"Wielka postać. Wielka szkoda i wielka strata, że odszedł. To był człowiek taki symboliczny, jego nazwisko przestało tylko oznaczać konkretnego człowieka, a stało się pewnym symbolem" - powiedział w niedzielę PAP Leociak, literaturoznawca i badacz doświadczeń Holokaustu.

W jego opinii odejście Wiesela jest "wielowymiarowe". "Odchodzi jeden z ostatnich świadków i ocalonych. Odchodzi ktoś, kto w swojej twórczości zachowywał ten etyczny wymiar prawdy, poświadczonej swoim własnym doświadczeniem" - podkreślił Leociak.

"To nie jest ktoś, kto wymyśla fabuły, to z czym mamy do czynienia dzisiaj, w tej epoce postpamięci. Już nikt właściwie niczego z własnego doświadczenia nie pamięta i nie ma tego bezpośredniego kontaktu z tamtym wydarzeniem, bo umierają ostatni Ocaleni, ostatni świadkowie. Za chwilę ich nie będzie i w tym właśnie dramatycznym kontekście tego wymierania Ocalałych, widziałabym śmierć Wiesela. To jest taki symboliczny ostatni, który odchodzi" - zaznaczył Leociak.

Reklama

Ocenił także, że obecnie jesteśmy skazani na "kuglarzy, żonglerów pamięcią", na ludzi, którzy bardzo często z Holokaustu robią "literacką grę, eksperyment literacki". "Wiesel nigdy czegoś takiego nie robił" - dodał. Przypomniał, że pisarz jest autorem frazy, że nie można napisać powieści o Auschwitz - "bo albo to nie będzie powieść, albo to nie będzie o Auschwitz".

Wiesel, jak zaznaczył Leociak, był nie tylko wielkim pisarzem, filozofem Zagłady, ale był również człowiekiem, który odegrał bardzo dużą rolę w powstaniu Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie. "Znaczenie jego osoby, jego pisarstwa, to jest również bycie autorytetem, bycie światowym autorytetem. Też już nie mamy tych autorytetów" - podkreślił.

Elie Wiesel, twórca terminu Holokaust, zmarł w sobotę w Nowym Jorku w wieku 87 lat. Przeżył niemiecki obóz koncentracyjny Auschwitz; był jednym z najbardziej znanych żydowskich pisarzy. Wielokrotnie angażował się w obronę uciskanych i prześladowanych mniejszości narodowych. Za swoją działalność otrzymał w 1986 roku Pokojową Nagrodę Nobla.