Działacze PiS mieli do Nowaka pretensje, że zaniedbał wiele ważnych kwestii. Zamiast tego latał do Stanów Zjednoczonych i rozmawiał o rozwoju branży kosmicznej. – Pojawiały się w partii pytania, kto w ogóle zajmuje się działem gospodarka w tym rządzie – przyznaje nam polityk partii rządzącej. Byłemu ministrowi nie pomogło też to, że w kuluarowych rozmowach z częścią polityków PiS był wskazywany nawet jako ewentualny następca Morawieckiego na fotelu premiera, gdyby obecnemu szefowi rządu powinęła się noga. Według naszych źródeł „ustalenie było takie, że minister ma być przezroczysty, kiedy je złamał – poleciał”.
Bezpośrednim powodem odwołania Nowaka okazała się jego wypowiedź, że w sprawie Krajowego Planu Odbudowy jest już polityczna zgoda z Brukselą, a do uzgodnienia pozostały jeszcze tylko kwestie techniczne. Uznano, że wypowiada się w sprawach, za które nie odpowiada.
Mateusz Morawiecki ogłosił swoją decyzję 24 marca, jednak były już minister odebrał dymisję od prezydenta dopiero w zeszły czwartek wieczorem. Jedną z przyczyn zwłoki było to, że Andrzej Duda nie został o niej uprzedzony. Chciał też wiedzieć, jakie są dalsze personalne plany Morawieckiego nie tylko dotyczące resortu rozwoju, lecz także finansów, w którym jest wakat po dymisji Tadeusza Kościńskiego. Jak wynika z naszych informacji, niewykluczone, że jego następcę poznamy nawet w tym tygodniu. – Jest kilku kandydatów – mówi nam osoba z rządu. Ten resort nadal miałby być w domenie premiera, dla którego jest podstawowym filarem jego pozycji w rządzie.
Reklama
Następca Nowaka, jeszcze jako wiceminister w resorcie funduszy, pilotował negocjacje w sprawie KPO i teraz dokończenie tej kwestii i osiągnięcie porozumienia jest jego priorytetem.
Waldemar Buda jest dobrze oceniany w partii w kontekście negocjacji KPO, a jak przyznają nasi rozmówcy, niedoprowadzenie sprawy do pozytywnego finału jest raczej efektem politycznego klinczu na linii Warszawa–Bruksela w kwestiach praworządnościowych. Ale, jak słyszymy, niektórych polityków w partii irytuje jego ekspansywność.

Reklama
W resorcie rozwoju czeka go sporo pracy. Istotnym zadaniem będzie pomoc dla branż, które mają kłopoty wynikające z wojny w Ukrainie. Chodzi np. o zerwane łańcuchy dostaw i pomoc w szukaniu alternatywnych źródeł zaopatrzenia. Resort musi też wykazać większą aktywność i dokończyć inicjatywy, które w ostatnich miesiącach w nim ugrzęzły, jak np. liberalizacja przepisów antywiatrakowych czy – wyczekiwana przez biznes – ustawa o fundacji rodzinnej.
Jakub Bińkowski z ZPP wymienia też w tym kontekście rosnącą inflację, gigantyczną niepewność gospodarczą i chaos regulacyjny, w którym firmom coraz trudniej się odnaleźć. Pojawiły się zarzuty, że ministerstwo było niewidoczne w pracach nad regulacjami, które rząd przygotował w reakcji na wojnę w Ukrainie, m.in. w sprawie tarczy dla pogranicza. Zupełnie inaczej niż dwa lata temu, gdy w obliczu COVID-19 MR odgrywało kluczową rolę.
Pole manewru zawężają ministrowi rozwoju ostatnie zmiany wprowadzone w kodeksie spółek handlowych, podpisane już przez prezydenta. Bez rozgłosu – według naszych źródeł – na polecenie KPRM na etapie prac sejmowych dodano do nowelizacji zapisy, które przenoszą z MRiT do Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej nadzór nad Krajowym Zasobem Nieruchomości, Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości oraz Fundacją Platforma Przemysłu Przyszłości. Resort funduszy ma też przejąć – od Ministerstwa Edukacji i Nauki – Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, którego budżet w ubiegłym roku opiewał na 7,4 mld zł. Z inicjatywą w tej sprawie wyjść miał Jacek Żalek, wiceszef resortu funduszy, członek partii Adama Bielana. Kij w szprychy tej koncepcji próbowali włożyć politycy związani z Marcinem Ociepą, wspierani po cichu przez PiS, jednak ich głosów nie wystarczyło, żeby do zmiany nie doszło.
Jak mówi nam źródło w przeszłości zbliżone do resortu rozwoju, Bielan od dawna interesował się FPPP, tym bardziej że jej siedziba jest w Radomiu, skąd kandyduje. – Reprezentacja niedziałaczy w stosunku do działaczy partyjnych będzie spadać – słyszymy. Jak dodaje nasz rozmówca, cyfryzacja gospodarki to zadanie MRiT, tymczasem zabiera mu się fundację, która się tym zajmuje. Nasi rozmówcy, związani w przeszłości z resortem rozwoju, są zgodni, że wskutek tych zmian ministrowi rozwoju pozostaną zadania, natomiast nie będzie kto miał ich realizować. – Gdyby porównać to do firmy, to tak jakby w firmie rządził księgowy – słyszymy.
Równolegle widać zmiany w państwowych spółkach. Funkcję prezesa Tauronu przejmuje Paweł Szczeszek, który od 2020 r. kierował Eneą. Uznawany jest za człowieka wicepremiera Sasina. Z kolei – związana z Danielem Obajtkiem – Iwona Waksmundzka-Olejniczak została nowym prezesem PGNiG. To wstęp do połączenia. Dotychczas kierowała ona należącą do Orlenu Energą. W nowej spółce zastąpiła Pawła Majewskiego, który nie był entuzjastą budowy multikoncernu energetycznego, czyli sztandarowego projektu Obajtka z udziałem PGNiG. ©℗
Priorytetem ministra Budy jest dokończenie negocjacji w sprawie KPO