proc. To nie jest najlepsza pozycja negocjacyjna w rozmowach z Waszyngtonem i doskonale zdają sobie z tego sprawę zarówno Donald Trump, Joe Biden, republikanie, jak i demokraci.

Europa notorycznie ignorowała sygnały płynące od kolejnych amerykańskich administracji na temat zagrożenia konwencjonalną wojną ze strony Rosji. Głosy krajów wschodniej flanki NATO, zwłaszcza tych, które przez pół wieku doświadczały rosyjskiej okupacji lub znalazły się za żelazną kurtyną, były traktowane jak uciążliwa i męcząca przeszkoda zakłócająca swobodny handel z Kremlem. Dwa lata po aneksji Krymu ówczesna kanclerz Niemiec Angela Merkel powtarzała jak mantrę, że gazociąg Nord Stream 2 omijający precyzyjnie państwa bałtyckie, Polskę i Ukrainę to „projekt biznesowy”. Mało istotne, że Merkel i niemiecki establishment zrewidowali swoje poglądy – istotniejsze w długoterminowej perspektywie jest to, że dokładnie takie myślenie ufundowało Europę bezbronną, ospałą i niezdolną do szybkiego reagowania na globalne konflikty bez wsparcia amerykańskiego.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.