"Nie wiem, czy to dobrze, czy nie – dowiemy się jutro, gdy zobaczymy czy nie będzie mrozu, lecz dzisiejszy deszcz mnie bardzo ucieszył" – powiedziała w rozmowie z korespondentką PAP 45-letnia Ałła. "Na naszym podwórku śnieg, który padał pod koniec ubiegłego tygodnia, został sprzątnięty i nie mogłam - tak jak moja koleżanka - zebrać go do wiadra, a później roztopić. Na szczęście zaczął padać deszcz, dzięki czemu mam teraz w domu tak zwaną techniczną wodę" – opowiada kobieta.

25-letnia Natalia relacjonuje natomiast: "Moi rodzice poszli na koncert do filharmonii i byli pod wrażeniem postawy muzyków, którzy zagrali w nieogrzewanej sali koncert przy świecach, latarkach i lampkach. Widzów było niedużo, lecz ci, którzy byli – byli zachwyceni, a brzmienie orkiestry było wyjątkowe".

Dozorca w jednym z kijowskich bloków, 65-letni Mykoła przez całą noc pilnował drzwi wejściowych zamykanych na zamek elektroniczny, które w mroźną noc nie mogły pozostawać szeroko otwarte. "Było mi miło, że niektórzy mieszkańcy pomyśleli o mnie i częstowali mnie gorącą kawą i herbatą" – mówi PAP mężczyzna. "W budynku, w którym pracuję są kuchenki elektryczne, więc zrobić coś gorącego bez prądu jest tu niełatwo, dlatego też kawa i herbata oferowana przez mieszkańców są po prostu bezcenne" - dodaje.

Reklama

Mykoła opowiada też o trudnościach w życiu codziennym, z którymi borykają się kijowianie: "W moim mieszkaniu jak na razie nie ma ani wody, ani prądu. Z uwagi na to moja siostra zaprosiła mnie i moją rodzinę 'na kąpiel'". Mężczyzna dodał, że "kąpielowe wizyty" są obecnie w Kijowie powszechne, a taka postawa ludzi jest kolejnym świadectwem tego, że Ukraińcy wytrwają i zwyciężą.

Tatiana Artuszewska (PAP)

ta/ sm/ adj/