Zbierające doskonałe recenzje armatohaubice produkowane w Hucie Stalowa Wola mogą razić cele w odległości nawet 40 km. Wojsku Polskiemu dostarczono ich do tej pory ok. 80 sztuk, z czego część została przekazana Ukraińcom broniącym się przed rosyjską inwazją. Szacunkowo mamy ich więc obecnie w służbie ok. 60. Można ostrożnie założyć, że w przypadku wojny każda z nich potrzebowałaby ok. 30–40 sztuk amunicji dziennie. Na 24 godziny potrzeba więc ok. 2 tys. pocisków kalibru 155 mm. Ile ich mamy?

Armatohaubice Krab są, gorzej z amunicją

Reklama
Stany zapasów to informacje niejawne. Ale biorąc pod uwagę, że wcześniej amunicji takiego kalibru nie mieliśmy – z tej prostej przyczyny, że nie posiadaliśmy tego rodzaju uzbrojenia – można dosyć precyzyjnie te liczby odtworzyć. W Polsce taką amunicję wytwarza Dezamet wchodzący w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Spółka nie odpowiedziała na nasze pytania w tej sprawie. Jak wynika jednak z informacji podawanych przez Zespół Badań i Analiz Militarnych i tych publikowanych na stronie Dezametu, do końca ubiegłego roku z resortem obrony zawarto trzy takie umowy. Pierwsza na 2 tys. sztuk „kompletów bojowej amunicji odłamkowo-burzącej wraz z modułowymi ładunkami miotającymi” została podpisana w 2014 r. W ramach kolejnej, aneksowanej później umowy z 2016 r,. miało zostać dostarczonych 11 tys. sztuk pocisków. O trzeciej na swojej stronie informował w grudniu 2019 r. sam producent. „Wchodzące w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej Zakłady Metalowe Dezamet SA podpisały umowę z Inspektoratem Uzbrojenia na dostawę 155 mm amunicji z pociskiem odłamkowo-burzącym. Zamówienie obejmuje dostawę 24 tysięcy sztuk, w tym 6 tysięcy specjalistycznych naboi z gazogeneratorem. Łączna wartość umowy wyniesie ponad 420 mln zł. Planowany termin zakończenia dostaw przypada na 2022 rok”. Później spółka informowała o tym, że w 2020 r. dostarczyła 6 tys. sztuk z tego kontraktu, a w 2021 r. kolejne 3 tys. Nie wiemy, czy kontrakt w całości zostanie zrealizowany zgodnie z planem. Jeśli tak, to zakładając, że część tych pocisków została zużyta na ćwiczenia, można stwierdzić, że dysponujemy liczbą ok. 30 tys. pocisków 155 mm. Przy obecnej liczbie Krabów w służbie starczyłoby nam jej mniej więcej na dwa tygodnie wojowania.

Agencja Uzbrojenia o zakupie amunicji nie powie

Warto jednak zauważyć, że z początkiem tego roku Agencja Uzbrojenia odpowiedzialna za największe zakupy zmieniła swoją politykę informacyjną i o zakupach amunicji już nie informuje tak chętnie. Oficjalnie podano, że przy okazji zakupu armatohaubic K9 z Korei zostanie zakupionych również ponad 50 tys. sztuk amunicji 155 mm. – Środki bojowe, w tym amunicja 155 mm przeznaczona do haubic samobieżnych, kontraktowane są na bieżąco, zgodnie z potrzebami Sił Zbrojnych RP – informują DGP urzędnicy z Centrum Operacyjnego Ministerstwa Obrony Narodowej. – W ostatnim okresie zamówienia zostały zwiększone, co jest związane z wyższymi nakładami finansowymi na modernizację techniczną wojska. Należy podkreślić, że zawsze źródłem pierwszego wyboru z perspektywy resortu obrony narodowej jest polski przemysł obronny, w związku z czym moce produkcyjne podmiotów krajowych są wykorzystywane w 100 proc. Natomiast z uwagi na pilną potrzebę wzmocnienia potencjału obronnego Sił Zbrojnych RP zamówienia kierowane są również do sprawdzonych wykonawców zagranicznych – wyjaśniają pracownicy resortu.
W tym wypadku najpewniej chodzi m.in. o Turcję. Ta informacja jest jednak także potwierdzeniem, że obecnie w Polsce jesteśmy w stanie produkować nie więcej niż kilkanaście tysięcy sztuk tego rodzaju amunicji rocznie. Tyle obrońcy ukraińscy zużywają w dwa–trzy dni.

Ile amunicji potrzeba do Kraba?

Po realizacji podpisanych w ostatnich tygodniach umów na kolejne polskie armatohaubice Krab i koreańskie K9 za cztery lata będziemy mieli w służbie ponad 300 sztuk tego rodzaju artylerii. Jeśli każda z nich w czasie wojny ma wystrzelić ok. 30–40 pocisków dziennie, to nasze zapotrzebowanie wynosi co najmniej 10 tys. sztuk. Na każdy dzień obrony. Ukraińcy przed rosyjską inwazją bronią się już od ponad 200 dni. Nawet jeśli podzielimy to przez dwa, powinniśmy gromadzić zapasy na poziomie co najmniej 1 mln sztuk amunicji. W ramach do tej pory zawartych umów resort obrony takiej liczby pocisków nie pozyska. ©℗
Za cztery lata będziemy mieli w służbie ponad 300 sztuk tego rodzaju artylerii