MF przygotowało różne warianty reformy systemu finansowania. Mają uniezależnić gminy, miasta, powiaty i województwa od zmian w podatkach.

Minister finansów Andrzej Domański pokazał wczoraj przedstawicielom samorządów trzy różne warianty nowego modelu finansowania jednostek samorządu terytorialnego. Na razie zaprezentowano, jak mógłby się zmienić model, bez wskazania dokładnych liczb. Niezależnie od przyjętego wariantu ze strony rządowej padła deklaracja, że każda z JST otrzyma nominalnie więcej pieniędzy niż dziś. Minister powiedział także, że samorządy, które dostały po kieszeni w ostatnich latach na skutek zmian podatkowych, w dłuższej perspektywie będą miały wyrównane straty. Jak wyglądają warianty?

Wariant I

Pierwszy, do którego MF ponoć jest najbardziej przywiązany, zakłada wyliczanie łącznych dochodów danej JST z PIT i CIT (łącznie z ryczałtem; na razie samorządy nie mają udziału we wpływach z tego podatku) na podstawie danych z zeznań podatkowych mieszkańców czy działających na danym terenie przedsiębiorców. W grę wchodzą nie tylko roczne rozliczenia podatkowe podatników, ale wszystkie transakcje obciążone PIT, np. z wynajmu mieszkania.

Na tej podstawie sumowany ma być łączny dochód podatników w danym samorządzie, a następnie indywidualnie dla każdej JST będzie wyliczane, jaka jego część ma zostać dochodem lokalnego budżetu, a jaka ma trafić do budżetu centralnego.

Najważniejsze w tej procedurze będzie wyliczenie potrzeb wydatkowych danej jednostki oraz potencjału dochodowego, czyli łącznych wpływów podatkowych dzielonych przez liczbę mieszkańców.

Według MF ten wariant gwarantuje samorządom trzy efekty. Po pierwsze, to uniezależnienie dochodów z PIT i CIT od zmian w systemie podatkowym dokonywanych przez rząd. Po drugie, efektem ma być też to, że im większe dochody podatników na terenie danej jednostki samorządu, tym wyższe dochody samorządu z PIT. Po trzecie, ma to zagwarantować stabilizację dochodów samorządowych.

Wariant II

O ile przy pierwszym sposobie dochody z różnych podatków mają być sumowane i dopiero na tej podstawie ma być wyliczany dochód, jaki zostaje w samorządzie, to w drugim miałby być wyliczany oddzielnie udział w PIT i CIT. A jednocześnie miałoby nastąpić urealnienie, czyli w praktyce podwyższenie tzw. kwoty referencyjnej, tj. wyliczenia, jakie byłyby dochody samorządów, gdyby nie zmiany w podatkach. Jak zapewnia resort, także ten sposób ma zabezpieczyć JST przed spadkami dochodów z CIT i PIT, co nastąpiło zwłaszcza po wprowadzeniu Polskiego Ładu. Wówczas dochody wielu samorządów, nawet jeśli rosły nominalnie, to nie nadążały za inflacją.

Wariant III

Ostatnia opcja przedstawiona wczoraj przez MF zakłada po prostu ustalanie dochodów samorządów z PIT i CIT według obecnych zasad. Według resortu utrzymanie obecnego systemu oznacza, że dochody JST z tych źródeł będą raz niższe, a raz wyższe w zależności od bieżących wpływów, a także brak zabezpieczenia dochodów przed zmianami w systemie podatkowym.

– Wszyscy, tzn. i my, i chyba sam resort, skłaniamy się ku pierwszemu wariantowi. Dwa pozostałe pokazano chyba tylko po to, by podkreślić walory wariantu pierwszego – ocenia jeden z samorządowców biorących udział w spotkaniu z MF.

Potrzeby wydatkowe

Istotnym elementem nowego systemu finansów samorządowych ma być także ustalanie potrzeb wydatkowych gmin, powiatów, województw oraz miast na prawach powiatu. Dzięki temu w obiektywny sposób miałoby być ustalone, ile dochodów z PIT i CIT pozostawałoby w danym samorządzie i ile ewentualnie należałoby mu dosypać w formie transferów wyrównawczych. Przykładowo w modelowej gminie największą pozycją wydatkową (ok. 24 proc. jej wydatków bieżących) stanowią koszty administracji, ponad 18 proc. to oświata i wychowanie przedszkolne, pomoc społeczna – ponad 11 proc., a transport – ok. 6,5 proc.

Gdy już zostaną ustalone łączne dochody podatkowe i potrzeby wydatkowe, nakładane na to wszystko będą jeszcze cztery „wagi”, biorące pod uwagę specyfikę danej jednostki. Chodzi o potrzeby: wyrównawcze, oświatowe, rozwojowe i ekologiczne. Jeśli np. na terenie jakiejś gminy są objęte ochroną tereny Natura 2000, na których gmina nie może inwestować, wówczas „dociążona” zostanie waga dotycząca potrzeb ekologicznych, co w konsekwencji przełoży się na większy zastrzyk z budżetu centralnego. W przypadku zamożnych gmin któraś z wag (np. potrzeba wyrównawcza) może przyjąć wartość ujemną, co będzie oznaczać skorygowanie zastrzyku z kasy państwa w dół.

Transfery wyrównawcze do JST mogą przybrać dwojaką formę – albo środki zostaną przekazane jako dodatkowy udział w PIT i CIT (ustalany indywidualnie dla każdej JST), albo zostanie to uwzględnione w ramach subwencji ogólnej wypłacanej z budżetu państwa. Nowy system zakłada de facto likwidację obecnego janosikowego, czyli transferu dochodów z najbogatszych do biedniejszych samorządów, ponieważ mechanizmy wyrównawcze zostaną wbudowane w nowy model finansowania.

Na razie MF nie podał, ile ten system miałby kosztować w porównaniu z obecnym, liczby zostaną pokazane na kolejnych spotkaniach. Samorządowcy mają nadzieję, że szczegóły poznamy jeszcze w tym półroczu, a docelowo nowe rozwiązania weszłyby od stycznia przyszłego roku. ©℗

Wpływy jednostek samorządu terytorialnego w 2023 r. / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe