Chodzi o stanowisko rządu RP, które zostało przyjęte 11 września 2020 r. przez Komitet ds. Europejskich w sprawie unijnego dokumentu "strategia na rzecz bioróżnorodności 2030. Przywracanie przyrody do naszego życia", zaprezentowanego przez KE w maju ub.r.

Wiceminister środowiska Małgorzata Golińska przedstawiła na wtorkowym posiedzeniu senackiej komisji rolnictwa stanowisko rządu RP w tej sprawie. Strategia bioróżnorodności, choć ma chronić środowisko i klimat, nakłada wiele obowiązków na rolników, nie zapewniając jednocześnie w pełni źródeł finasowania tych wymogów.

Dokument KE opiera się na raporcie Międzyrządowej Platformy Naukowo – Politycznej ds. Bioróżnorodności i Usług Ekosystemowych (IPBES), który mówi, że globalne zmiany w przyrodzie w ciągu ostatnich 50 lat postępują w tempie i skali niespotykanej w historii. Bezpośrednimi czynnikami napędzającymi zmiany o największym globalnym oddziaływaniu, według tego raportu, są: zmiany w użytkowaniu gruntów i mórz, bezpośrednia eksploatacja organizmów, zmiany klimatu, zanieczyszczenie i występowanie inwazyjnych gatunków obcych.

Golińska zaznaczyła, że unijna strategia na rzecz bioróżnorodności zakłada do 2030 objęcie ochroną m.in. co najmniej 30 proc. unijnych obszarów lądowych i morskich, ścisłą ochroną co najmniej 10 proc. gruntów rolnych, odwrócenie spadku liczebności owadów zapylających, ograniczenie o 50 proc. stosowania pestycydów chemicznych, objęcie co najmniej 25 proc. gruntów rolnych rolnictwem ekologicznym.

Poinformowała, że rząd RP w swoim stanowisku, "generalnie" popiera potrzebę ochrony różnorodności biologicznej, choć ma uwagi do tych propozycji.

"Pomimo zasługującego na poparcie głównego celu Unijnej strategii na rzecz bioróżnorodności należy zwrócić uwagę na fakt, że szereg elementów zawartych w Strategii (w tym definicji i terminów, w szczególności pojęć: ochrona ścisła, odtwarzanie, lasy pierwotne, starodrzewia) wymaga doprecyzowania i wyjaśnienia oraz analizy podstaw naukowych, na których je oparto" - zaznaczyła wiceminister.

Golińska zwróciła uwagę, iż rząd RP podkreśla, że niezwykle istotną kwestią jest zagwarantowanie faktycznego udziału krajów członkowskich UE w wypracowaniu definicji, ponieważ będą one miały kluczowe znaczenie przy wdrażaniu dokumentu, a w szczególności przy interpretacji zawartych w nim wymagań. Dodała, że obecnie każdy kraj inaczej rozumie te definicje.

Jej zdaniem, kluczowe będzie też w jakim stopniu poszczególne kraje będą partycypowaniu w osiągnięciu tych celów. Według polskiego rządu, strategia powinna być realizowana solidarnie, a trud jej realizacji powinien być ponoszony w zależności od ich możliwości przez wszystkie państwa członkowskie UE.

Rząd RP zwraca również uwagę, że w dokumencie brak informacji o źródłach finansowania ambitnych planów, jak również analiz społeczno-ekonomicznych skutków proponowanych zmian.

"Rząd RP stoi na stanowisku, że środki przeznaczone na odbudowę gospodarki UE po pandemii COVID 19 w ramach zielonej transformacji (...) powinny zostać przeznaczone na działania na rzecz ochrony różnorodności biologicznej, w wysokości umożliwiającej realne wypełnienie celów Strategii na rzecz bioróżnorodności 2030 przez państwa członkowskie UE" - czytamy w stanowisku rządu.

Wiceminister rolnictwa Anna Gembicka odnosząc się to unijnej strategii na rzecz bioróżnorodności zauważyła, że jej realizacja wymaga bardzo poważnych zmian w zakresie przebudowy struktury i technologii produkcji rolnej. Zmiany te będą wymagać wysokich kosztów dostosowawczych, które tylko w części będą mogły być pokryte ze środków Wspólnej Polityki Rolnej. Potrzebne będzie wzmocnienie otoczenia rolnictwa – sektora naukowo-badawczego, kanałów transferu wiedzy i doradztwa, informatyzacji oraz usług dla rolnictwa (maszyny, ale także badania gleb, meteorologia).

Dodała, że część kosztów wynikających ze zmian w sektorze będzie przeniesiona na konsumentów, co byłoby szczególnie trudne dla obywateli mniej zamożnych państw UE.

"Obawiamy się również, że wprowadzenie dodatkowych wymogów dotyczących produkcji rolnej oznaczać będzie konieczność wprowadzenia systemów kontroli i sankcji oraz wzrost obciążeń biurokratycznych, co może wywołać niekorzystny odbiór społeczny i potencjalnie przyczynić się do odpływu ludzi z rolnictwa" - czytamy w informacji resortu rolnictwa.