Wojna w Ukrainie po cichu reformuje Unię Europejską

Ursula von der Leyen podczas spotkania z Wołodymyrem Zełenskim w Kijowie w 2022 r.
Ursula von der Leyen podczas spotkania z Wołodymyrem Zełenskim w Kijowie w 2022 r.UE / fot. Dati Bendo/UE
19 lutego 2023

Uelastycznianie procedur, przełamanie tabu finansowania zbrojenia i permanentny stan nadzwyczajny – Unia Europejska przez rok wojny w Ukrainie oddolnie się zmienia. 

Kiedy w lutym 2022 r. władze Ukrainy złożyły wniosek o członkostwo w UE, cała Europa patrzyła na to jak na symboliczny gest, który wskazuje aspiracje i ambicje Kijowa po zakończeniu rosyjskiej inwazji. Właściwie każdy ekspert, urzędnik z Komisji Europejskiej czy dyplomata, z którym rozmawialiśmy, odnosił się do kwestii szybkiego dołączenia kolejnego kraju do Unii z aprobatą, ale sceptycznie. Wskazywano, że zajmie to nawet kilkanaście lat. Większości obecnych członków UE cały proces zajął od trzech (Finlandia) do 14 lat (Cypr). Ukraina miała mozolnie przechodzić kolejne etapy, tymczasem tak naprawdę wyznaczyła nowe standardy negocjacji z Brukselą.

Zaledwie cztery miesiące zajęło Kijowowi uzyskanie statusu państwa kandydującego. To dało UE możliwość wzmocnienia wsparcia finansowego na standardowych zasadach, na podstawie wypełniania zobowiązań i europejskich reguł wydatkowania środków. Szefowie państw i rządów „27” przyznali Ukrainie ten status już w czerwcu. Następnym krokiem będzie otwarcie negocjacji akcesyjnych, które będzie oznaczało dostosowanie do wymogów UE prawa, standardów funkcjonowania przedsiębiorstw, ustroju państwa, wymiaru sprawiedliwości itp. Na przejście do tego etapu od przyznania statusu państwa kandydującego np. Macedonia Północna czekała 13 lat. Według sygnałów płynących z Brukseli negocjacje akcesyjne z Ukrainą mogłyby się rozpocząć nawet pod koniec tego lub na początku przyszłego roku, jeśli Komisja Europejska najpierw wiosną w formie ustnej, a następnie na piśmie wyda pozytywną ocenę działań Kijowa od momentu złożenia wniosku akcesyjnego.

Przyspieszył też proces rozszerzenia UE nie tylko na Bałkany Zachodnie, gdzie po wielu latach otworzono negocjacje z Tiraną i Skopje, lecz także na wschodzie – status państwa kandydującego otrzymała kilka miesięcy po złożeniu wniosku Mołdawia, a bliska tego jest również Gruzja. W Brukseli coraz rzadziej mówi się o perspektywie czasowej dołączenia do UE, a coraz częściej o realizacji zobowiązań. – Sytuacja międzynarodowa jest na tyle dynamiczna, że przerzucanie się datami i szacunki czasowe trochę tracą sens. Ważniejsze jest, żeby dane państwo spełniało wszystkie wymogi, a to, ile czasu zajmie ich spełnienie, to już bardzo indywidualna kwestia, która zależy od władz kraju i lokalnego czy regionalnego kontekstu, a ten w Ukrainie jest jasny dla wszystkich – mówi nam jeden z unijnych dyplomatów.

Kupujemy broń

Jedną z granic, które Unia zaczęła przekraczać, jest finansowanie broni oraz sprzętu wojskowego. Rok temu większość szefów rządów i państw, a przede wszystkim sama Komisja Europejska, wykluczały możliwość zakupów zbrojeniowych na rzecz Ukrainy. Na początku pełnoskalowej inwazji za tabu uznawano nawet przekazywanie amunicji. Kraje członkowskie wysyłały drobny sprzęt, jak noktowizory i ubrania czy osławione niemieckie hełmy. 28 lutego 2022 r. Unia Europejska po raz pierwszy zdecydowała się bezpośrednio sfinansować sprzęt śmiercionośny dla państwa spoza organizacji. Zdecydowano się wykorzystać do tego Europejski Instrument na rzecz Pokoju, który stał się podstawowym funduszem do finansowania broni i sprzętu przez państwa członkowskie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.