W prowincjach położonych przy granicy irańsko-afgańskiej – Chorasan oraz Sistan Beludżystan – dochodziło w ostatnich latach do wielu ataków terrorystycznych. Teraz ryzyko ich wystąpienia zwiększa aktywność afgańskiego oddziału Państwa Islamskiego – ISIS-K. Zaledwie dwa tygodnie temu dżihadyści zabili 100 osób – przede wszystkim Hazarów – zgromadzonych w meczecie w Kunduzie. Grupa ta przyznała się także w ubiegły piątek do odpowiedzialności za zamach bombowy na szyicki meczet w Kandaharze. Zginęło w nim ponad 50 wiernych. – Podczas konferencji powtarzać się będą wezwania do utworzenia inkluzywnego rządu. Z perspektywy Iranu najważniejsze jest, by we władzach talibskich znaleźli się właśnie przedstawiciele mniejszości hazarskiej – twierdzi Kugiel. Władze w Teheranie, dla których Hazarowie są najbliższą ideologicznie grupą, obawiają się, że padną oni ofiarą prześladowań. – Wzrost liczby aktów terrorystycznych, które przeprowadzane są zgodnie z destabilizującą strategią Waszyngtonu, wskazuje na rozszerzenie kręgu działań terrorystycznych w Afganistanie – przekonywał w poniedziałek twardogłowy prezydent Ebrahim Ra’isi na posiedzeniu swojego gabinetu. Dodał, że zamachy organizowane są wyłącznie w celu stworzenia podziałów i rozlewu krwi. Komentarze Ra’isiego wpasowują się w generalny zarzut, że USA wykorzystują ISIS do wywoływania konfliktów etnicznych w Afganistanie.
– Przygotowaliśmy bardzo obszerny plan – powiedział rzecznik irańskiego resortu spraw zagranicznych Sa’id Chatibzade, zapowiadając spotkanie w formacie 6+1. Dla Iranu kluczowa może okazać się potrzeba powstrzymania przepływu narkotyków przez granicę z Afganistanem. Teheran jest głównym rynkiem zbytu afgańskiego opium i ważnym korytarzem transportu narkotyków do Europy i Zatoki Perskiej.