Po tygodniach debat Unia Europejska najprawdopodobniej dziś przyjmie kolejne, choć wyjątkowo mało spektakularne sankcje na Rosję.

O 10. pakiecie sankcji mówiło się już od przyjęcia w ub.r. poprzedniego zestawu obostrzeń. Na początku roku nową dynamikę nadały mu wezwania Polski i państw bałtyckich do objęcia sankcjami również rosyjskiego sektora atomowego. Ostatecznie propozycje państw naszego regionu nie znalazły szerszego poparcia podczas trwających przez ostatnie dwa tygodnie negocjacji. Porozumienia nie udało się znaleźć w poniedziałek szefom dyplomacji, dlatego do finalizacji rozmów o sankcjach przystąpili wczoraj ambasadorowie państw członkowskich, którzy dziś mają dać zielone światło dla ich przyjęcia. Według szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella procedura zakończy się przed przypadającą 24 lutego rocznicą rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Podczas prac nad najnowszym zestawem sankcji nie doszło do spektakularnego weta ani próby wycofania się z pierwotnego projektu przygotowanego przez Komisję Europejską. Część państw regionu, w tym Litwa i Polska, domagała się ambitniejszych rozwiązań. Dyskusja dotyczyła również szczegółów listy sankcji indywidualnych, na której ma się pojawić kolejnych 130 osób fizycznych i prawnych, w tym ludzie zaangażowani w instalowanie okupacyjnych administracji na terytoriach należących do Ukrainy. Większych kontrowersji nie wzbudziły dalsze ograniczenia w handlu, które najpewniej obejmą m.in. zakaz eksportu do Rosji niektórych prefabrykatów budowlanych, drobnej elektroniki przydatnej do produkcji broni, w tym kamer termowizyjnych, oraz części zamiennych do maszyn. W drugą stronę – z Rosji do UE – ma zostać wstrzymany import materiałów służących do budowy dróg, w tym asfaltu i bitumu. Ponadto sankcjami mają zostać objęte cztery kolejne banki, a Unia ma dodatkowo uderzyć w osoby związane z kolportowaniem dezinformacji i propagandy Kremla.
Najnowszemu pakietowi raczej nie będą towarzyszyły nowe rekomendacje dotyczące przestrzegania reżimu sankcyjnego przez państwa członkowskie. Zdaniem dyplomaty, z którym rozmawialiśmy, UE ma się w najbliższych miesiącach skoncentrować na uszczelnianiu już wprowadzonych sankcji. Choć Komisja Europejska stale podkreśla, że za ich wdrażanie są odpowiedzialne służby krajowe, to Holandia wezwała na początku tygodnia do stworzenia centralnego organu unijnego, który przejąłby te zadania. Zdaniem szefa tamtejszej dyplomacji Wopkego Hoekstry nowa instytucja miałaby stworzyć listę sektorów szczególnie wrażliwych na ryzyko obchodzenia sankcji, a dotychczasowa koordynacja między państwami UE jest niewystarczająca, żeby wszystkie pakiety oddziaływały na Kreml z pełną mocą. Propozycję Hagi według naszych informacji wsparło kilka państw, w tym najwięksi unijni gracze: Francja, Niemcy, Hiszpania i Włochy. Niewykluczone, że ta kwestia zostanie omówiona pod koniec marca, na najbliższym szczycie UE. ©℗