Informację o podpisaniu porozumienia przekazał PAP po. dyrektora szpitala Zbigniew Grzywnowicz. Podkreślił, że podpisując je kierował się "wyłącznie odpowiedzialnością za losy pacjentów, zakładu i tej części personelu, która rozumiała sytuację i nie chciała podejmować tak drastycznych metod egzekwowania swoich roszczeń płacowych".

W jego ocenie strajk był chaotycznie przygotowany i miał obawy o los pacjentów i ich bezpieczeństwo. Wyjaśniał, że strona związkowa nie wyłączyła ze strajku oddziału intensywnej terapii i udarowego. Związkowcy zapowiadali, że z planowanego strajku wyłączone miałyby być oddziały onkologii, chemioterapii i szpitalny oddział ratunkowy. W czasie akcji strajkowej szpital miał pracować w trybie ostrego dyżuru.

"Mając do wyboru to złe porozumienie wiążące się z konsekwencjami finansowymi, a bezpieczeństwo pacjentów, wybrałem oczywiście podpisanie porozumienia. Z tego powodu nie przyrosło mi oczywiście pieniędzy w kasie. Jeżeli nie dostaniemy tego kontraktu, na który bardzo liczymy, nasza sytuacja będzie bardzo trudna" - powiedział.

Reklama

Chodzi o konkurs na część świadczeń, które centrum - powstałe w 2014 r. - wykonuje teraz bez umowy z NFZ. Dyrekcja placówki i władze Dąbrowy Górniczej brakiem tego kontraktu wyjaśniały trudną sytuację finansową centrum.

Jak poinformowała przewodnicząca Solidarności w dąbrowskim szpitalu Elżbieta Żuchowicz, w porozumieniu z pracodawcą strona społeczna uzgodniła, że od lipca br. płace zasadnicze pracowników wzrosną o 120 zł brutto na czas nieokreślony, a po podpisaniu przez szpital nowego kontraktu, co miałoby nastąpić w ciągu dwóch miesięcy, strony wrócą do rozmów na temat dalszego wzrostu płac.

Reklama

"To kompromis, a więc żadna ze stron nie jest do końca zadowolona. Z punktu widzenia pracowników ważne jest to, że rosną płace zasadnicze, a więc w ślad za tym wyższe będą również pochodne uposażenia, czyli faktyczne ich miesięczne wynagrodzenia wzrosną o więcej niż 120 zł brutto" - zaznaczyła przewodnicząca.

W poniedziałek śląski oddział wojewódzki NFZ w Katowicach poinformował, że rozpoczął wstępną procedurę związaną z ogłoszeniem konkursu na świadczenia leczenia szpitalnego teleradioterapii i brachyterapii dla pacjentów woj. śląskiego. Jego przedstawiciele wymienili cztery działające w regionie placówki z kontraktami na leczenie tego typu i wskazali, że niezależnie od nich działają tam dwa nowo powstałe centra radioterapii: Zagłębiowskie Centrum Onkologii oraz Uniwersyteckie Centrum Kliniczne im. prof. K. Gibińskiego ŚUM w Katowicach.

"Do Śląskiego OW wielokrotnie wpływały wnioski o ogłoszenie dodatkowych postępowań konkursowych od powyższych podmiotów. Jak wynika z przekazywanych przez szpitale informacji, w Dąbrowie Górniczej i Katowicach jest prowadzone leczenie onkologiczne wielu pacjentów. Planowany konkurs powinien poprawić chorym dostęp do leczenia na zasadach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego" - napisali przedstawiciele śląskiego NFZ. "Zgodnie z obowiązującymi zasadami do pana Andrzeja Jacyny, p.o. Prezesa NFZ, zostanie skierowane pismo informujące o planowanych postępowaniach" - zaznaczyli.

Pracownicy dąbrowskiego szpitala od miesięcy domagają się podwyżek płac i poprawy warunków pracy w placówce. Spór zbiorowy prowadzą wszystkie działające tam związki zawodowe. Domagają się podwyżek wynagrodzeń o 300 zł brutto dla wszystkich pracowników. Żądają też likwidacji rozbieżności w wynagrodzeniach osób zatrudnionych na tych samych stanowiskach.

Związkowcy zarzucali pracodawcy błędy w zarządzaniu; jak mówili, ze względu na złą organizację pracy i niskie płace z pracy rezygnują tam specjaliści. W lutym i marcu z powodu braku lekarzy internistów w szpitalu przez 1,5 miesiąca nie działał oddział internistyczny, placówka straciła z tego powodu część dochodów z kontraktu z NFZ.

Grzywnowicz w ostatnich dniach argumentował, że szpital nie ma na razie środków na podwyżki dla wszystkich pracowników; może je zaoferować jedynie pielęgniarkom. Pytany, dlaczego placówka nie ma kontraktu na onkologię odpowiadał, że są to decyzje, która zapadają na szczeblu centralnym. Procedura konkursowa była w ostatnich latach przesuwana, teraz jest zapewnienie, że konkurs zostanie ogłoszony w ciągu 14 dni – mówił w poniedziałek po. dyrektora.

22 marca w placówce przeprowadzony został dwugodzinny strajk ostrzegawczy. Wcześniejsze mediacje i interwencje Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego nie doprowadziły do zbliżenia stanowisk stron. Na przełomie maja i czerwca w szpitalu przeprowadzono referendum strajkowe, w którym wzięło udział ponad 60 proc. pracowników. Ponad 97 proc. uczestniczących w referendum opowiedziało się za strajkiem.(PAP)