Szef resortu zdrowia Adam Niedzielski w poniedziałek zapowiedział nowe obostrzenia w związku z sytuacją pandemiczną. Od 1 grudnia ma obowiązywać zakaz lotów z siedmiu krajów Afryki, zmienią się także limity obowiązujące w sklepach, instytucjach kultury, kościołach, hotelach, lokalach gastronomicznych i na weselach.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja w radiu ZET ocenił, że prawdopodobnie nowy wariant koronawirusa – omikron – jest już w Polsce. Zwrócił uwagę, że inne kraje już wcześniej wprowadzały dodatkowe restrykcje.

"Jest to pierwsza tak naprawdę konferencja ministra zdrowia, gdzie mówi o jakichkolwiek restrykcjach, bo do tej pory był przekaz: +zastanowimy się, będziemy obserwować, podejmiemy decyzje, odbędzie się posiedzenie sztabu kryzysowego, Rady Medycznej+ i tak naprawdę od czerwca nie podejmowano żadnych decyzji restrykcyjnych, które ratują życie, tylko mówiono +a, zobaczymy i będziemy się kierować sytuacją, jaka będzie w następnym dniu czy tygodniu+" – powiedział Matyja.

"Mam wrażenie, że w naszym kraju niezaszczepieni mogą prawie wszystko, a władza, która jest odpowiedzialna za zdrowie publiczne, za stan zdrowotny społeczeństwa, na to przyzwala. Przecież główny wskaźnik – wskaźnik śmiertelności – jest znacznie większy niż wśród mieszkańców Europy Zachodniej. Któż za to odpowiada? My? System ochrony zdrowia, jego taka a nie inna organizacja" – powiedział profesor.

Ocenił, że zapowiedziane w poniedziałek restrykcje to jedynie minimum, aby doprowadzić do zmniejszenia fali pandemii.

"Czwarta fala jest faktem, my już tej jej nie zatamujemy, my w tej chwili powinniśmy myśleć i robić wszystko, by nie dochodziło do kolejnej fali, kolejnych wzrostów zachorowań, niepotrzebnych zgonów nie tylko covidowych, ale przede wszystkim niecovidowych. Polski system ochrony zdrowia był na granicy wytrzymałości i tak naprawdę w tej chwili funkcjonuje i nie załamał się dzięki ofiarności całego personelu medycznego" – ocenił szef samorządu lekarskiego.

Prof. Matyja, pytany o szczyt fali zakażeń, ocenił, że ona "nie osiąga szczytu, tylko utrzymuje się na niebezpiecznym, bardzo wysokim poziomie zachorowań, pacjentów hospitalizowanych, wymagających respiratoterapii, a co najgorsze – niepotrzebnych zgonów".

"My w tej chwili mamy codzienną informację o zgonach pacjentów covidowych. Nikt nie podaje informacji o niepotrzebnych zgonach z innych powodów" – podkreślił.