Jak wynika z informacji PAP, w kwestii aborcji w Platformie Obywatelskiej i klubie KO wciąż nie ma jednolitego stanowiska, choć większość jej posłów opowiada się za legalną aborcją do 12 tygodnia ciąży.

W piątek z inicjatywy Lewicy ma się odbyć spotkanie dotyczące rozwiązań prawnych po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który zaostrzył tzw. ustawę aborcyjną (za niekonstytucyjną uznał przesłankę, która pozwalała na przerwanie ciąży ze względu na ciężkie i trwałe uszkodzenie płodu). Lewica liczy m.in. na poparcie swego projektu zakładającego częściową depenalizację przerywania ciąży.

W PO powstał niedawno zespół pod kierunkiem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, który ma wypracować wspólne stanowisko partii w kwestiach związanych z aborcją. Sama wicemarszałek Sejmu nie będzie uczestniczyć w piątkowym spotkaniu; obecne mają być m.in. posłanki PO: Agnieszka Pomaska, Monika Wielichowska i Marzena Okła-Drewnowicz, z Nowoczesnej: Monika Rosa i Katarzyna Lubnauer, a także Urszula Zielińska i Tomasz Aniśko (Zieloni) oraz reprezentująca Inicjatywę Polska Katarzyna Piekarska.

Reklama

"Chcemy posłuchać co Lewica ma do zaproponowania, ale z pełną świadomością, że rozmawiamy o tym, co będzie można zrobić w przyszłości, bo nie oszukujmy się - w tym Sejmie niczego nie uda nam się przeprowadzić" - podkreśla w rozmowie z PAP Kidawa-Błońska.

Reklama

Jak dodała jednak, opozycja powinna w kwestii praw kobiet mówić jednym głosem. "Musimy przygotować bardzo mocne wsparcie dla kobiet i rozwiązania, które staną się później pakietem całościowym, a nie dotyczącym tylko aborcji, która jest poważnym problemem, ale spraw związanych z prawem wyboru kobiet, z jakością życia kobiet jest bardzo dużo" - zauważyła wicemarszałek Sejmu.

Według niej chodzi tu o takie kwestie, jak: edukacja seksualna, refundacja antykoncepcji, tzw. tabletka dzień po bez recepty, refundowane in vitro, a także dostępność do lekarzy specjalistów i opieki okołoporodowej. "Uważam, że naszym zadaniem, jako opozycji, jest właśnie upomnieć się o kobiety bardzo, bardzo szeroko" - podkreśliła.

Z rozmów PAP z politykami Platformy wynika, że o ile wymienione wyżej rozwiązania nie budzą wątpliwości w partii (duża część z nich znalazła się m.in. w programie wyborczym Koalicji Obywatelskiej w 2019 r.), to w kwestii dopuszczalności przerywania ciąży wciąż jest spora różnica zdań.

Konserwatywna część PO (m.in. posłowie Ireneusz Raś czy Joanna Fabisiak) opowiadają się za przywróceniem poprzedniego, obowiązującego od 30 lat kompromisu aborcyjnego, natomiast większość klubu KO, także ta wywodząca się z Platformy, optuje za legalną aborcją do 12 tygodnia.

W tej kwestii, jak przyznają politycy Platformy, w ciągu kilku ostatnich lat nastąpiło przesunięcie na lewo, a przyczyniły się do tego w dużym stopniu rządy Prawa i Sprawiedliwości, zwłaszcza październikowy wyrok TK.

"Aborcja nie może oczywiście być kolejną metodą antykoncepcji, ale w sytuacji braku edukacji seksualnej, utrudnionego dostępu do antykoncepcji i ginekologa kompromis aborcyjny nie ma żadnego sensu" - ocenia jedna z parlamentarzystek PO.

Taki pogląd - jak dodaje - podziela zdecydowana większość posłanek wywodzących się z Platformy. Ich sprzeciwu nie budzi też propozycja Lewicy zmian w Kodeksie karnym.

Wyrok TK z 22 października został opublikowany w Dzienniku Ustaw i tym samym wszedł w życie w zeszłą środę. Zgodnie z obecnym stanem prawym aborcja jest w Polsce legalna w dwóch przypadkach - gdy ciąża zagraża zdrowiu i życiu kobiety lub gdy powstała w wyniku czynu zabronionego (np. gwałtu lub kazirodztwa).

Lewica jeszcze jesienią złożyła w Sejmie projekt nowelizacji Kodeksu karnego, będący odpowiedzią na orzeczenie TK. Projekt zakłada m.in. wyłączenie przestępczości w przypadku wykonania zabiegu terminacji ciąży za zgodą kobiety, jeśli był on wykonywany nie później niż w 12 tygodniu ciąży oraz wyłączenie karalności w przypadku wykonania zabiegu terminacji ciąży w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu.