Reklama
W pierwszych dniach wakacji Straż Graniczna na odcinku z Białorusią miała znacznie więcej pracy niż zazwyczaj. – W lipcu tego roku miały miejsce trzy zdarzenia, podczas których zatrzymaliśmy 90 nielegalnych imigrantów – ostatnio 6 lipca 49 osób – wyjaśnia ppor. Anna Michalska, p.o. rzecznika komendanta głównego Straży Granicznej.
Dla porównania przez całe pierwsze półrocze na tym odcinku granicy zatrzymano niewiele więcej osób, bo 148. Z kolei w 2019 r. na białoruskim odcinku zatrzymano 20 osób usiłujących nielegalnie przekroczyć granicę, a w 2020 r. – 122. – Obecnie wśród zatrzymywanych dominują obywatele Afganistanu – dodaje ppor. Michalska. Jeszcze pod koniec czerwca biuro prasowe SG informowało nas, że liczba zatrzymanych na próbie nielegalnego przekroczenia granicy była tylko nieznacznie wyższa od tej z drugiego półrocza 2020 r.
Zwiększona skala nielegalnych przekroczeń to efekt działań białoruskich władz, które pomagają organizować kanały przerzutowe z Iraku w zemście za unijne sankcje. Wpływ na to może też mieć sytuacja w Afganistanie, skąd właśnie kończą wycofywania wojska Sojuszu Północnoatlantyckiego, a talibowie przystąpili do ofensywy. Pojawiają się doniesienia o masowych dezercjach z wojska oraz zwiększającej się szybko liczbie uciekających przed wojną. Na razie dotyczy to przede wszystkim Litwy. – Dzisiaj zawyli: ach! Białorusini ich nie chronią. Na Litwę, Łotwę i do Polski runęły tysiące nielegalnych migrantów. Żądają, byśmy ich chronili przed kontrabandą i narkotykami – narzekał Alaksandr Łukaszenka 22 czerwca.
– Dusicie nas informacyjnie, metodycznie i zbiorowo. Niszczycie, próbujecie dobić naszą gospodarkę i oczekujecie, że będziemy wydawać setki milionów dolarów na ochronę waszych interesów? Zatrzymywaliśmy narkotyki i migrantów. Teraz sami będziecie ich łowić – dodawał. Litewskie władze wprost oskarżyły Łukaszenkę o to, że wykorzystuje migrantów jako broń w wojnie hybrydowej z Zachodem. Mińsk już w 2012 r. skierował na Zachód falę nieregularnych imigrantów, by wymusić na Brukseli zniesienie sankcji i sfinansowanie modernizacji infrastruktury granicznej.
Litwini zaangażowali w sprawę Komisję Europejską. Na miejscu od kilku tygodni są oficerowie unijnej agencji ochrony granic Frontex, a władze planują robocze wizyty w Iraku i Turcji. Według Rolandasa Kriščiūnasa, doradcy szefowej litewskiego rządu, na prośbę Wilna szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen rozmawiała też na ten temat z premierem Iraku Mustafą al-Kazimim podczas jego niedawnej wizyty w Brukseli. Białorusini w ramach całej operacji zorganizowali specjalne loty z Bagdadu do Mińska. Litwini chcą też zasięgnąć porad w Atenach i Budapeszcie – dwóch stolicach, które w 2016 r. borykały się z kryzysem migracyjnym na własnych granicach.
W piątek władze Litwy zdecydowały też o wyasygnowaniu 41 mln euro na budowę ogrodzenia na granicy z Białorusią. – Stawiamy drut kolczasty i równolegle budujemy mur. To będzie podwójna linia obrony – mówiła minister spraw wewnętrznych Agnė Bilotaitė, a szef pograniczników Rustam Liubajev dodał, że bariera może być gotowa w ciągu dwóch, trzech miesięcy. Według danych z piątku na granicy litewsko-białoruskiej na próbie nielegalnego przekroczenia granicy zatrzymano 1546 osób, głównie Irakijczyków. Według MSW w Wilnie Polacy przekazali Litwinom 38 nieregularnych imigrantów, którzy przez Litwę przedostali się do Polski.
O tym, że wzrost liczby takich przypadków na białoruskim odcinku naszej granicy jest sztuczny, świadczy też sytuacja na innym kontrolowanym przez Warszawę odcinku zewnętrznej granicy UE, z Ukrainą. W 2019 r. zatrzymano tam 148 nielegalnych imigrantów, rok później – 109, a od początku tego roku do końca maja – 48 osób (w tym samym okresie ubiegłego roku były to 43 osoby). Ten spadek może wynikać z pandemii COVID-19, co widać w legalnym ruchu granicznym, który w 2020 r. spadł o 67 proc. w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Łącznie Straż Graniczna przeprowadziła 18 mln odpraw w osobowym ruchu granicznym (liczy się wjazd i wyjazd z Polski), gdy w 2019 r. było to 54,4 mln odpraw.