Reklama

Obecnie inspektor Mauricio Krepski, szef miejskiego Wydziału Inspekcji ds. Wykorzenienia Pracy Niewolniczej stara się o legalizację pobytu obu kobiet w Brazylii.

Brazylijska Krajowa Komisja ds. Wykorzeniania Pracy Niewolniczej przyznaje, że zapewnienie „bezpieczeństwa ekonomicznego i prawnego” licznym imigrantom zarobkowym przebywającym w Brazylii, jest poważnym problemem w kraju, do którego napłynęły rzesze uchodźców ekonomicznych, a także politycznych – tych ostatnich z Wenezueli.

Tylko od chwili wybuchu pandemii w kraju, tj. od lutego 2020 r., działania brazylijskich władz doprowadziły do uwolnienia od „skrajnej eksploatacji” i przywrócenia praw obywatelskich blisko 950 osobom zmuszanym do pracy niewolniczej. Byli to w ogromnej większości ciemnoskórzy Brazylijczycy, lub należący do rdzennych plemion indiańskich zamieszkujących tereny dziewiczych puszcz Amazonki.

W ciągu ostatnich kilku dekad państwo brazylijskie zdołało przywrócić formalnie pełnię praw obywatelskich ok. 56 tysiącom osób wykonujących pracę niewolniczą.

Brazylia, drugi po USA kraj świata najsilniej zaatakowany przez koronawirusa, nie zaprzestała w czasach pandemii działań zmierzających do ostatecznego wykorzenienia niewolnictwa.

Operację „Rescate”, „Odsiecz” prowadzi specjalny zespół złożony z pięciuset prawników i policjantów. Dotąd sprawdzili oni warunki pracy i przestrzeganie prawa w około 270 przedsiębiorstwach i kopalniach stanu Minas Gerais w południowo-wschodniej Brazylii.

Jednak w styczniu tego roku liczba Brazylijczyków żyjących w warunkach skrajnego ubóstwa wzrosła niemal o 14 milionów osób, podczas gdy w krajach całej Ameryki Łacińskiej i Karaibów – o 30 milionów.

Szybkie powiększanie się podczas pandemii „strefy nieformalnego zatrudnienia” w wielkich miastach Brazylii – podobnie jak innych krajów Ameryki Łacińskiej - sprawia, że większość mieszkańców gęsto zaludnionych, ubogich dzielnic peryferyjnych pracuje „na czarno” lub dorywczo.